Spis treści
Bogdan Trojanek broni społeczności romskiej po zatrzymaniu ojca Viki Gabor
Od pewnego czasu w przestrzeni publicznej szeroko komentowane są kłopoty z prawem, w jakie uwikłany jest ojciec znanej nastoletniej piosenkarki. Przekazywane przez dziennikarzy informacje o niejasnościach finansowych oraz zarzutach karnych wywołały olbrzymią dyskusję, a internet błyskawicznie zalała lawina bezlitosnych ocen. Chcąc odnieść się do tych skrajnych reakcji, Bogdan Trojanek postanowił wystąpić publicznie i opowiedzieć o wpływie całej sytuacji na najbliższych.
„Oczywiście, że tak, nie bardzo chciałem przyjść na zaproszenie, ponieważ nie bardzo wiedziałem, co mam powiedzieć. Jak mam to wszystko, tak, ubrać w ładne słowa. Wiedziałem, że nasze społeczeństwo polskie jest tak wspaniałe, że zrozumie też i dzisiejsza moja obecność i to, że po tych komentarzach, po tym wszystkim zbiera się wszystkim Romom. Nie tylko dla mojej wnuczki, dla Viki, dla mojego wnuka. Tylko też się zbiera dla naszego całego społeczeństwa. Są te komentarze bardzo nieciekawe, bardzo brzydkie i tego się bardzo obawiam. Społeczeństwo polskie tak właśnie to odbiera i wszystkich nas, powiedzmy, rzuca do tego jednego worka. Ta łatka jest do nas przyklejona od 700 lat praktycznie i się nie może to odkleić, dlatego wszystko robimy też, działają różne organizacje, różni artyści, którzy działają na rzecz tego, żeby jednak inaczej spojrzeć na to wszystko” - mówi Bogdan Trojanek w DDTVN.
Dziadek piosenkarki reaguje na hejt w sieci i mówi o odpowiedzialności
Gość porannego pasma "Dzień Dobry TVN" wyznał przed kamerami, że początkowo miał spore obawy przed udziałem w programie. Sytuacja okazała się dla niego wyjątkowo trudna do skomentowania, ponieważ konsekwencje medialnej burzy uderzają nie tylko w samą rodzinę, lecz rykoszetem obciążają całą mniejszość romską w Polsce. Senior stanowczo potępił nasilającą się w internecie nienawiść, zauważając, że większość złośliwych wpisów krzywdzi osoby postronne, ponieważ winą za błędy pojedynczego człowieka internauci niesłusznie obarczają całą społeczność.
Zobacz też: Ojciec Viki Gabor zamieszany w mafię wnuczkową. Artystka stanowczo reaguje na doniesienia
„Jeżeli sąd nie skaże go prawomocnym wyrokiem, to o danej osobie nie można mówić, czy jest winna, czy nie. Ja oczywiście wiedziałem, że było zatrzymane, ale zatrzymane może być każdej osoby, aż do wyjaśnienia sprawy. Należy się przyznać... z jednej strony pokazał, pokazuje skruchę, pokorę chce naprawić, to wszystko. Ja przytoczę takie słowo do tych, co szkalują na tych portalach społecznościowych. Jezus powiedział takie słowo, niech rzuci pierwszy kamieniem, który jest bez grzechu. W każdej rodzinie coś tam się dzieje. I to nie znaczy, że ja tam mówię, że on mógł to zrobić... To jest bardzo negatywne, bardzo brzydkie, a przede wszystkim też chodzi o mojego wnuka i moją wnuczkę - Viki Gabor. Oni przeżywają to niesamowicie, bo co ta dziewczyna jest temu winna...” - mówi Bogdan Trojanek w "DDTVN".
Odnosząc się do bezpośrednich pytań o poczynania ojca wokalistki, gość stacji starał się starannie dobierać słowa. Zwrócił uwagę na domniemanie niewinności, które obowiązuje aż do momentu ogłoszenia wiążącej decyzji sądu. Mimo to nie uciekał od stwierdzenia, że każdy popełniający wykroczenie musi wziąć winę na siebie, okazać żal i zadośćuczynić wyrządzonym krzywdom. Najwięcej emocji wzbudziła jednak sprawa ogromnego obciążenia psychicznego spadającego na najmłodszych członków rodziny. Dziadek wprost przyznał, że nastoletnia gwiazda muzyki pop oraz jej brat nie radzą sobie z wymierzoną w nich agresją słowną.
„On się przyznał, chce naprawić błąd, pokazał skruchę, sąd nie potraktował go ulgowo w ogóle. Tata Viki Gabor odsiedział swoje, chce naprawić swój błąd, chce zwrócić te pieniążki... no zrobił facet swoje, no każdy popełniał błędy, chce naprawić ten błąd” - powiedział Trojanek w "DDTVN".
Mężczyzna zdradził również swoje metody na odizolowanie młodzieży od internetowego jadu. Stanowczo odradza wnukom przeglądanie wszelkich dyskusji w mediach społecznościowych, wiedząc, że dorastające dzieci są bezbronne wobec wirtualnych ataków i nie potrafią jeszcze odpowiednio ignorować takich zjawisk.
„Zabraniam im czytać komentarze, to są młodzi ludzie, którzy jeszcze nie są odporni na takie coś, nie mają takiej skóry, jeszcze odpornej i grubej na taką falę hejtu, falę nienawiści. I teraz ja widzę, że Wiki ma jakiś też taki problem, bo widzi coś, że Romowie cierpią przez to” - mówi w śniadaniówce Trojanek.