Samotny pies przeszedł 140 km po Tatrach. Zdobył najtrudniejsze szczyty bez właściciela

2026-07-15 10:51

Turyści potrzebują przygotowań i specjalistycznego sprzętu, a niewielki psiak zrobił to wszystko sam. Uroczy zwierzak w ciągu zaledwie tygodnia pokonał imponujący dystans 140 kilometrów, wędrując po Tatrach Wysokich. Pojawił się przy Chacie pod Rysami, na Krywaniu oraz nad Szczyrbskim Jeziorem. Internauci są pod ogromnym wrażeniem wyczynu samotnego wędrowca.

Biały, kudłaty pies Bernard siedzi na zielonym podłożu. O jego wędrówce w Tatrach przeczytasz w serwisie Eska.
Autor: Cesta za domovom/ Facebook 140 km po Tatrach w tydzień. Ten bezpański pies jest królem internetu

Niewykluczone, że niezwykły wędrowiec próbował nawet wejść na Gerlach, czyli najwyższy szczyt w całych Tatrach, leżący po stronie słowackiej. Jak podaje portal HNonline.sk, pierwsze sygnały o psie przemierzającym szlaki pojawiły się pod koniec czerwca. Czworonóg, któremu nadano imię Bernard, był wówczas widziany w okolicach Krywania. Następnie zaobserwowano go blisko Popradzkiego Jeziora, skąd wszedł na Koprowy Wierch, wznoszący się na wysokość ponad 2300 m n.p.m. Później przeniósł się nad Szczyrbskie Jezioro, a na nocleg wrócił w rejon Popradzkiego Jeziora. W kolejnych dniach pojawiały się relacje o tym, że był przy Chacie pod Rysami i na szlaku prowadzącym na sam szczyt Rysów. Zrobił też krótszą trasę do Doliny Mięguszowieckiej, a później rzekomo zmierzał na Gerlach.

Niezwykły pies taternik - Bernard i jego 140 km

Lokalny portal wyliczył, że w ciągu tygodnia zwierzę mogło pokonać aż 140 kilometrów. Zanim został złapany przez stowarzyszenie Cesta za domovom, prawdopodobnie spędził w górach znacznie więcej czasu. Zakłada się, że Bernard przywędrował ze strony polskiej, ale nie wiadomo, jaką trasę tam pokonał. Wiadomo za to, że początkowo miał towarzystwo. Po zabezpieczeniu Bernarda, organizacja pokazała starszą fotografię, na której widać dwa łudząco podobne psy. Według informacji stowarzyszenia, obaj czworonożni bracia przebywali wcześniej w polskiej części Tatr.

Bernard szuka bliskości człowieka

Schwytanie czworonoga i zapewnienie mu opieki wymagało sporo czasu. Zespoły ratownicze rozstawiły klatki z jedzeniem, jednak turyści, którzy chcieli sami złapać zwierzę, sprawili, że pies stał się nieufny i zaczął unikać ludzi. W połowie lipca zauważono go wreszcie śpiącego obok jednej z pułapek i wtedy udało się go bezpiecznie ująć. Ratownicy zaznaczyli, że po schwytaniu płochliwy uciekinier szybko okazał się przymilnym psiakiem, łaknącym ludzkiego kontaktu. Teraz czworonóg regeneruje siły po wyczerpujących wędrówkach i czeka na przegląd weterynaryjny. Z kolei drugi z psów widziany był niedawno na terenie Doliny Kościeliskiej, co daje nadzieję, że rodzeństwo znów się spotka.

Doda przeżywa prawdziwy dramat. Jej piesek ciężko zachorował. Tak musi go ratować