Magda Linette triumfuje w French Open. Jak Polka przełamała złą passę?

Magda Linette po niemal trzygodzinnym boju zwyciężyła Czeszkę Terezę Valentovą w pierwszej rundzie wielkoszlemowego turnieju French Open. Polka triumfowała wynikiem 5:7, 6:4, 7:6 (11-9), przerywając tym samym trzyletnią serię porażek w Paryżu. To emocjonujące zwycięstwo Magdy Linette kosztowało ją wiele zdrowia i nerwów, a kibiców trzymało w niepewności do ostatniej piłki, ujawniając nieoczekiwane zwroty akcji.

Magda Linette triumfuje w.jpg

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Na ceglastej, tenisowej nawierzchni leży ciemna rakieta tenisowa z zielonymi akcentami i białą owijką, obok której po prawej stronie znajduje się jaskrawożółta piłka tenisowa. Rakieta spoczywa częściowo na białej linii kortu, a jej rączka jest poza ostrością, podobnie jak postać widoczna w tle za siatką tenisową. Powierzchnia kortu jest pokryta drobnym pyłem, a na pierwszym planie widoczna jest wyraźnie biała linia.

Linette przerywa serię porażek w Paryżu

34-letnia poznanianka zakończyła trwającą trzy lata serię niepowodzeń w pierwszej rundzie w stolicy Francji, gdzie jej najlepszym wynikiem były trzecie rundy osiągnięte w 2017 i 2021 roku. Początek spotkania z Terezą Valentovą wskazywał na szybkie rozstrzygnięcie, gdyż Linette objęła prowadzenie 4:1, jednak **Czeszka szybko odrobiła stratę**, by ostatecznie wygrać pierwszego seta 7:5.

Dwa pierwsze sety charakteryzowały się odwróceniem ról, gdzie zawodniczka goniąca wynik wychodziła na prowadzenie. Po stracie pierwszego seta, Linette, pomimo początkowego prowadzenia, **przyznała się do prostych błędów**, które kosztowały ją cenną przewagę. Sytuacja odwróciła się w drugim secie, kiedy to Valentova prowadziła 4:2, ale Polka w imponującym stylu wygrała cztery kolejne gemy, doprowadzając do wyrównania stanu meczu.

"Prowadziłam na początku, ale popełniłam kilka prostych błędów i zapłaciłam za nie. Wiedziałam, że muszę walczyć. Powtarzałam sobie, że sama wpędziłam się w tę sytuację i teraz muszę się z niej wydostać" - powiedziała Linette.

"Byłam bardzo zestresowana i nie dopięłam rzeczy, które powinnam. Kosztowało mnie to później zdrowie i nerwy" - dodała.

"Wiedziałam, że muszę czekać na swoją szansę. Wreszcie zaczęłam lepiej returnować" - stwierdziła Linette.

Decydujący set i super tie-break. Co z kontuzją Polki?

W decydującym secie, przy prowadzeniu 2:1, Magda Linette poprosiła o przerwę medyczną. Powodem były problemy z kolanem, które Polka starała się ukryć przed kolejnymi rywalkami. Początkowo po przerwie **serwowała nietypowo, uderzając piłkę od dołu**, co było bezpośrednią konsekwencją dolegliwości, zanim kolano odblokowało się, umożliwiając jej powrót do standardowego serwisu.

Ostateczne rozstrzygnięcie meczu nastąpiło w super tie-breaku, gdzie Polka rozpoczęła znakomicie, prowadząc 5-1. Rywalka zdołała jednak wyrównać na 7-7, lecz **Linette zachowała spokój i opanowanie**, wygrywając dwa kolejne punkty i ostatecznie wykorzystując trzecią piłkę meczową. Spotkanie odbyło się w ponad 30-stopniowym upale, co znacząco wpłynęło na fizyczne obciążenie zawodniczek.

"Dokończyłam mecz, więc na pewno nie jest to coś, co wyklucza mnie z turnieju. To jest coś, co doskwiera mi od dłuższego czasu, a mączka to nawierzchnia bardziej wymagająca fizycznie" - powiedziała.

"Zupełnie nie wiedziałam co robić i pierwszy raz w życiu się na to zdecydowałam. Początkowo nawet był ten serwis skuteczny, ale później rywalka już się go spodziewała. W końcu kolano się odblokowało i mogłam serwować normalnie" - zrelacjonowała.

"Najważniejsze było dla mnie zachować spokój. Czułam, że jestem w lepszym położeniu, dużo lepiej czułam punkty. Dużo energii kosztowało mnie zachowanie spokoju" - zdradziła.

Po tak wyczerpującym meczu, który trwał niemal trzy godziny, Magda Linette potrzebowała około dwóch i pół godziny, aby dojść do siebie przed konferencją prasową. Spędziła **pół godziny w wannie z lodem**, a następnie była pod opieką fizjoterapeutek, intensywnie nawadniając organizm. Fakt grania w niedzielę zapewnił jej dwa dni wolnego, co Polka postrzega jako plus, mając nadzieję na pełną regenerację przed kolejnym wyzwaniem. Kolejną rywalkę pozna w poniedziałek; będzie nią rozstawiona z numerem 29. Łotyszka Jelena Ostapenko lub Niemka Ella Seidel. Zwyciężczyni zmierzy się z Linette w środę.

"Od razu poszłam do wanny z lodem i spędziłam w niej dobre pół godziny. Później byłam pod opieką fizjoterapeutek. Wypiłam bardzo dużo, ale nawet nie miałam jeszcze okazji zjeść" - powiedziała.

"To jest plus grania w niedzielę. Mam teraz dwa dni wolnego. Mam nadzieję, że to wystarczy i uda się doprowadzić mnie do stanu, żebym mogła zagrać na dobrym poziomie" - przyznała Polka.

Znacznie mniej czasu do awansu potrzebowała Magdalena Fręch, która w swojej pierwszej rundzie wygrała pierwszego seta 7:6 (7-5) z Eleną-Gabrielą Ruse. Gdy w drugim secie polska tenisistka prowadziła 2:1, Rumunka poddała spotkanie, co **zapewniło Fręch szybki awans** do kolejnej rundy. Łodzianka oceniła, że kluczowy dla wyniku był pierwszy set, ponieważ gdyby rywalka go wygrała, decyzja o kreczu prawdopodobnie nie byłaby tak łatwa.

"Wygrana to wygrana, bardzo się cieszę z awansu. Myślę, że kluczowy był pierwszy set. Gdyby Ruse go wygrała, to pewnie tak łatwo nie podjęłaby decyzji o kreczu" - oceniła Łodzianka.

Magdalena Fręch, podobnie jak Linette, pozna swoją kolejną przeciwniczkę w poniedziałek. Będzie nią albo rozstawiona z numerem 20. Rosjanka Ludmiła Samsonowa, albo Szwajcarka Jil Teichmann. Tego samego dnia do gry przystąpią także dwie pozostałe Polki. Iga Świątek zmierzy się z Australijką Emerson Jones, natomiast Maja Chwalińska stanie do walki z Chinką Qinwen Zheng, **reprezentując Polskę w dalszej części turnieju**.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.