Ostatnie noce były bardzo trudne dla winiarzy. W niektórych miejscach temperatura spadła do nawet -4 stopni Celsjusza. Polscy winiarze, którzy pamiętają dramatyczny kwiecień sprzed dwóch lat, ruszyli do ochrony swoich winnic przy pomocy różnych metod.
Ostatniej nocy temperatura spadła w naszej winnicy do -3 stopni Celsjusza – mówi Jacek Turnau, prezes zachodniopomorskiej Winnicy Turnau. – Sytuacja nie jest tak dramatyczna jak dwa lata temu, ale dostatecznie poważna, by w ruch poszły wszystkie możliwe sposoby na ochronę naszej winnicy, w tym świece, wiatraki i kable grzewcze.
Szczególne wrażenie robi efekt tysiąca rozpalonych świec stworzonych z myślą o uprawie winorośli. Dzięki nim coraz częściej możemy zobaczyć w polskich realiach widok, który dobrze znają choćby mieszkańcy Francji, gdzie nocne zdjęcia rozjaśnionych ogniem winnic w kwietniu mocno zakorzeniły się w świadomości zbiorowej.
Ważną rolę spełniają też specjalne wiatraki antyprzymrozkowe, które mają za zadanie mieszać masy powietrza. Dzięki temu temperatura przy gruncie może wzrosnąć o 1 lub 2 stopnie, które mogą zaważyć na dalszej wegetacji, a tym samym możliwości wydania przez krzew owoców w tym roku. W zachodniopomorskiej winnicy w Baniewicach pojawiły się także kable grzewcze, które, powieszone wzdłuż pędów winorośli, skutecznie je ogrzewają.
i
Walka o wegetację
Przymrozki w drugiej połowie kwietnia są szczególnie niebezpieczne, jeśli wcześniej panowały relatywnie wysokie temperatury. To one sprawiają, że na krzewach pojawiają się pąki, a następnie zalążki liści. Roślina traci wtedy naturalny „pancerz”, którym chroni się w zimie przed mrozami. Zmrożenie młodych pędów i liści może sprawić, że wegetacja wyhamuje i winiarz z części krzewów, a w skrajnej sytuacji z całej winnicy, nie będzie mógł zrobić w danym roczniku wina.
Sytuacja w tym roku jest o tyle lepsza niż w 2024 roku, że wówczas pierwsza połowa kwietnia była cieplejsza niż dzisiaj i wegetacja ruszyła szybciej niż zazwyczaj – dodaje Jacek Turnau. – W tym roku tempo wegetacji jest standardowe.
Sytuację utrudnia fakt, że temperatury mogą się zmienić praktycznie w ciągu godziny, a zaważyć mogą na tym bieżące czynniki, choćby poziom zachmurzenia, który mimo nocnej pory odgrywa dużą rolę w walce z przymrozkami.
i
Od kilku dni część naszego zespołu praktycznie nocuje w winnicy, reagując na bieżąco na spadki temperatur. W tej trudnej pracy liczy się nie tylko szybka reakcja, ale też dokładne rozpoznanie różnych części winnicy, pomiędzy którymi mogą wystąpić znaczące różnice temperatur – konkluduje Jacek Turnau.