Spis treści
Halina Kowalska spoczęła na Starych Powązkach
Aktorka zmarła 18 marca, a jej ostatnie pożegnanie zorganizowano nieco ponad tydzień później. Msza żałobna rozpoczęła się punktualnie o 10:00 w warszawskim kościele pw. św. Karola Boromeusza. Po nabożeństwie bliscy odprowadzili urnę z prochami na cmentarz. Halina Kowalska spoczęła w grobowcu rodzinnym na Starych Powązkach, gdzie pochowano wcześniej jej męża.
Wśród żałobników znaleźli się podopieczni skolimowskiego ośrodka oraz członkowie najbliższej rodziny. Szczególną uwagę przykuwała kuzynka zmarłej, która płacząc, niosła jej młodzieńcze zdjęcie. Ten gest był symbolicznym dowodem silnej więzi, jaka łączyła obie kobiety w ostatnich latach życia aktorki.
Zobacz także: Nie ma trumny na pogrzebie Haliny Kowalskiej. Skromne ostatnie pożegnanie legendy PRL-u
Halina Kowalska chorowała. Stan aktorki po śmierci męża uległ pogorszeniu
Pod koniec życia zdrowie artystki drastycznie się pogorszyło. Kiedy w 2022 roku zmarł jej mąż, z którym dzieliła życie przez ponad sześć dekad, Kowalska wymagała nieustannej opieki. Przeniesiono ją do szpitalnej części ośrodka, aktorka przestała rozpoznawać bliskich. Zmagała się również z chorobą nowotworową. Mimo że jej odejście nie było zaskoczeniem, informacja o śmierci Kowalskiej głęboko poruszyła środowisko artystyczne.
Zobacz także: Pogrzeb Haliny Kowalskiej. Nagrobek już stoi! Jest nawet zdjęcie. To jej mąż wszystko zorganizował długo przed śmiercią
Halina od kilku lat miała problemy z pamięcią. Nie poznawała ludzi. Ponad rok spędziła w szpitaliku Skolimowa (część domu, w której przebywają bardzo chorzy mieszkańcy - przyp. aut.). Przed śmiercią trafiła do normalnego szpitala, ale zmarła w Skolimowie, do którego wróciła. Zmarła w środę około godziny 13. Poza demencją miała raka - mówiła "Super Expressowi" osoba ze Skolimowa.
Ostatnie pożegnanie Haliny Kowalskiej. Słowa księdza chwytają za serce
Podczas mszy głos zabrał duchowny, który od lat znał aktorkę. Wielokrotnie rozmawiali na różne tematy, a kapłan podkreślał, że Kowalska zachowywała pogodę ducha do samego końca i nigdy nie narzekała na swój stan.
Chciałem powiedzieć o tej wyjątkowości, że była niezwykłą osobą. Przez długi czas, kiedy jej małżonek był bardzo ciężko chory, nie był już samodzielny, dzień i noc stała przy nim, non stop. Cała oddana jemu. Poświęciła się takiej służbie przy drugim człowieku, ukochanym. To naprawdę było to niezwykłe, niesamowite - opowiadał duchowny podczas uroczystości.
Jak zauważył kapłan, aktorka zawsze wykazywała się niezwykłą skromnością i cierpliwością.
To, co mnie bardzo ujmowało, to to, że nigdy w życiu się nie poskarżyła na swój los. Nigdy. Zawsze jak pytanie czy rozmowa doszła do delikatnych tematów, gdzie ona miałaby okazję, żeby sobie ulżyć, poskarżyć, to się tylko delikatnie uśmiechała. (…) Kiedy trudno jej było się zorientować w danej sytuacji, to się uśmiechała tylko, ten uśmiech towarzyszył jej do końca. Halinko, dziękuję Ci, że jako człowiek wygrałaś swoje życie, że dałaś wielkie świadectwo, o którym pragnę teraz tutaj powiedzieć, że warto być człowiekiem prawym, człowiekiem prawym przede wszystkim, człowiekiem dobrym, bo byłaś człowiekiem dobrym - dodał ksiądz.
Zobacz więcej zdjęć. Pogrzeb Haliny Kowalskiej. Piękny wieniec z rodzinnych stron