Spis treści
Wzruszające zakończenie festiwalu. Krystyna Janda wspomina Magdę Umer
Finał 63. Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu obfitował w niezwykłe emocje. Ostatni dzień wydarzenia był nie tylko ucztą muzyczną, ale i czasem refleksji. Zorganizowano koncert ku pamięci Magdy Umer i Agnieszki Osieckiej, podczas którego artyści wykonali ich największe przeboje. Zdecydowanie najbardziej poruszającym momentem było wystąpienie Krystyny Jandy. Aktorka z trudem opanowała wzruszenie, opowiadając o kobiecie, z którą łączyła ją niezwykła, wieloletnia przyjaźń.
Krystyna Janda wspomina Magdę Umer. Publiczność we łzach
Dla wielu Magda Umer była uosobieniem klasy i artystycznej dojrzałości. Jej śmierć wywołała ogromny żal w środowisku artystycznym, dlatego opolski hołd był niezwykle poruszającym wydarzeniem. Na telebimie wyświetlono wspomnienia Krystyny Jandy, która opowiedziała o początkach ich znajomości. Ta relacja z czasem przerodziła się w głęboką więź na całe życie.
Aktorka z nostalgią wypowiadała się o przyjaciółce. Podkreśliła, że Magda potrafiła odnaleźć spokój i autentyczność w świecie pełnym zgiełku i pozorów. Zwróciła uwagę na jej niesamowitą intuicję i dar dostrzegania tego, co najważniejsze. Największe emocje wzbudziły słowa o ogromnej pustce. Janda przyznała, że śmierć Magdy Umer nadal sprawia jej ogromny ból, a wspomnienia wspólnie spędzonych chwil powracają do niej każdego dnia.
Publiczność z zapartym tchem wysłuchała wspomnień aktorki. W internecie błyskawicznie pojawiły się komentarze pełne wzruszenia. Widzowie przyznali, że trudno było powstrzymać łzy, uznając ten moment za najbardziej wzruszającą część festiwalu.
Zobacz też: Aktorzy przejęli scenę w Opolu! Totalne wzruszenie i tęsknota za Magdą Umer i Agnieszką Osiecką
W tym świecie krzyku, powierzchowności, chaosu, marności, takich pozornych wielkości, pozornych uczuć, pozornych jakichś emocji Magda szeptem przekazywała nam po prostu samo złoto, samo serce, głębokie myśli (...) Miała nieskazitelny, wielki gust muzyczny, literacki, Potrafiła wyłowić wśród zdań zdania najpiękniejsze, najważniejsze i potem się okazywało, że to jest dokładnie to, czego nie zauważyliśmy, a ona potrafiła zauważyć (...) Miałam do niej zaufanie absolutnie niepodważalne. Wszystko, jej gust i zdanie na każdy temat, tematu referatu, referowania tego tematu było po prostu zawsze w punkt - doskonały. No i po prostu straszny żal. Codziennie żal. Właściwie ja każdego dnia myślę o niej - przyznała Janda.