Xavier: Jestem, jaki jestem. Nazwisko Wiśniewski mi nie ciąży!

2026-03-18 18:07

Xavier Wiśniewski jest w show-biznesie od zawsze. Dosłownie. Jako syn Marty i Michała Wiśniewskich był skazany na życie w błysku fleszy, a widzowie reality-show “Jestem, jaki jestem” pamiętają go jako małego chłopca. Dziś Xavier sam zajmuje się muzyką. Mimo że rok dopiero się zaczął, wydał już dwa single. Co dalej?

Xavier Wiśniewski to kolejny gość formatu "Gwiazdy przejmują ESKA.pl". Młody artysta, którego możecie kojarzyć przede wszystkim jako syna Mandaryny i Michała Wiśniewskiego, wpadł do naszej redakcji, by opowiedzieć o swojej muzycznej zajawce. 23-latek napisał artykuł o tym, jak zaczęła się jego przygoda z muzyką i wyjaśnił, dlaczego nazwisko Wiśniewski mu nie ciąży. Niedawno wydał nowy singiel - "Jetlag".

Przeczytajcie artykuł stworzony przez Xaviera.

Xavier: "Popularne nazwisko mi nie ciąży"

  1. Muza to mój sposób na życie. Z muzyką jestem związany od zawsze - czy to na parkiecie tańcząc, czy to na scenie z mikrofonem w ręce. Tak samo hip-hop. Zaraziła mnie nim moja stara i do dzisiaj jest on częścią mnie. Nawet idąc do sklepu, zawsze daję jakieś małe show. Moi domownicy mają mnie czasem dość. Na poważnie muzyką zajmuję się od 2020 roku, a to dopiero początek. 2026 zacząłem od występu na Sylwestra z TVP, nagrałem dwa numery z moimi idolami (Sir Michem i Pawbeatsem) i zaczynam grać swoje mini koncerty na własnych zasadach. Chyba jestem skazany na to, by być na scenie.
  2. Muza to najlepsza forma terapii. Nie ma to jak dialog z samym sobą w celu odnalezienia sedna problemu - tego, co nas dręczy bądź sprawia przyjemność, choć nie wiemy, skąd ona się bierze. Mogą łączyć nas wspólne doświadczenia i przemyślenia. Łatwiej sobie z tym radzić, kiedy mamy świadomość, że ktoś może mieć podobnie. Zależy mi na budowaniu silnej wspólnoty, która będzie wspólnie rezonować na koncertach.
  3. W rodzinie siła. To nazwisko mi nie ciąży, tak samo jak ułatwia, tak samo utrudnia, ale nigdy w życiu nie zamieniłbym go na żadne inne. Jestem dumny ze swoich korzeni i mimo dużej odpowiedzialności, chcę godnie reprezentować to nazwisko.
Wróciłaby do Sopotu? Mandaryna utarła nosa hejterom!