Weronika i Karol Wiśniewscy stanowią jedną z najpopularniejszych par w polskim internecie. W 2023 roku członkowie Ekipy przywitali na świecie córeczkę Maję, rok temu wzięli ślub, a teraz wyczekują przyjścia na świat kolejnego dziecka. Tym razem zostaną rodzicami chłopca. Wersow w rozmowie z Eską wyjawiła, że od razu poczuła różnicę. W przeciwieństwie do Mai, chłopiec, dla którego jeszcze nie wybrali z mężem imienia, daje jej popalić. W przypadku córeczki influencerka miała wszystko usystematyzowane, co pozwalało jej realizować się na różnych polach. Synek, jak przyznała, jest dość nieprzewidywalny.
Chłopiec jest nieprzewidywalny! To akurat jest fakt, bo akurat z Mają miałam usystematyzowane to, a propos mdłości, itd. Z Majusią miałam tak, że wstawałam rano, do 13:00 miałam mdłości, a potem robiłam swoje. A tutaj... Nawet, jak byłam w studiu, było mi niedobrze, nikt jeszcze nie wiedział, mi gorąco... W tej ciąży mam tak, że te mdłości pojawiają się nagle, czasami jest przerwa na tydzień i tak są nieusystematyzowane. W większości jednak jest tak samo - powiedziała w rozmowie z Eską.
Nie mogliśmy również nie zapytać o przeganianie dzików przez Friza i Mają. Internauci regularnie pisali w komentarzach, że czekają na reakcję Weroniki. Ta jedynie dograła się do viralowego dźwięku "sio, sio, sio". Jaka była natomiast jej pierwsza myśl, gdy zobaczyła męża i niespełna 3-letnią córkę, hasających z łopatami i przeganiających zwierzęta? Influencerka nie kryła rozbawienia, opowiadając o towarzyszących jej odczuciach. Nie obyło się jednak bez strachu.
Wersow o przeganianiu dzików
W rozmowie z Eską Weronika opowiedziała o swoich wrażeniach po zobaczeniu relacji z przeganiania dzików przez męża i Maję. Influencerka przyznała, że nie ze wszystkiego była zadowolona, jednak cieszy ją, iż widzowie zobaczyli w jej córce normalne, nierozpieszczone dziecko. Majusia - jak zapewniła - jest bardzo empatyczną dziewczynką, która cieszy się nawet z najmniejszych rzeczy. Słodko!
Na początku pomyślałam, że dobrze, że nic się nie stało, bo dziki bywają niebezpieczne, szczególnie te małe. Trochę się przestraszyłam, ale widziałam, że Karol zrobił to w kontrolowanych warunkach i zresztą to było też słodkie, że ona gdzieś tam uczyła się z nim przeganiać te dziki, obsługiwać drona, obserwować. To są dla niej takie dodatkowe zajawki. Wolę to, niż żeby oglądała bajki, tak szczerze. Wiadomo, że nie ze wszystkich fragmentów mogłam być super zadowolona, ale ogólnie wyszło to dobrze. Cieszę się, że w odbiorze ludzi Maja jest traktowana jako normalne dziecko, które cieszy się z łopaty. Ona jest faktycznie tak wychowana, że cieszy się nawet z najmniejszych rzeczy. Jest bardzo empatyczna, troszczy o innych. Fajnie, że to wyszło i ludzie też to zobaczyli - powiedziała nam.