Helena Englert narzeka na aktorskie stawki. Za jeden post w social mediach dostaje więcej

2026-06-15 17:07

Helena Englert w najnowszym wywiadzie poruszyła kwestię wynagrodzeń w branży aktorskiej. Córka Beaty Ścibakówny i Jana Englerta otwarcie narzeka na niskie zarobki w zawodzie. Wyjawiła, że przygotowanie do roli przynosi jej mniejsze dochody niż działania w mediach społecznościowych w ramach współpracy reklamowej.

Zarobki aktorów okiem Heleny Englert

Temat dochodów osób związanych z działalnością artystyczną, zwłaszcza aktorów, od dłuższego czasu budzi w Polsce duże emocje. Niedawno dyskutowano o pomyśle dofinansowania emerytur twórców, którzy wykonują wolne zawody i nie posiadają stabilnego zabezpieczenia społecznego. Głos zabierały również dawne gwiazdy, które po latach sukcesów borykają się z wyjątkowo niskimi świadczeniami. W tę debatę włączyła się teraz Helena Englert, córka Jana Englerta kierującego Teatrem Narodowym w Warszawie. Rozpoznawalna przedstawicielka młodego pokolenia, łącząca działalność aktorską, muzyczną i influencerską, podkreśla, że wielotygodniowe przygotowania do ról w produkcjach telewizyjnych lub spektaklach teatralnych przynoszą jej znacznie mniejsze profity niż krótkie materiały wideo zamieszczane w sieci.

ZOBACZ TAKŻE: Córka Englerta plażuje na ulicy! Co ona ma w ustach?

Jan Englert szczerze o środowisku filmowym

Frustracja Heleny Englert z powodu wynagrodzeń

Młoda aktorka nie kryje swojego rozczarowania faktem, że tradycyjna praca na planie czy scenie jest o wiele gorzej płatna niż działalność w internecie.

Przez trzy miesiące pracy nad rolą dostaje się takie wynagrodzenie, jak przez dwie godziny pracy nad jedną rolką sponsorowaną. Absolutnie rozumiem, dlaczego ludzie wybierają social media, zamiast teatru, zamiast - nie wiem, jak to nazwać - takiej oldschoolowej pracy. Bo to się po prostu nie opłaca, i to jest bardzo frustrujące i bardzo trudne - powiedziała córka Jana Englerta w wywiadzie dla Polskiego Radia RDC.

Helena Englert łączy aktorstwo z pracą influencerki

Celebrytka wyjaśniła dodatkowo, że chociaż funkcjonuje w świecie sztuki, realia finansowe nie pozwalają jej skupić się wyłącznie na klasycznej ścieżce artystycznej.

Mam ogromny szacunek do tych ludzi, którzy świadomie wybierają: "Nie, ja tak nie chcę. Ja zostaję w teatrze, będę malować obrazy i wieszać je w galeriach i pisać teksty do gazet, które wciąż są drukowane". To jest piękne i chciałabym tak potrafić. Niestety nie umiem - mówi.