Odrzucone zaloty w "Sanatorium Miłości". Dwie uczestniczki bezlitośnie oceniły swoich adoratorów

2026-04-13 9:04

Wielka miłość, rozczarowania, napięcie oraz... gość specjalny. 6. odcinek "Sanatorium Miłości" przyniósł ogrom emocji, ale również świetnej muzyki i pewnych rozwiązań. W końcu dowiedzieliśmy się, jak swoją relację z Heniem J. postrzega Tereska. A nowa Ania wprost określiła, jak traktuje Aleksandra. Pewnego zachowania Henryka R. nikt się nie spodziewał. Emilka też nie.

Teresa podjęła ostateczną decyzję w sprawie Henryka J.

Znajomość Teresy oraz Henryka J. w "Sanatorium Miłości" od samego początku nabierała dużego tempa. Seniorka, mimo wrodzonej powściągliwości, postanowiła dać szansę tej relacji. Kuracjusz jednak wyraźnie gubił się w swoich uczuciach, nie potrafiąc dokonać wyboru między nią a Ewą. Podczas porannej konwersacji kobieta stanowczo ucięła domysły na temat ich wspólnej przyszłości.

Sonda
Wolisz "Sanatorium miłości" czy "Rolnik szuka żony"?

- Henio jest super gość, ale wy macie więcej wspólnych zainteresowań niż my [...] Nie ma czegoś takiego, co by mnie do niego przyciągało. Czyli kumpel, to może moja wina, bo nie czuję potrzeby bycia z kimś - powiedziała Tereska.

Ewa z kolei przyznaje, że w towarzystwie Henryka J czuje się wyśmienicie, łączą ich interesujące dyskusje i podobne spojrzenie na otaczający świat. Obie seniorki zgodnie przyznały również, że w przeciwieństwie do innych adoratorów, mężczyzna traktuje je z ogromnym szacunkiem i kulturą. Teresa postanowiła natychmiast poinformować samego zainteresowanego o swoim stanowisku.

- Nie chcę ci nadziei robić, ale kumpel będziesz i jesteś. Super jest - powiedziała Teresa.

Przeczytaj także: Jaka jest naprawdę Marta Manowska? Uczestnik "Sanatorium miłości" szczerze o prowadzącej

Uczestniczka oficjalnie wycofała się z miłosnej rywalizacji. Tym samym w pełni zaakceptowała rozwijającą się więź Ewy i Henryka.

Szczere wyznania w "Sanatorium Miłości". Emilka ma żal do Henryka R.

Marta Manowska zainicjowała w grupie bardzo osobistą dyskusję na temat cech, których seniorzy w sobie nie akceptują. Teresa bez owijania w bawełnę przyznała, że szczerze nienawidzi narzucania się i niechcianego dotyku ze strony mężczyzn. Henryk J. natychmiast skomentował jej słowa, pouczając koleżankę, że powinna zwalczyć tę blokadę dla dobra panów, którzy potrzebują fizycznego kontaktu. Kuracjuszka zadeklarowała chęć pracy nad sobą. Z kolei Henryk R. uznał się za człowieka zbyt wyluzowanego, co w przeszłości kosztowało go nawet rozpad ważnego związku.

- Nie mamy możliwości komunikacji, obrażamy się, to nie jest lajtowość - powiedziała Emilka.

Szybko wyszło na jaw, że seniorka dusi w sobie całkiem spore pretensje do potencjalnego partnera. Przypomniała moment, gdy próbowała z nim normalnie porozmawiać, a ten całkowicie ją zignorował, skupiając całą uwagę na flirtowaniu z Ewą.

Polecamy: Widzowie "Sanatorium miłości" mają nową ofiarę. Ta uczestniczka rozwścieczyła fanów

Zaszczytny tytuł kuracjusza odcinka trafił do nowej uczestniczki - Ani, która bez cienia wahania zaprosiła na wspólną randkę Aleksandra. Mężczyzna nie potrafił ukryć ogromnego entuzjazmu z takiego obrotu spraw.

- Jestem bardzo szczęśliwy z tego zaproszenia [...] Nie ma w niej krzykliwości, nie ma w niej żadnej arogancji - powiedział szczęśliwy Aleksander.

Bolesna przeszłość Aleksandra. Wyznanie w programie

Aleksander otworzył się przed prowadzącą program i zrelacjonował swoją skomplikowaną historię emigracyjną z dawnych lat.

