Szokujące sceny na górskim szlaku. Przewodnik rzucił się na polskiego wspinacza w Alpach

Do niebezpiecznej i szokującej sytuacji doszło w austriackich Alpach, gdzie przewodnik górski zaatakował polskie małżeństwo na wąskiej grani. Wszystko uchwyciła kamera z kasku Polaka. Austriakowi grozi teraz więzienie.

Niemiecki dziennik "Bild" opisał skandaliczne wydarzenia sprzed kilku dni w rejonie Grossglocknera. Polskie małżeństwo schodziło ze schroniska Erzherzog-Johann-Hütte, gdy doszło do niebezpiecznego zdarzenia. Para była na wąskiej grani, na wysokości około 3000 metrów, gdzie każdy błąd to ryzyko tragicznego w skutkach wypadku. W momencie, w którym kobieta korzystała z liny asekuracyjnej, na szlaku pojawił się austriacki przewodnik w towarzystwie dwóch innych osób.

42-letni Polak o imieniu Patryk powitał mężczyznę słowem „Serwus”, na co ten nie zareagował. Przewodnik zaczął się po prostu przeciskać obok kobiety w miejscu, które było bardzo ryzykowne. Kiedy Polak zwrócił mu uwagę słowami: „Chyba pójdę pierwszy”, Austriak rzucił krótko: „Nie, nie”. Patryk zapytał z niedowierzaniem: „Zwariowałeś czy co?”. Wtedy sytuacja stała się bardzo napięta, bo przewodnik odpowiedział agresywnie: „Jestem przewodnikiem górskim, zamknij mordę!”.

Furia przewodnika. Atak nad przepaścią

Pomiędzy mężczyznami rozpoczęła się sprzeczka. Polak stwierdził: „Mam gdzieś, czy jesteś przewodnikiem górskim”. Wtedy Austriak odpowiedział groźbą. „Zamknij mordę, bo inaczej wejdę tam i ci przywalę!” - wykrzykiwał. Po tym mężczyzna przecisnął się obok Polki, spychając ją na skałę, a następnie rzucił się z pięściami na 42-letniego wspinacza.

Ta niebezpieczna sytuacja rozegrała się na grani, otoczonej stromymi urwiskami. Przewodnik szarpał Polaka i pchał go w stronę krawędzi, krzycząc: „Zachowuj się, zachowuj się!”. Wspinacz był o włos od upadku w kilkusetmetrową przepaść.

Sprawa w internecie. Polak o zachowaniu przewodnika

Incydent został zarejestrowany przez kamerę zamontowaną na kasku Polaka. Mężczyzna umieścił nagranie w internecie i opisał przebieg wydarzeń, podkreślając, że problemem nie był sam fakt wyprzedzania, lecz agresja.

- Wyprzedzanie innych turystów czy wspinaczy w górach jest czymś całkowicie normalnym i zrozumiałym. Od profesjonalnego przewodnika oczekiwałbym jednak podstawowej kultury osobistej, zdrowego rozsądku, a przede wszystkim odpowiedzialności za bezpieczeństwo wszystkich osób w otoczeniu

- relacjonował poszkodowany.

Patryk zaznaczył również, że zachowanie Austriaka nie miało nic wspólnego z profesjonalizmem.

- Przewodnicy górscy powinni dawać innym przykład swoim zachowaniem. Arogancja, agresja i brak rozwagi to przeciwieństwo tego, czego można oczekiwać od osoby wykonującej tak odpowiedzialny zawód. Góry są dla wszystkich, niezależnie od doświadczenia, umiejętności czy tempa marszu. Wzajemny szacunek i życzliwość powinny zawsze być priorytetem

- ocenił.

Konsekwencje dla agresywnego Austriaka

Całe zdarzenie wywołałyo duże oburzenie w Austrii. Zareagowało Stowarzyszenie Przewodników Górskich i Narciarskich z Kals, które pośredniczyło w zleceniach dla tego mężczyzny. Szef organizacji, Michael Amraser, potępił jego działania.

„Jego zachowanie było katastrofalne i absolutnie niedopuszczalne”

- powiedział w wypowiedzi dla „Tiroler Tageszeitung”.

Amraser zapewnił, że przewodnik nie będzie już otrzymywał zleceń od stowarzyszenia, a do polskiego małżeństwa skierowano przeprosiny.

Choć Polak nie złożył oficjalnego zawiadomienia na policji, sprawą z urzędu zajęła się prokuratura. Wobec austriackiego przewodnika toczy się śledztwo pod zarzutem „narażenia bezpieczeństwa fizycznego”, a za ten czyn grozi mu do trzech miesięcy za kratkami.

Rolki