Spis treści
Dramat podczas pożarów w Hiszpanii. Nie żyją zagraniczni turyści
Niszczycielskie pożary w południowej części Hiszpanii zabiły co najmniej 12 osób. Wśród nich są głównie obcokrajowcy, turyści i ludzie od lat mieszkający w Hiszpanii, głównie Brytyjczycy i Belgowie. Uciekający przed żywiołem ludzie wpadali w śmiertelne pułapki, gdy ogień odcinał im drogi wyjazdowe. Bliscy zmarłych głośno krytykują w mediach akcję ratunkową, twierdząc, że brak jasnych instrukcji dotyczących ewakuacji wywołał potężny chaos i przyczynił się do tej niewyobrażalnej tragedii. Władze zarządziły masową ewakuację, a ratownicy nieustannie przeczesują zgliszcza. Brytyjskie media nagłośniły sprawę mężczyzny, który przypłacił życiem próbę ratowania własnych kotów.
Brytyjczyk uwięziony w płomieniach w Andaluzji. Ostatnia rozmowa z żoną
Dziennik The Times opisał wstrząsające okoliczności śmierci Brytyjczyka, którego pojazd utknął w samym środku szalejącego żywiołu. Penelope Howe, która mieszka niedaleko spustoszonego miasteczka Bedar, przekazała reporterom szczegóły tego zdarzenia. Mężczyzna zdołał zapakować koty do auta, jednak nie dał już rady z nimi uciec. Podczas gdy dookoła szalał pożar, do samego końca był w kontakcie z żoną. „Rozmawiała z nim przez telefon. W pewnym momencie powiedział, że musi się zatrzymać. Miał już koty, ale utknął w samochodzie. Rozmawiali jeszcze przez kilka ostatnich minut. Tak to się skończyło” – zrelacjonowała Penelope Howe na łamach brytyjskiej gazety.
Sprzeczne wersje wydarzeń po tragedii. Premier Hiszpanii odwiedzi zgliszcza
Pojawiają się poważne wątpliwości dotyczące ewakuacji, a syn zmarłego w pożarze belgijskiego przedsiębiorcy publicznie zarzucił służbom zaniedbania. Mężczyzna, który zginął w grupie ośmiu osób, miał rzucić się do ucieczki dopiero w momencie, gdy ściana ognia była tuż obok. Hiszpanie odpierają te zarzuty. Funkcjonariusze policji i lokalni urzędnicy mieli dzwonić do mieszkańców z konkretnymi instrukcjami, a wytyczne zależały od aktualnego zagrożenia w danej strefie. Angel Collado, pełniący funkcję burmistrza w miejscowości Bedar, zadeklarował nawet, że osobiście próbował przekonać Belgów do natychmiastowego znalezienia bezpiecznego schronienia. Akcja gaśnicza przyniosła skutek po wielu dniach wytężonej pracy strażaków. Regionalny rząd Andaluzji uspokaja, że żywioł został opanowany, a blisko tysiąc osób lada moment otrzyma zgodę na powrót do domów. Zniszczone tereny ma dziś odwiedzić hiszpański premier Pedro Sánchez.