- Miałem 31 lat. Kobieta zaszła w ciążę, było to mało skomplikowane. Chcąc zapewnić nam odpowiednie warunki do życia, wyjechałem razem z żoną do Belgii. Pieniądze trochę uderzyły mi do głowy. Podjąłem decyzję o wyjeździe do USA. Nie wiedziałem wtedy o drugiej ciąży. Po dwóch latach od powrotu z USA zobaczyłem pierwszy raz swojego synka - powiedział Aleksander.

Kuracjusz nosi w sobie potężne poczucie winy z powodu drastycznego zaniedbania kontaktów z własnym dzieckiem. Mężczyzna zdaje sobie sprawę, że syn wciąż chowa w sercu uzasadniony żal o przeszłość. Kiedy żona Aleksandra zmarła, ciężar wychowania dwójki maluchów spadł głównie na barki teściowej, która przejęła codzienne obowiązki.

Senior zdecydował się na ostateczny powrót do ojczyzny dopiero w końcówce 2024 roku.

Ania z "Sanatorium miłości" ostro o finansach i relacjach z mężczyznami

Nowa kuracjuszka traktuje udział w show telewizyjnym jako odważne wyjście ze swojej życiowej strefy komfortu. Kobieta grubą kreską oddzieliła swoją trudną przeszłość od obecnej sytuacji, jednocześnie otwarcie przyznając, że problemy materialne skutecznie zrujnowały jej wiele więzi międzyludzkich.

- Przemoc psychiczna, interwencja niektórych jednostek też była, bo nie byłam w stanie sobie sama poradzić. Moja córka wyjechała, żeby pomóc mi finansowo - powiedziała Anna.

Seniorka głośno podkreśla swoje wysokie wymagania wobec potencjalnych partnerów. Niedawno postanowiła poddać jednego z adoratorów sprytnemu testowi portfela, którego wybranek absolutnie nie zaliczył.

- Nie możemy na starość tak biedować. Trzeba żyć - powiedziała Anna.

Kobieta twardo stąpa po ziemi i bez złudzeń deklaruje, że z jej znajomości z Olkiem z pewnością nie zrodzi się prawdziwa miłość.

Izabela Trojanowska dała koncert na żywo. Wyjątkowa niespodzianka

Telewizja Polska zadbała o fenomenalne atrakcje dla seniorów przebywających na turnusie. Przed kuracjuszami niespodziewanie wystąpiła na żywo Izabela Trojanowska, co błyskawicznie wprawiło wszystkich w euforyczny nastrój.

- Moja idolka - mówiła Lilla.

Gwiazda polskiej estrady zachwyciła publiczność rewelacyjną formą oraz nieskazitelnym wokalem. Uczestnicy programu otrzymali szansę wspólnego występu ze słynną piosenkarką, a każdy z nich zaprezentował własną partię solową przy mikrofonie. Ostatecznie artystka postanowiła wyróżnić muzyczny talent Bożenki.

- Czułam się bardzo wyróźniona - powiedziała Bożenka.

Triumfatorka tych wyjątkowych zmagań otrzymała w nagrodę pamiątkową płytę zatytułowaną "Wokal Turnusu".

Nocleg pod namiotami i zaskakująca propozycja Henryka R.

Ekipa z uzdrowiska z ogromnym entuzjazmem przyjęła informację o planowanym wyjeździe integracyjnym. Kuracjusze mieli nadzieję na spokojne wyjaśnienie obozowych konfliktów i przyjemny relaks z dala od ośrodka. Szybko jednak okazało się, że zamiast komfortowego hotelu, organizatorzy przygotowali dla nich surowy nocleg w namiotach. Ta informacja natychmiast wywołała bunt u Emilki.

- Ja pod namiot nie idę, potrzebuję hotelu - powiedziała Emilka.

W obliczu kryzysu do akcji wkroczył Henryk R., rzucając dość odważnym żartem o spaniu z niezadowoloną kuracjuszką. Kobieta stanowczo odrzuciła te zaloty, stawiając na bezpieczne towarzystwo swoich koleżanek. Odrzucony senior nie dawał jednak za wygraną i zaproponował seniorkom darmowe sesje masażu dla rozgrzewki, chwaląc się zapasem niezbędnej oliwki w swoim bagażu.

Bohaterowie „Sanatorium miłości” o życiu po programie i poszukiwaniu miłości