- Zapomnij o klopsikach - Szwecja posiada kulinarną tradycję starszą niż IKEA.
- W każdy czwartek Szwedzi zasiadają spożywają obiad składający się z dwóch dań.
- Poznaj historię tego niezwykłego zwyczaju i sprawdź, dlaczego warto dać szansę temu daniu podczas kolejnej wizyty w kraju Trzech Koron.
Szwedzka tradycja starsza niż IKEA
Czwartkowy zestaw obiadowy, znany w Szwecji jako ärtsoppa och pannkakor (tłum. zupa grochowa i naleśniki), ma długą historię. Zupa grochowa była sycącym i stosunkowo tanim daniem, które dobrze sprawdzało się w czasach, gdy większość posiłków przygotowywano z prostych, łatwo dostępnych składników. Jedno z popularnych wyjaśnień tradycji wiąże ją z dawnym kalendarzem religijnym. Piątek był dniem postnym, dlatego w czwartek jedzono pożywny posiłek, który miał zapewnić energię na kolejny dzień. Natomiast naleśniki miały być słodkim dopełnieniem obiadu. Zupa z grochu doskonale spełniała to zadanie. Z czasem czwartkowe menu mocno zakorzeniło się w szwedzkiej kulturze. Dziś taki obiad można spotkać w szkolnych stołówkach, restauracjach, a także w wielu szwedzkich domach.
Co kryje się w talerzu szwedzkiej ärtsoppa?
Szwedzka zupa grochowa niewiele ma wspólnego z naszą grochówką. Podstawą dania jest najczęściej żółty groch, który gotuje się do miękkości z wodą lub bulionem. Do garnka trafiają również cebula, sól i przyprawy, a w tradycyjnych wersjach także wieprzowina, na przykład boczek lub kawałki szynki. Niektóre przepisy uwzględniają majeranek i tymianek, które nadają zupie wyrazisty aromat. Z nieco rozgotowanego grochu powstaje gęsta, rozgrzewająca potrawa, która potrafi porządnie nasycić. W chłodnym skandynawskim klimacie trudno o bardziej praktyczny pomysł na obiad.
Naleśniki na deser, czyli słodki finał
Po porcji gorącej zupy przychodzi czas na pannkakor. Szwedzkie naleśniki przypominają te znane z polskich domów, choć zwykle są cienkie i delikatne, a także nie nadziewa się ich żadnym farszem, jak w Polsce. Przygotowuje się je z mąki pszennej, mleka, jajek oraz odrobiny soli. Ciasto smaży się na patelni, a gotowe placki podaje z dżemem, często truskawkowym lub malinowym, i porcją bitej śmietany.
Smaczny zwyczaj, który przetrwał do dziś
Szwecja to znacznie więcej niż sklepy IKEA i popularne klopsiki. Czwartkowa zupa grochowa z naleśnikami pokazuje, że lokalna kuchnia kryje wiele ciekawych historii. Jeśli więc nasza wizyta w Szwecji będzie mieć miejsce w czwartek, bardzo prawdopodobne jest, iż na takie menu trafimy w którymś z lokali gastronomicznych. Choć widok gęstej papki w postaci zupy grochowej może początkowo nie zachęcać, warto dać temu daniu szansę. Być może okaże się, że właśnie ten niepozorny obiad najlepiej pozwoli nam poczuć smak szwedzkiej codzienności.