Monika Goździalska skarży się na płaczące dziecko w samolocie. Uderza w rodziców

Celebrytka Monika Goździalska żyje w ciągłych rozjazdach między Polską a Hiszpanią, gdzie obecnie odnawia swoją nieruchomość. Niedawny lot dostarczył gwiazdzie telewizyjnych programów wyjątkowo trudnych przeżyć. Wszystko za sprawą głośno zachowującego się malucha, jednak modelka główną odpowiedzialnością za ten nieprzyjemny incydent obarcza dorosłych opiekunów.

Kariera telewizyjna Moniki Goździalskiej

Monika Goździalska urodziła się w 1980 roku i jest osobą doskonale znaną z telewizji. Karierę w modelingu zaczęła od wygrania tytułu Twarzy Europy w wieku osiemnastu lat. Sławę zapewniły jej występy w reality show „Big Brother 3” w 2002 roku oraz w edycji VIP sześć lat później, a w 2012 roku rywalizowała w „MasterChefie”. Niedawno powróciła na ekrany w programie „The Real Housewives. Żony Warszawy” z 2023 roku i zasiliła redakcję „Kanału Zero”. Wzięła również udział w nowościach Prime Video, do których należą „The 50” oraz „Good Luck Guys”. Ten ostatni projekt wygrała ramię w ramię z muzykiem Czadomanem.

Gwiazda napisała książki „Skandaliczne życie projektantów mody” i „Kulisy pokazu mody”. Zarządzała firmą kosmetyczną Extrapyramid i rozwijała medyczny biznes o nazwie Petarda. Zmierzyła się w oktagonie na gali MMA VIP 4, a prywatnie wychowuje dwójkę dzieci w swoim hiszpańskim domu.

"Good Luck Guys" - Monika Goździalska o dramach w 2. edycji | WYWIAD

Monika Goździalska krytykuje rodziców płaczącego dziecka

Prezenterka regularnie opowiada obserwatorom o swojej codzienności i własnych przemyśleniach. Podczas jednej z ostatnich podróży lotniczych doszło do sytuacji mocno nadszarpującej jej cierpliwość.

- Nie chcę bać się powiedzieć swojego zdania. Lecieliśmy samolotem, gdzie było kilkoro dzieci. Jedno dziecko, takie ze dwa latka. Słuchajcie, całą drogę było, ale całą drogę. Wiem, że to jest dziecko. Ja rozumiem. Akurat uważam, że to maleństwo sterylizowało swoich rodziców totalnie, po prostu level high. To było straszne. Sama jestem mamą i miałam małe dzieci, ale muszę Wam powiedzieć, że miałam takie nerwy w środku, bo ten płacz tego dziecka i powtarzam cały czas – wyznała fanom Monika Goździalska.

Gwiazda zaznacza, że absolutnie nie zamierza prowokować medialnej awantury, ale zależy jej na szczerym przedstawieniu osobistych refleksji.

- Nie mówię tego, żeby tutaj jakby oburzyć, ale nie będę bała się mówić swojego zdania. Uważam, że rodzice powinni wstać, pochodzić z tym dzieckiem, zająć go w jakiś sposób. Wiecie, jak to jest, jak dzieci manipulują rodzicami, nawet takie maleńkie, nie wiem, może miały za dwa i pół roku? Pokazywało tylko ręką, wymuszając, co ma pokazywać i ci rodzice skakali wokół tego dziecka. Uważam, że taki tata powinien pochodzić z tym dzieckiem po korytarzach. Uważam, że mama również mogłaby to zrobić. Przez trzy godziny, pięćdziesiąt minut w samolocie dziecko cały czas krzyczało, ale po prostu cały czas. To były trzy minuty przerwy i nagle takie wymuszone darcie się i w ogóle. Ja wiele rozumiem, staram się być obiektywna, bo nie mamy wpływu na dzieci – stwierdziła Monika Goździalska.

Była modelka zauważa, że pozostali współpasażerowie mieli pełne prawo odczuwać silny dyskomfort i irytację. Gwiazda poczuła się tak wyczerpana całym zamieszaniem, że po prostu zasnęła.

- Uważam, że rodzice powinni więcej uwagi zwracać na to, żeby jednak zająć te dzieci. Przygotować się do takiej podróży i z zabawkami też, bo kiedy dziecko robi tak i tak dokładnie robiło to dziecko (Goździalska macha dłońmi - przyp.pd) i ci rodzice którzy są totalnie skupieni na tym dziecku w sposób taki... Powinni też w jakiś sposób ułatwić tą podróż innym ludziom, bo ja wszystko naprawdę rozumiem. Ale jakby to było dziesięć godzin, to bym sobie je**a w łeb – podsumowała Monika Goździalska.