Spis treści
Gwiazda "Dzień Dobry TVN" przygotowała już scenariusz własnego pochówku
65-letnia Dorota Wellman niezmiennie pozostaje jedną z czołowych postaci stacji TVN. Wspólnie z 48-letnim Marcinem Prokopem od lat tworzą jeden z najbardziej rozpoznawalnych duetów na polskim ekranie. Dziennikarka jest tak mocno zżyta ze swoim obecnym miejscem pracy, że jej przejście do jakiejkolwiek konkurencji wydaje się wręcz niemożliwe. W branży medialnej powszechnie docenia się jej pełen profesjonalizm oraz niezwykłą autentyczność. Dzięki wrodzonej błyskotliwości, bezpośredniemu stylowi bycia i brakowi kompleksów, nieprzerwanie gromadzi przed telewizorami rzesze sympatyków.
Prezenterka na co dzień raczej unika publicznego roztrząsania spraw osobistych, niechętnie wspominając o mężu czy jedynym synu. Ostatnio jednak znacznie odważniej porusza kwestie związane z kłopotami zdrowotnymi oraz nieuchronnym upływem czasu. W końcówce 2024 roku gospodyni programu "Dzień Dobry TVN" zaskoczyła opinię publiczną niespodziewaną deklaracją, z której wynika, że ma już gotowy plan swojego pogrzebu, a stosowne i niezwykle precyzyjne wytyczne przekazała już synowi.
W wywiadzie udzielonym magazynowi "Zwierciadło" dziennikarka wyjaśniła, że podjęła te radykalne kroki przede wszystkim z troski o najbliższą rodzinę. Jej głównym celem było zdjęcie z ich barków ciężaru podejmowania trudnych wyborów w najbardziej dramatycznym momencie życia. Całą koncepcję ostatecznego pożegnania opracowała oczywiście na własnych zasadach – kategorycznie odrzuca wizję przygnębiającej ceremonii, stawiając na radosne wydarzenie uświetnione muzyką soulową i mnóstwem wspomnień, które mają wywołać u żałobników wyłącznie uśmiech.
Zobacz również: Dorota Wellman szczerze o 32-letnim synu. Zdradziła prosty sekret ich więzi
Ostatnie pożegnanie Doroty Wellman ma tętnić życiem
Do kwestii własnego pogrzebu popularna prezenterka odniosła się po raz kolejny na łamach publikacji "After Party" oraz podczas niedawnego wywiadu dla serwisu Kozaczek. W książce stworzonej we współpracy z 55-letnią Pauliną Młynarską otwarcie zasugerowała, że podczas jej stypy idealnym tłem muzycznym będzie przebój "September" z repertuaru legendarnej formacji Earth, Wind & Fire. Ten specyficzny wybór nie jest dziełem przypadku, ponieważ pod niezwykle taneczną warstwą muzyczną ten utwór kryje w sobie nutę głębokiej melancholii.
Występując w podcaście prowadzonym przez Wiktora Słojkowskiego dla portalu Kozaczek, 65-latka stanowczo uściśliła, że nie zależy jej na konwencjonalnym, przepełnionym smutkiem obrzędzie na cmentarzu. Według jej spersonalizowanej wizji, pożegnalne spotkanie powinno stanowić doskonałą przestrzeń do dzielenia się pogodnymi historiami i anegdotami o osobie, która właśnie odeszła.
"Nie chciałabym uroczystości pogrzebowej takiej smutnej. Uważam, że powinniśmy powspominać człowieka, który odszedł w fajny sposób. Anegdoty, sympatyczne wspomnienia. Te płacze, rwanie włosów z głowy to jest rzecz zupełnie niepotrzebna. […] Jeśli to jest fajny człowiek to najlepsza jest impreza. Ludzie piją, rozmawiają, uśmiechają się na samą myśl. Wolałabym żeby to tak wyglądało" - stwierdziła Wellman.
Znana twarz telewizji TVN nie próbuje ukrywać, że ostateczne odejście jej rodziców oraz teściów było dla niej ogromnym ciosem emocjonalnym. Dziennikarka regularnie bywa na cmentarzach, gdzie odwiedza miejsca ich spoczynku, a uważne wpatrywanie się w chłodne kamienne tablice nagrobne niezmiennie wywołuje u niej falę głębokich, egzystencjalnych przemyśleń o przemijaniu.
"Mnie to boli. Patrzę na te nazwiska, przypominam sobie, że istnieli i zostało po nich tylko tyle poza tym co ja o nich wiem i pamiętam. Myślę, że symboliczny pogrzeb rozsypania prochów w lesie czy nad morzem jest dużo lepszy" - dodała gwiazda TVN-u.