Spis treści
Wybuch hantawirusa na wycieczkowcu. Polacy uwięzieni na Atlantyku
Pojawiły się zaktualizowane doniesienia dotyczące holenderskiego wycieczkowca, który utknął na wodach Oceanu Atlantyckiego w pobliżu Wysp Zielonego Przylądka. Luksusowy wycieczkowiec z podróżnymi z różnych krajów, w tym obywatelami RP, nie otrzymał zezwolenia na przybicie do brzegu z powodu wykrycia na pokładzie niebezpiecznego patogenu. Na statku przebywa obecnie około 150 osób, z czego trzy poniosły śmierć w wyniku infekcji. Wśród ofiar śmiertelnych zidentyfikowano starsze małżeństwo pochodzące z Holandii oraz obywatela Niemiec, a kolejne osoby zmagają się z objawami zakażenia.
„Wszyscy obywatele Polski, którzy znajdują się na płynącym przez Atlantyk wycieczkowcu, gdzie potwierdzono przypadek zakażenia hantawirusem, czują się dobrze” - przekazał RMF FM rzecznik MSZ Maciej Wewiór.
Trasa zaplanowanego rejsu została oficjalnie przerwana. Eksperci ze Światowej Organizacji Zdrowia apelują o spokój, podkreślając, że niebezpieczeństwo rozprzestrzenienia się choroby na szerszą populację jest znikome. Sam hantawirus to rzadko spotykany drobnoustrój, który roznosi się w głównej mierze przez gryzonie. Ludzie zakażają się zazwyczaj poprzez bezpośrednią styczność z odchodami tych zwierząt, na przykład wdychając zanieczyszczony pył. Do głównych symptomów choroby należą wysoka temperatura, silne bóle głowy i mięśni, dolegliwości żołądkowe oraz biegunka, natomiast w skrajnych przypadkach pojawiają się ciężkie zaburzenia oddychania. Prawdopodobieństwo śmierci pacjenta jest ściśle uzależnione od konkretnego wariantu wirusa i waha się od kilku do nawet kilkudziesięciu procent. W tym wypadku według WHO mogło dojść do zakażenia człowieka od człowieka.
Okręt grozy u brzegów Wysp Zielonego Przylądka. Przerażające zdjęcia z pokładu
Do sieci trafiły najświeższe fotografie z wnętrza statku turystycznego, na którym rozwinęła się śmiertelnie niebezpieczna choroba. Kadry udostępnione w internecie budzą ogromny niepokój, ponieważ nie widać na nich ani jednego pasażera. Zamiast tego na obrazkach królują całkowicie opustoszałe jadalnie, wyludnione pokłady oraz nieużywane łodzie ratunkowe. Ze zdjęć można również wywnioskować, że jednostka zatrzymała się w niewielkiej odległości od lądu Wysp Zielonego Przylądka, do których nie ma prawa dobić. Największe przerażenie budzą jednak postacie ubrane w białe kombinezony ochronne, które natychmiast przywodzą na myśl najgorsze momenty pandemii koronawirusa. To jednoznaczny dowód na to, że wewnątrz wycieczkowca wciąż prowadzone są intensywne procedury sanitarno-epidemiologiczne.