Tragiczna śmierć polonijnego pilota. Zasłużony 76-latek spoczął pod Chicago

2026-03-17 12:23

Rodzina, przyjaciele oraz przedstawiciele środowiska lotniczego pożegnali na przedmieściach Chicago Czesława "Chestera" Wojnickiego. Wieloletni prezes American Polish Aero Club i polonijny działacz rodem ze Szczurowej zginął 4 marca w katastrofie lotniczej.

Uroczystości żałobne i hołd dla zmarłego Czesława Wojnickiego

Dwudniowe uroczystości żałobne poświęcone pamięci Chestera Wojnickiego odbyły się 10 i 11 marca. Bliscy i liczni znajomi zgromadzili się, by oddać mu cześć w domu pogrzebowym Skaja Funeral Home w Niles (stan Illinois) oraz w kościele św. Tomasza Becketa w miejscowości Mount Prospect.

76-letni Polak został pochowany na cmentarzu Maryhill w Niles. W ostatniej drodze towarzyszyli mu m.in. przedstawiciele Towarzystwa Ratunkowego Szczurowa, członkowie Fundacji Parafii Strzelce Wielkie, którą wspierał finansowo, a także reprezentanci American Polish Aero Club.

„Dzisiaj pożegnaliśmy, niestety na zawsze Chestera Wojnickiego, wspaniałego człowieka i pilota. Chester żył w samolocie i zginął w samolocie. Prezesował naszemu klubowi przez wiele lat. Cześć jego pamięci. Lataliśmy sporo razem i jeszcze polatamy na wysokim pułapie. RIP Chester!!!”

– napisał na Facebooku jego przyjaciel Bartek Stypa, publikując zdjęcia z uroczystości.

Katastrofa jednosilnikowej Cessny w Deerfield. Samolot uderzył w dom

Tragedia rozegrała się w środę, 4 marca, tuż przed godziną 22 w Deerfield, na obrzeżach Chicago. To tam rozbiła się pilotowana przez polskiego lotnika Cessna. Maszyna znajdowała się na podejściu do lądowania na lotnisku Chicago Executive (wcześniej Palwaukee), kończąc rejs ze stanu Wisconsin. Samolot był już niedaleko pasa startowego, gdy doszło do wypadku. Warunki atmosferyczne były bardzo trudne – panowała gęsta mgła, która drastycznie ograniczała widoczność, co mogło mieć wpływ na manewr podejścia.

Awionetka runęła tuż za zabudowaniami na osiedlu Park West. Uderzenie w dach jednego z budynków spowodowało uszkodzenia konstrukcyjne oraz zniszczenie dwóch gazomierzy. Nastąpił niewielki wyciek gazu, który jednak błyskawicznie zabezpieczyli strażacy i technicy z firmy Nicor Gas. Według relacji okolicznych mieszkańców, w momencie katastrofy dał się słyszeć potężny huk, a okoliczne budynki zadrżały w posadach.

Za sterami samolotu znajdował się tylko polski pilot. Na szczęście żaden z mieszkańców osiedla, na które spadła maszyna, nie ucierpiał.