Spis treści
- W Poniedziałek Wielkanocny, 21 kwietnia 2025 roku, globalne media obiegła tragiczna informacja o odejściu 89-letniego papieża Franciszka.
- Kondycja biskupa Rzymu od wielu tygodni budziła niepokój, a jego pobyt w klinice wywołany infekcją dróg oddechowych potęgował obawy wiernych.
- Ostatnie pożegnanie głowy Kościoła przyciągnęło do Watykanu potężne tłumy, a także przeszło 160 oficjalnych delegacji państwowych ze świata.
- Jak wyglądały ostatnie chwile życia Ojca Świętego i jakie znaczenie miała lokalizacja wyznaczona na jego miejsce spoczynku?
Śmierć papieża Franciszka w Poniedziałek Wielkanocny. Informacja z Watykanu wstrzymała świat
Kardynał Kevin Farrell, pełniący funkcję Kamerlinga Świętego Kościoła Rzymskiego, tuż przed godziną 10:00 w dniu 21 kwietnia 2025 roku, w świąteczny poniedziałek, przekazał oficjalny, niezwykle smutny komunikat.
"O 7.35 rano biskup Rzymu, Franciszek, powrócił do domu Ojca. Całe jego życie było poświęcone służbie Panu i Jego Kościołowi"
Zaledwie dobę wcześniej, w wielkanocny poranek, liczący 89 lat Ojciec Święty spotkał się jeszcze z tłumami zgromadzonymi przed watykańską bazyliką, by udzielić im tradycyjnego błogosławieństwa. Powszechnie wiedziano jednak, że z każdym kolejnym dniem jego organizm słabł coraz bardziej. Problemy zaczęły się wyraźnie nawarstwiać w połowie lutego 2025 roku, kiedy to po audiencji z premierem Słowacji Robertem Fico, duchowny trafił na oddział szpitalny. Oficjalne komunikaty mówiły o podjęciu leczenia farmakologicznego w związku z zapaleniem oskrzeli. Choć służby prasowe Watykanu uspokajały opinię publiczną, podkreślając dobre nastawienie pacjenta, nieoficjalne doniesienia medialne rysowały znacznie bardziej pesymistyczny obraz sytuacji zdrowotnej hierarchy. Według ustaleń serwisu "Politico", powołującego się na anonimowe źródła, sam duchowny miał odczuwać zbliżający się koniec. Z kolei "Il Giornale" wskazywało, że najbardziej lękano się powikłań płucnych. Choć na moment nastąpiła poprawa, była ona złudna. U biskupa Rzymu diagnozowano powtarzające się ostre ataki niewydolności oddechowej, które ostatecznie doprowadziły do tragicznego finału.
Natychmiast po ogłoszeniu druzgocących wieści, serce Watykanu zaczęło wypełniać się pogrążonymi w modlitwie osobami. Przebywający wówczas we Włoszech Grzegorz Zasępa, redaktor naczelny "Super Expressu", na bieżąco relacjonował reakcje zgromadzonych w tym historycznym miejscu.
"Atmosfera jest tutaj oczywiście smutna, podniosła, ale cały czas napływają ludzie z całego świata. Jest też sporo Polaków"
Dziennikarz zaznaczył jednocześnie, że wcześniejsze rozmowy z osobami z bliskiego otoczenia zmarłego nie zapowiadały tak gwałtownego załamania formy.
"Wcześniej rozmawiałem z jego współpracownikami i oni byli pełni optymizmu, mówili, że papież czuje się coraz lepiej"
Pogrzeb papieża Franciszka przyciągnął tłumy. Spotkanie Donalda Trumpa i Wołodymyra Zełenskiego
Ceremonia ostatniego pożegnania papieża Franciszka miała miejsce zaledwie pięć dni po jego odejściu, dokładnie 26 kwietnia. W uroczystej mszy na placu przed bazyliką uczestniczyło około ćwierć miliona wiernych, a kolejne 150 tysięcy osób zebrało się wzdłuż drogi, którą transportowano szczątki duchownego w kierunku Bazyliki Matki Bożej Większej. Nabożeństwo wystartowało punktualnie o godzinie 10:00. Zamkniętą jeszcze w piątkowy wieczór trumnę wyniesiono na zewnątrz i ustawiono w centralnym punkcie przed ołtarzem, kładąc na jej wieku otwarty Ewangeliarz.
Do stolicy Apostolskiej zjechało ponad 160 oficjalnych delegacji, w tym 85 państwowych przywódców oraz koronowanych głów. Z racji pochodzenia zmarłego, honorowe miejsce przypadło argentyńskiej reprezentacji na czele z prezydentem Javierem Milei. Na placu pojawił się również Donald Trump, który właśnie tego dnia w murach Bazyliki Świętego Piotra odbył głośną dyskusję z przywódcą Ukrainy. Wśród zgromadzonych żałobników nie zabrakło ówczesnego prezydenta Polski Andrzeja Dudy, a także głów państw z Francji, Niemiec czy przewodniczącej Komisji Europejskiej.
Gdy liturgia dobiegła końca, ciało zmarłego przeniesiono najpierw pod ołtarz konfesji, a następnie uformowano kondukt zmierzający do Bazyliki Matki Bożej Większej. Gęste tłumy oddawały cześć mijającej ich powoli trumnie. Docelowo spoczęła ona w Kaplicy Paulińskiej, gdzie wyeksponowana jest słynna, niezwykle ważna dla zmarłego ikona Salus Populi Romani.