Śmiertelne przypadki zapalenia opon mózgowych. Zakażenia w popularnym klubie nocnym

2026-03-20 9:19

Na Wyspach Brytyjskich gwałtownie rośnie liczba zachorowań na zapalenie opon mózgowych. Potwierdzono już kilkadziesiąt infekcji, a choroba zabiła dwie osoby. Problem dotyka w głównej mierze licealistów i studentów.

Epidemia w Afryce Zachodniej

i

Autor: Pixabay.com
  • W południowo-wschodniej części Anglii, w hrabstwie Kent, odnotowano nagły i dynamiczny wzrost zachorowań na zapalenie opon mózgowych.
  • Służby potwierdziły ponad 20 infekcji. Dwie osoby zmarły, a głównym ogniskiem zakażeń okazuje się dyskoteka w Canterbury.
  • Brytyjskie władze apelują do klientów lokalu o profilaktyczne przyjmowanie antybiotyków, co ma na celu powstrzymanie transmisji bakterii.
  • Eksperci analizują, czy mimo podjętych kroków ogólne zagrożenie dla populacji faktycznie utrzymuje się na bezpiecznym poziomie.

"To jest bezprecedensowy wybuch. To także szybko rozwijająca się sytuacja"

— przekazał na początku tygodnia Wes Streeting, szef brytyjskiego resortu zdrowia. Główne ognisko zapalenia opon mózgowych zlokalizowano w hrabstwie Kent na południowym wschodzie kraju. Z informacji lokalnych mediów wynika, że pierwsze infekcje w Canterbury zdiagnozowano w ubiegłą niedzielę. Do poranka we wtorek (17 marca) potwierdzono 15 chorych, z czego cztery przypadki dotyczyły zakażenia meningokokami typu B. Wszyscy pacjenci wymagali natychmiastowej hospitalizacji. Zmarły dwie młode osoby: 18-letnia licealistka i 21-letni student. Dziennik "The Sun" informuje, że wśród zakażonych jest również 9-miesięczna dziewczynka. Lekarze oceniają jej stan jako krytyczny, lecz stabilny.

Rosnąca liczba zakażeń w Wielkiej Brytanii

Sytuacja w hrabstwie pogarsza się niemal z dnia na dzień. W czwartek (19 marca) bilans chorych wzrósł do ponad 20 osób. Znaczna część infekcji ma związek z wizytą w Club Chemistry w Canterbury, z tego powodu wdrożono specjalne procedury zapobiegawcze:

"w związku z czym antybiotyki podawane są wszystkim osobom, które przebywały w tym miejscu w dniach 5, 6 i 7 marca. Do tej pory dawki antybiotyku przyjęło ponad 700 osób"

Przedstawiciele klubu rozrywkowego szacują, że we wskazanym, trzydniowym okresie przez ich obiekt mogło przewinąć się nawet powyżej dwóch tysięcy gości.

Premier zabiera głos w sprawie zagrożenia dla populacji

W środę (18 marca) szef brytyjskiego rządu Keir Starmer zaapelował do wszystkich bywalców wskazanego klubu, aby bezzwłocznie zgłosili się po dawki antybiotyku. Minister zdrowia Wes Streeting zaznaczył, że bilans zainfekowanych pacjentów prawdopodobnie ulegnie jeszcze zwiększeniu, ale jednocześnie uspokoił opinię publiczną, że globalne niebezpieczeństwo pozostaje małe. Wypowiadając się dla stacji BBC, minister wyjaśnił:

"W normalnym roku spodziewalibyśmy się co najmniej 350 przypadków, to mniej więcej jeden dziennie. Nie zdziwiłbym się na przykład, gdyby w różnych częściach kraju pojawiły się przypadki niezwiązane z tą konkretną epidemią w Canterbury"

Gruźlica powraca. Czy grozi nam epidemia?