Zniknęły programy chroniące dzieci przed ołowiem. Posłanka pyta ministerstwo o lukę w systemie

Dzieci mieszkające na terenach skażonych metalami ciężkimi mogły zostać bez systemowej opieki zdrowotnej. Posłanka Gabriela Lenartowicz w interpelacji do ministra zdrowia alarmuje, że programy profilaktyczne, które działały przez lata, nie zostały zastąpione nowymi rozwiązaniami. Sprawa dotyczy obszarów narażonych na historyczne i obecne zanieczyszczenia przemysłowe.

Zardzewiała rura na skażonym terenie przemysłowym. O braku ochrony dzieci przed ołowiem przeczytasz na Eska.
Autor: AI/ Wygenerowane przez AI AI wygenerowany obraz do artykułu
  • Przez lata specjalne programy chroniły zdrowie najmłodszych na terenach skażonych, ale wsparcie publiczne dla tych działań się zakończyło.
  • Eksperci ostrzegają, że nie istnieje bezpieczny poziom ołowiu, a nawet jego niewielkie stężenia szkodzą prawidłowemu rozwojowi dzieci.
  • Posłanka domaga się od resortu zdrowia informacji, czy planowane jest przywrócenie systemowej profilaktyki i monitoringu zagrożenia.

Wieloletnie programy bez następcy. Co z ochroną zdrowia dzieci?

W interpelacji do ministra zdrowia posłanka Gabriela Lenartowicz zwraca uwagę na problem braku systemowej profilaktyki zdrowotnej dla dzieci z terenów narażonych na oddziaływanie ołowiu i innych metali ciężkich. Jak wskazuje, powołując się na informacje od Fundacji na Rzecz Dzieci „Miasteczko Śląskie”, przez wiele lat na tych obszarach realizowano programy obejmujące m.in. badania przesiewowe i działania edukacyjne.

Projekty te były finansowane ze środków publicznych, w tym z Narodowego i Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Zdaniem posłanki, po zakończeniu finansowania dotychczasowych programów nie powstał nowy, kompleksowy system wsparcia dla najmłodszych mieszkańców tych regionów.

Dlaczego nawet niskie stężenie ołowiu jest groźne dla najmłodszych?

Autorka interpelacji podkreśla, że zgodnie z aktualną wiedzą medyczną nie istnieje bezpieczny poziom narażenia dzieci na ołów. W dokumencie czytamy, że w ostatnich dekadach normy dopuszczalnych stężeń tego metalu były wielokrotnie obniżane.

Liczne badania naukowe, na które powołuje się posłanka, wskazują na negatywny wpływ nawet stosunkowo niskich stężeń ołowiu na rozwój neurologiczny, poznawczy i ogólny stan zdrowia dzieci. Problem jest więc niezwykle poważny i wymaga systemowych działań ze strony państwa.

Resort zdrowia musi odpowiedzieć na kluczowe pytania

W związku z przedstawioną sytuacją, Gabriela Lenartowicz skierowała do Ministerstwa Zdrowia szereg pytań. Chce dowiedzieć się, czy resort dysponuje aktualnymi danymi o stanie zdrowia dzieci z terenów skażonych i czy prowadzi monitoring poziomu narażenia na metale ciężkie.

Posłanka pyta również, czy ministerstwo planuje opracowanie krajowego programu profilaktycznego, a także czy rozważa utworzenie międzyresortowego zespołu do rozwiązania tego problemu. Zwraca uwagę, że dotychczasowe próby kontaktu fundacji z innymi resortami nie przyniosły konkretnych rozwiązań, a urzędy wskazywały na kompetencje innych organów.

W interpelacji posłanka podkreśla, że problem dotyczy konstytucyjnego obowiązku państwa w zakresie ochrony zdrowia najmłodszych obywateli. Wśród kluczowych pytań skierowanych do resortu zdrowia znalazły się te o plany podjęcia działań legislacyjnych lub programowych w celu przywrócenia systemowego wsparcia.

Skażona woda w Bielsku-Białej. Będzie śledztwo w tej sprawie