Spis treści
Opolska wpadka Majki Jeżowskiej. Kostium zawiódł w najważniejszym momencie
Majka Jeżowska od dekad słynie ze znakomitego kontaktu z publicznością oraz niezwykle żywiołowych koncertów. Nawet największym i najbardziej przygotowanym gwiazdom przydarzają się jednak nieprzewidziane sytuacje na scenie. Piosenkarka zdecydowała się po latach wrócić do wyjątkowo nerwowych chwil ze swoich artystycznych początków. Jej wielki debiut błyskawicznie zamienił się w dramatyczną walkę o utrzymanie niesfornych elementów garderoby na właściwym miejscu.
Majka Jeżowska wspomina chwile grozy. O awarii stroju zadecydowały sekundy
Wokalistka opowiedziała w wywiadzie dla „Super Expressu” o szczegółach tamtego feralnego wieczoru. Głównym winowajcą okazał się niezwykle skąpy strój, ponieważ artystka zamiast standardowej bluzki miała na sobie jedynie bardzo delikatny materiał. Konstrukcja zaczęła niespodziewanie zsuwać się z ciała w najgorszym możliwym momencie występu. Gwiazda miała zaledwie cztery cenne sekundy na uratowanie sytuacji i uniknięcie obyczajowej kompromitacji. Ogromny wyrzut adrenaliny sprawił jednak, że początkująca piosenkarka zupełnie zapomniała o paraliżującym stresie.
Niezwykle stresująca sytuacja nie wpłynęła negatywnie na stronę wokalną całego przedsięwzięcia. Artystka bezbłędnie zaśpiewała bardzo wymagający utwór „Nutka w nutkę”, który charakteryzował się szybkim tempem i skomplikowaną warstwą tekstową. Choć piosenkarka całkowicie zapomniała o wyćwiczonych układach tanecznych, to sam koncert udało się bez problemu doprowadzić do szczęśliwego finału.
Zobacz też: 66-letnia Majka Jeżowska w kusej mini na konferencji festiwalu w Opolu! Zaszalała ze strojem
Obecnie piosenkarka wspomina ten incydent z ogromnym poczuciem humoru i dystansem. Uważa, że ten niespodziewany kryzys zadziałał niczym najlepsze lekarstwo na debiutancką tremę. W tamtej chwili skupiła wszystkie swoje siły na błyskawicznym opanowaniu awarii kostiumu i bezpiecznym powrocie przed mikrofon. Ostatecznie udało się zapobiec wpadce, a opolska publiczność nie zobaczyła niczego kontrowersyjnego.
„Wpadki dotyczące garderoby, takie techniczne wpadki, bo mój debiut tak się dramatycznie rozwinął, że zapomniałam o choreografii, zapomniałam o tremie, bo walczyłam z garderobą. Miałam po prostu szaliczek zamiast bluzki. On mi się zsunął, jak podbiegałam do mikrofonu, opisuję to z resztą w książce (...) To były cztery sekundy i ja musiałam w te cztery sekundy [przyp. red. przybiec] z zaplecza. (...) Cztery sekundy, na szpilkach młode dziewczę, stremowane, ale właśnie dlatego, że była ta drama, to ja w ogóle nie myślałam o tremie. Nie zapomniałam tekstu, który był bardzo trudny, tempo było zabójcze. Jak chcecie sprawdzić, to odszukajcie sobie piosenkę »Nutka w nutkę« (...) I ja się nie wywaliłam w tekście, zapomniałam choreografii, zapomniałam o tremie, ale biust został schowany należycie i Polska go nie zobaczyła - mówi »Super Expressowi« Majka Jeżowska.”