Spis treści
Sylwester W., będący jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego internetu, musi zmierzyć się z poważnymi oskarżeniami. Przedstawiciele prokuratury zarzucają mu złamanie przepisów Kodeksu karnego, co w praktyce oznacza doprowadzenie kobiet do poddania się innej czynności seksualnej. Za prowadzenie tego dochodzenia odpowiada Prokuratura Rejonowa w Mławie. Warto dodać, że akta opisujące te zdarzenia wyodrębniono do osobnego rozpatrzenia z zupełnie innego, szerszego śledztwa.
Śledczy zajęli się aferą wokół filmu Boobsman
Całe zamieszanie ściśle wiąże się z opublikowanym w 2013 roku materiałem pod tytułem „Boobsman”. Na zachowanych kadrach widać, jak Sylwester W., przebrany za fikcyjnego superbohatera, zaczepia na ulicach przypadkowe przechodnie. Twórca miał bez pytania o zgodę chwytać napotkane kobiety za biust, próbując usprawiedliwiać swoje zachowanie rzekomą kampanią na rzecz profilaktyki nowotworowej. Co istotne, wizerunki nagrywanych osób nie zostały na filmie w żaden sposób zanonimizowane.
Prokuratura ujawnia ustalenia w sprawie Sylwestra W.
Zgodnie z wiedzą przekazaną redakcji wspomnianego dziennika przez śledczych, w trakcie prowadzonych działań udało się odnaleźć i zidentyfikować dwie ofiary. Przedstawiciele organów ścigania zaznaczają, że żadne inne poszkodowane kobiety nie zdecydowały się oficjalnie zgłosić na policję w związku z tą sprawą.
W związku z tymi incydentami Sylwester W. został formalnie pociągnięty do odpowiedzialności za wymuszenie na innej osobie poddania się innej czynności seksualnej. Polski system prawny przewiduje za to karę pozbawienia wolności w wymiarze od sześciu miesięcy aż do ośmiu lat.
Nie przegap: Nie żyje półfinalista "MasterChefa". Mariusz Komenda miał zaledwie 44 lat. Zmagał się z poważną chorobą
Dokładne informacje na temat przebiegu całego postępowania przekazał w rozmowie z mediami rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Płocku, Bartosz Maliszewski.
Rzecznik o postępowaniu wobec Sylwestra W.: Chwytał kobiety za intymne części ciała
Z innego śledztwa, do odrębnego postępowania zostały wyłączone materiały dotyczące innej czynności seksualnej, której miał się dopuścić Sylwester W. przed 13 laty podczas realizacji filmu internetowego w stosunku do dwóch kobiet (ustalono tylko dwie pokrzywdzone, inne kobiety nie zgłosiły się w tej sprawie jako pokrzywdzone). Po zebraniu materiału dowodowego w sprawie dotyczącej doprowadzenia tych kobiet do poddania się innej czynności seksualnej polegającej na tym, że sprawca w przebraniu chwytał kobiety za intymne części ciała, to jest o czyn z art. 197 par. 2 kodeksu karnego, zostało wydane przez prokuratora postanowienie o przedstawieniu zarzutów o ten czyn. Przesłuchany w charakterze podejrzanego Sylwester W. nie przyznał się do zarzucanego mu przestępstwa i złożył wyjaśnienia. To postępowanie nie zostało jeszcze zakończone, nie mogę wskazać, w jaki sposób prokurator zakończy to śledztwo i kiedy to nastąpi. Jest ono w toku.
Takie właśnie oświadczenie przekazał "Faktowi" Bartosz Maliszewski.
Należy jednak pamiętać, że samo ogłoszenie zarzutów nie jest równoznaczne z ostatecznym uznaniem Sylwestra W. za winnego zarzucanych mu czynów. Dochodzenie wciąż znajduje się w toku, a śledczy z prokuratury nie podjęli jeszcze ostatecznej decyzji dotyczącej finału prowadzonych czynności operacyjnych.
Nie przegap: Szok, gdzie pracowała Bianka Chajzer. Tego mogliście o niej nie wiedzieć!