Ukraińskie media cytują mocny list szefa polskiego MON. "Sprawy, których relatywizować nie wolno"

2026-06-04 22:09

Władysław Kosiniak-Kamysz skierował otwarty list do obywateli Ukrainy – piszą tamtejsze portale internetowe. We wtorek, 4 czerwca w paru ukraińskich serwisach ukazały się fragmenty apelu szefa polskiego MON. Wicepremier stanowczo w nim podkreśla, że rzeź wołyńska to ludobójstwo, które nigdy nie powinno być relatywizowane i umniejszane, a relacje polsko-ukraińskie powinny opierać się na szczerości.

Władysław Kosiniak-Kamysz

i

Autor: ART SERVICE / Super Express

Ukraińskie portale cytują apel Kosiniaka-Kamysza. Chodzi o Wołyń i UPA

We wtorek, 4 czerwca na niektórych ukraińskich portalach pojawiły się doniesienia o specjalnym liście Władysława Kosiniaka-Kamysza do Ukraińców. Publikacje na ten temat udostępniły wieczorem Slava TV i tvoemisto.tv, przytaczając obszerne fragmenty wystąpienia szefa polskiego resortu obrony. Głównym przesłaniem dokumentu jest wezwanie do zaprzestania gloryfikacji członków Ukraińskiej Powstańczej Armii. Autor utrzymuje pojednawczy, ale bardzo stanowczy ton, zaznaczając, że polskie społeczeństwo nigdy nie zaakceptuje oddawania hołdu zbrodniarzom. „Piszę te słowa nie jako przeciwnik Ukrainy, lecz jako przedstawiciel państwa, które od pierwszych godzin rosyjskiej agresji stanęło po stronie narodu ukraińskiego. Piszę jako minister obrony kraju, który rozumie, że wolna Ukraina jest warunkiem bezpieczeństwa Polski i całej naszej części Europy. Ale piszę także jako Polak, dla którego pamięć o ofiarach zbrodni UPA jest częścią narodowej pamięci, rodzinnego bólu i historycznej prawdy” – oświadczył w początkowej części listu wicepremier.

Sonda
Czy Ukraina powinna wycofać się z decyzji o nazwie „Bohaterów UPA”?

Minister obrony o rzezi wołyńskiej. OUN-UPA to dla Polaków symbol zbrodni

Szef MON odnosi się bezpośrednio do kontrowersyjnych dla Warszawy postanowień. „Właśnie dlatego decyzja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia »Bohaterów UPA« budzi w Polsce głęboki ból i niepokój. Nie jest to gest obojętny - dotyka najwrażliwszych strun naszej pamięci historycznej, pamięci o tragedii, która na zawsze boleśnie naznaczyła relacje polsko-ukraińskie. To dotknięcie ran, które nigdy do końca się nie zagoiły” – wskazuje Władysław Kosiniak-Kamysz. Zaznacza przy tym, że choć dla pewnej grupy Ukraińców formacja ta może stanowić symbol walki o wolność, to jednak fakty historyczne mówią same za siebie. Polityk przypomina, że w latach 1943–1945 na terenach Wołynia i Małopolski Wschodniej doszło do fali okrutnych mordów, z rąk bojówek zginęło wówczas od 80 do 100 tysięcy osób cywilnych. „dla Polaków UPA nie jest neutralnym symbolem walki o wolność. Dla Polaków jest przede wszystkim symbolem zbrodni dokonanych na bezbronnych cywilach. W latach 1943–1945 na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej wydarzyło się coś, co w polskiej pamięci rodzinnej jest jak krzyk, którego nie da się uciszyć. Oddziały OUN-UPA dokonały masowych mordów na polskiej ludności cywilnej. Historycy polskiego Instytutu Pamięci Narodowej, badacze ukraińscy i zachodni potwierdzają, że zginęło od 80 do 100 tysięcy Polaków - w większości kobiet, dzieci, starców. To była zbrodnia o charakterze ludobójczym” – kontynuuje swój apel szef polskiego MON.

Kosiniak-Kamysz apeluje do Ukraińców o nierelatywizowanie historii zbrodni

Z udostępnionego listu jasno wynika, że poszukiwanie jakichkolwiek wymówek dla masowych zbrodni na podstawie złożoności dziejów obu narodów to błąd. „Tej pamięci nie da się unieważnić. Nie da się jej przykryć argumentem, że historia jest skomplikowana. Owszem, historia naszych narodów była trudna, wielowątkowa i często tragiczna. Ale są sprawy, których relatywizować nie wolno. Zbrodnia na bezbronnych cywilach pozostaje zbrodnią. Ludobójstwo pozostaje ludobójstwem. Pamięć ofiar nie może być przedmiotem politycznego kompromisu” – argumentuje Władysław Kosiniak-Kamysz. Jednocześnie wyraźnie akcentuje, że wina nie leży po stronie wszystkich obywateli Ukrainy. „To ważna część wspólnej historii, to świadectwo, że zbrodnia nie była dziełem »narodu ukraińskiego«, lecz radykalnej, skrajnie nacjonalistycznej formacji, która terroryzowała również własnych rodaków” – czytamy w omawianym tekście. Zdaniem ministra Ukraina, która wciąż heroicznie broni się przed najazdem Rosji, posiada nowożytnych bohaterów i nie powinna czerpać wzorców z tragicznych kart historii. „Nie można budować prawdziwego partnerstwa, prosząc jedną stronę, by przemilczała swój ból. Polska nie oczekuje od Ukrainy wyrzeczenia się własnej historii. Oczekujemy jednak zrozumienia, że są symbole, których państwo ukraińskie nie powinno czynić patronami swoich instytucji i formacji, jeśli chce budować z Polską trwałe zaufanie” – wyłuszcza swoje stanowisko członek polskiego rządu.

Przyszłość polsko-ukraińska. Kosiniak-Kamysz podkreśla wagę historycznej prawdy

Podsumowując swój stanowczy list, szef MON kładzie bardzo wyraźny nacisk na to, by w żaden sposób nie dystansować się od walczącego sąsiada. Polityk upatruje ogromnej szansy we współpracy obu państw, ale kluczem do sukcesu musi być całkowite wzajemne zaufanie. „Nie chodzi o upokorzenie Ukrainy. Chodzi o gest dojrzałości, odpowiedzialności i szacunku wobec narodu, który w najtrudniejszym momencie stanął przy Ukrainie. Polacy i Ukraińcy mogą być filarem bezpieczeństwa tej części Europy. Możemy razem powstrzymać rosyjski imperializm. Możemy zbudować relacje silniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Ale ta przyszłość wymaga zaufania. A zaufanie zaczyna się od prawdy. Niech współczesna Ukraina honoruje bohaterów, którzy naprawdę łączą. Niech buduje własną legendę na odwadze tych, którzy dziś bronią niepodległości. Niech nie sięga po symbole, które dla Polaków są raną. Z nadzieją na dialog i z sercem otwartym na porozumienie, Władysław Kosiniak-Kamysz Wicepremier, minister obrony narodowej Rzeczypospolitej Polskiej” – zamyka swoje wystąpienie wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.

BARTOSZEWICZ: UKRAIŃCY BUDUJĄ SWOJE PAŃSTWO NA RZEZI WOŁYŃSKIEJ! ŚWIAT O TYM USŁYSZY!