Nie żyje Bożena Dykiel
Trudno uwierzyć, że tej energii zabraknie na polskim ekranie. Bożena Dykiel zmarła w wieku 77 lat, co jako pierwszy przekazał ksiądz Andrzej Luter, a smutne wieści potwierdził portal Filmpolski.pl. Choć oficjalna przyczyna śmierci nie została jeszcze podana do publicznej wiadomości, wiadomo, że aktorka od dłuższego czasu zmagała się z problemami zdrowotnymi. Widzowie kojarzą ją przede wszystkim z kultowej roli Marii Zięby w serialu "Na Wspólnej", w którą wcielała się przez 22 lata. Ostatnio jej postać została wysłana przez scenarzystów za granicę, a w kuluarach mówiło się o definitywnym zakończeniu tego wątku.
Poważne problemy zdrowotne Bożeny Dykiel
Decyzja o wycofaniu się z życia zawodowego nie była podyktowana kaprysem, a koniecznością. Aktorstwo to zawód wymagający żelaznej kondycji, a organizm gwiazdy wysyłał sygnały ostrzegawcze, których nie dało się już ignorować. Dykiel przeszła w przeszłości poważną operację wstawienia nowej zastawki serca. Jak sama wspominała, zabieg był na tyle skomplikowany, że przez kilka godzin jej życie podtrzymywało sztuczne serce. Przełomowym momentem okazał się rok 2017, kiedy to aktorka niespodziewanie zemdlała na planie popularnego serialu. W wywiadzie dla "Twojego Stylu" przyznała, że zbyt długo bagatelizowała objawy, pracując ponad siły przy emocjonalnych wątkach rodziny Ziębów.
Przez lata bagatelizowałam zdrowie. Wiedziałam, że mam wadę serca, ale dalej żyłam jak wariatka [...]. Kręciliśmy w "Na Wspólnej" wątek, jak to Ziębowie przechodzili małżeński kryzys. Sceny były emocjonalne i trudne. Pracowałam cztery dni w tygodniu po 12 godzin. [...] Mój mózg był niedotleniony, bo wadliwa zastawka raz mi się otwierała, raz nie. I któregoś dnia upadłam - wspominała.
Walka o zdrowie fizyczne to nie wszystko. Aktorka otwarcie mówiła również o zmaganiach z depresją, wskazując, że praca w show-biznesie jest wyjątkowo obciążająca psychicznie. W 2021 roku postanowiła wykorzystać swoją rozpoznawalność w słusznym celu i zaangażowała się w kampanię społeczną "Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuję". Oprócz tego doskwierały jej problemy z kręgosłupem, co ostatecznie zmusiło ją do zwolnienia tempa i skupienia się na odpoczynku, z którego niestety już nie wróciła na plan.