Spis treści
Żmijogłów północny budzi grozę w rzekach. Poluje na ptaki i ssaki
Świat zmaga się z ekspansją żmijogłowa północnego. Ten niezwykle groźny, inwazyjny gatunek ryb może zagrozić również polskim rzekom i jeziorom. Drapieżnik dorasta do około metra długości. Ma wydłużone ciało, ostre zęby i dużą głowę, która do złudzenia przypomina łeb węża.
Podstawą jego diety są inne ryby, jednak żmijogłów atakuje również skorupiaki, żaby, traszki, a nawet małe ssaki i ptaki. Obecność tego drapieżnika w nowym środowisku prowadzi do ogromnych strat.
Najbardziej zaskakującą umiejętnością tego gatunku jest oddychanie powietrzem atmosferycznym. Sprawia to, że w odpowiednio wilgotnym otoczeniu ryba potrafi przetrwać poza wodą nawet przez kilka dni. Ponadto jest w stanie pokonywać krótkie odcinki bezpośrednio po lądzie.
Żmijogłów północny to plaga w USA. Ryba składa tysiące jaj
Tempo rozmnażania tych drapieżników jest bardzo wysokie. Jedna samica składa dziesiątki tysięcy jaj, a dorosłe osobniki agresywnie chronią narybek przed atakami innych zwierząt.
Naturalnym obszarem występowania tej ryby są Chiny, Korea i rosyjski Daleki Wschód. Drapieżnik świetnie adaptuje się zarówno do upałów, jak i niskich temperatur. Zasiedla rzeki, stawy, jeziora oraz kanały, radząc sobie nawet w zbiornikach o bardzo niskiej zawartości tlenu.
Obecnie z największą inwazją żmijogłowów mierzą się Stany Zjednoczone. Gatunek ten przedostał się tam do rzek najpewniej z hodowli oraz przez nieodpowiedzialnych właścicieli wypuszczających egzotyczne okazy. Tamtejsze służby intensywnie próbują ograniczyć populację drapieżnika, a w części stanów urządzane są specjalne zawody w wyławianiu tych ryb.
Unia Europejska również wpisała żmijogłowa północnego do rejestru inwazyjnych gatunków obcych. Dotychczas nie odnotowano masowej obecności tego drapieżnika w polskich zbiornikach wodnych. Specjaliści biją jednak na alarm i przypominają, że wprowadzanie egzotycznych ryb do rodzimego ekosystemu oznacza poważne zagrożenie dla przyrody.