Xavier Wiśniewski to kolejny gość formatu "Gwiazdy przejmują ESKA.pl". Młody artysta, którego możecie kojarzyć przede wszystkim jako syna Mandaryny i Michała Wiśniewskiego, wpadł do naszej redakcji, by opowiedzieć o swojej muzycznej zajawce. 23-latek napisał artykuł o tym, jak zaczęła się jego przygoda z muzyką i wyjaśnił, dlaczego nazwisko Wiśniewski mu nie ciąży. Niedawno wydał nowy singiel - "Jetlag".
Przeczytajcie artykuł stworzony przez Xaviera.
Xavier: "Popularne nazwisko mi nie ciąży"
- Muza to mój sposób na życie. Z muzyką jestem związany od zawsze - czy to na parkiecie tańcząc, czy to na scenie z mikrofonem w ręce. Tak samo hip-hop. Zaraziła mnie nim moja stara i do dzisiaj jest on częścią mnie. Nawet idąc do sklepu, zawsze daję jakieś małe show. Moi domownicy mają mnie czasem dość. Na poważnie muzyką zajmuję się od 2020 roku, a to dopiero początek. 2026 zacząłem od występu na Sylwestra z TVP, nagrałem dwa numery z moimi idolami (Sir Michem i Pawbeatsem) i zaczynam grać swoje mini koncerty na własnych zasadach. Chyba jestem skazany na to, by być na scenie.
- Muza to najlepsza forma terapii. Nie ma to jak dialog z samym sobą w celu odnalezienia sedna problemu - tego, co nas dręczy bądź sprawia przyjemność, choć nie wiemy, skąd ona się bierze. Mogą łączyć nas wspólne doświadczenia i przemyślenia. Łatwiej sobie z tym radzić, kiedy mamy świadomość, że ktoś może mieć podobnie. Zależy mi na budowaniu silnej wspólnoty, która będzie wspólnie rezonować na koncertach.
- W rodzinie siła. To nazwisko mi nie ciąży, tak samo jak ułatwia, tak samo utrudnia, ale nigdy w życiu nie zamieniłbym go na żadne inne. Jestem dumny ze swoich korzeni i mimo dużej odpowiedzialności, chcę godnie reprezentować to nazwisko.