- Polski ochotnik Kacper „Francuz” Bass, walczący na Ukrainie, zmarł z powodu ran odniesionych na froncie.
- Bass był doświadczonym żołnierzem, który służył w Legii Cudzoziemskiej i brał udział w wielu kluczowych bitwach.
- Jego śmierć jest stratą dla walczących, ale jego legenda inspiruje do dalszej walki.
Zginął polski ochotnik walczący po stronie Ukrainy
Kacper „Francuz” Bass był jednym z najbardziej doświadczonych i zasłużonych polskich ochotników walczących po stronie Ukrainy w wojnie z Rosją. Przez ponad trzy lata brał udział w walkach na najcięższych odcinkach frontu, a także w akcjach bojowych na terytorium Rosji. Zmarł 31 grudnia w wyniku ciężkich obrażeń odniesionych pod koniec roku w obwodzie charkowskim. Miał 28 lat.
Do jego ostatniego zranienia doszło w bunkrze na pozycjach frontowych. Dokładne okoliczności zdarzenia nie są znane – drugi żołnierz przebywający w tym samym miejscu również został ciężko ranny i znajduje się w śpiączce farmakologicznej. Koledzy „Francuza” przypuszczają, że mogło dojść do uderzenia artylerii, ataku drona lub wrzucenia granatu do wnętrza bunkra, w którym znajdowała się amunicja i butle gazowe. Z rozległymi oparzeniami ciała Polak został przetransportowany do jednego z oddziałów oparzeniowych w Polsce. Obrażenia płuc, nerek i skóry okazały się jednak śmiertelne.
Kacper „Francuz” Bass. Kim był?
Bass całe dorosłe życie związał z wojskiem. Po nieudanych próbach wstąpienia do polskiej armii jako 19-latek trafił do Legii Cudzoziemskiej, skąd wziął się jego pseudonim „Francuz”. Po zakończeniu kontraktu wrócił do kraju, a w 2022 roku zgłosił się do Międzynarodowego Legionu Obrony Terytorialnej Ukrainy. Już pierwsze miesiące na froncie pokazały jego wyjątkowe predyspozycje bojowe.
Walczył m.in. pod Swatowym, Kupiańskiem, Bachmutem, Toreckiem oraz w rejonach Donbasu. Brał udział w historycznym rajdzie na rosyjski obwód biełgorodzki w maju 2023 roku, gdzie polscy ochotnicy zniszczyli siedzibę FSB w miejscowości Gora-Podol. Koledzy wspominają go jako żołnierza nieustraszonego, skłonnego do podejmowania inicjatywy nawet w najbardziej krytycznych momentach.
– Kiedy wszyscy myśleli, jak przeżyć ostrzał, jemu włączał się instynkt ataku. I to działało – wspomina jeden z polskich ochotników.
W trakcie służby „Francuz” był wielokrotnie ranny. Z jego ciała lekarze usunęli łącznie 27 odłamków. Mimo to wracał na front. W 2022 roku został odznaczony ukraińskim medalem „Za męstwo”, a rok później Krzyżem „Za odwagę”. Jego towarzysze broni uważają, że zasłużył na najwyższe odznaczenie państwowe Ukrainy – tytuł Bohatera Ukrainy.
W dniu jego śmierci ukraińscy żołnierze uczcili pamięć „Francuza” w symboliczny dla frontu sposób, oznaczając pociski artyleryjskie jego pseudonimem i kierując je w stronę rosyjskich pozycji. Dla wielu walczących pozostał symbolem odwagi, determinacji i bezkompromisowej walki z agresorem.
Źródło: Onet