Dziesiątki poszkodowanych pozywają park rozrywki Six Flags. Jedna z atrakcji uszkadzała mózgi?
Brzmi to niczym mroczny scenariusz filmowy, jednak w Stanach Zjednoczonych trwa właśnie dochodzenie dotyczące niepozornej kolejki górskiej, która miała potajemnie krzywdzić i zabijać ludzi. Prawnicy zajmujący się tą sprawą informują, że skontaktowało się z nimi ponad stu klientów łączących swoje kłopoty zdrowotne z korzystaniem z kolejki X2 w kalifornijskim parku rozrywki Six Flags Magic Mountain w Valencii.
Zarzuty wobec operatora są bardzo poważne. Mecenas Christopher Bulone zarzucił mu całkowite ignorowanie kwestii bezpieczeństwa. Stwierdził on, że firma z premedytacją ryzykowała życie odwiedzających. Dodał również: „Taka kolejka nie powinna w ogóle istnieć”.
Lekarze sugerują, że to gwałtowne zmiany prędkości mogły uszkodzić mózgi
Szczególnie nagłośniono historie 40-letniej Pameli Guillen i 25-letniej Naomi Greer-Wilkinson. Obie kobiety wylądowały w szpitalu po skorzystaniu z X2 w lipcu tego roku. U pierwszej z nich zdiagnozowano rozległe krwotoki śródmózgowe. Z kolei 25-latka zemdlała po sześciu dniach od wizyty w parku. Choć przeszła natychmiastowy zabieg neurochirurgiczny, do dzisiaj nie wybudziła się ze śpiączki.
Zdaniem medyków stan zdrowia poszkodowanych mógł być spowodowany ogromnymi przeciążeniami generowanymi przez nagłe nabieranie prędkości i ostre hamowanie. Atrakcja ta pozwala na osiągnięcie blisko 130 km/h, podczas gdy fotele wykonują pełne obroty wokół własnej osi.
Od połowy lipca X2 pozostaje wyłączona z użytku. Przedstawiciele Six Flags do tej pory nie podali powodów jej zamknięcia.
Jak się okazuje, nie są to odosobnione incydenty. Amerykańska telewizja CNN donosiła wcześniej o kilkunastu podobnych przypadkach w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Dwa lata temu zmarł 22-letni Christopher Hawley, a lekarz medycyny sądowej uznał, że przyczyną zgonu był uraz głowy odniesiony na karuzeli. Wcześniej, w 2010 roku, życie straciła 28-letnia Hilda Farias, której bliscy ostatecznie podpisali ugodę z zarządcą parku.