Spis treści
Zarzuty po próbie zamachu na prezydenta Donalda Trumpa
Agencja Reutera przekazała, że Cole Allen, podejrzany o strzelaninę na sobotniej (25 kwietnia) gali z udziałem prezydenta Donalda Trumpa, usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Mężczyźnie grozi nawet dożywotnie więzienie.
Oprócz tego postawiono mu dwa dodatkowe zarzuty związane z posiadaniem broni palnej, a decyzją sądu pozostanie tymczasowo w areszcie. Śledczy ustalili, że planował przeprowadzenie ataku podczas wydarzenia w hotelu Washington Hilton. Krótko przed próbą zamachu przesłał rodzinie manifest, w którym przedstawiał swoje motywy – były one niespójne, pełne zarzutów wobec władz oraz odniesień politycznych i religijnych. Wskazywał, że jego celem są członkowie administracji Donalda Trumpa, jednocześnie deklarując chęć ograniczenia zagrożenia dla osób postronnych.
Mężczyzna wcześniej zatrzymał się w hotelu i w swoim liście krytycznie oceniał poziom zabezpieczeń, sugerując, że wniesienie broni nie stanowiło większego problemu. Został zatrzymany przez służby wkrótce po przejściu pierwszego punktu kontroli. Przy sobie miał m.in. strzelbę, pistolet oraz noże. Podczas interwencji oddał strzał w kierunku funkcjonariusza Secret Service, jednak pocisk zatrzymała kamizelka kuloodporna, dzięki czemu agent nie odniósł poważnych obrażeń.
Z ustaleń wynika, że podejrzany jest wykształconym inżynierem i już wcześniej prezentował radykalne poglądy. Jego rodzina była ich świadoma i to właśnie ona zawiadomiła służby o możliwym zagrożeniu.
Reakcja prezydenta Donalda Trumpa na zarzuty
Donald Trump ocenił, że motywacja sprawcy miała także podłoże antychrześcijańskie i wynikała z narastającej w nim nienawiści. W rozmowie z programem „60 Minutes” stacji CBS odniósł się również do zarzutów dotyczących niewystarczającego poziomu ochrony podczas gali w hotelu Washington Hilton. Na niedociągnięcia w zabezpieczeniach zwracał uwagę również sam Allen, który w swoim manifeście pisał o „szalonej niekompetencji” Secret Service.
- Cóż, on też jest niekompetentny, bo dał się złapać. I dał się złapać dość łatwo. Powiedziałbym więc, że to on jest dość niekompetentny - powiedział prezydent USA. - Wiesz, mogę wziąć każde wydarzenie związane z bezpieczeństwem czy czymkolwiek innym, zawsze znajdę w nim jakiś błąd. Ale ci goście zrobili wczoraj świetną robotę - dodał.
Trump, zapytany o swój upadek w trakcie ewakuacji, tłumaczył, że celowo spowalniał działania ochrony, chcąc zorientować się w sytuacji. Przywódca dodał również, że to agenci nakazali jemu i Pierwszej Damie, Melanii, paść na podłogę.