Pożar w kurorcie w Szwajcarii. Nie żyje co najmniej 40 osób. Wszystko zaczęło się od zimnych ogni

2026-01-02 7:42

Do tragicznego pożaru doszło w nocy w słynnym szwajcarskim kurorcie narciarskim Crans-Montana. W ogniu stanął bar Le Constellation, w którym bawiło się mnóstwo, głównie młodych ludzi. Najnowsze dane policji mówią o co najmniej 47 ofiarach śmiertelnych i 115 rannych. Liczba ofiar cały czas rośnie. Służby badają przyczyny tragedii, która rozegrała się w kantonie Valais.

W nocy z czwartku na piątek, około godziny 1:30, w popularnym szwajcarskim kurorcie narciarskim doszło do niewyobrażalnej tragedii. Gęsty dym zaczął wydobywać się z baru Le Constellation, zlokalizowanego w samym centrum Crans-Montana. Jak poinformował komendant policji kantonu Valais, Frederic Gisler, chwilę później służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o pożarze.

Pożar w Crans-Montana. Błyskawiczna akcja służb

Natychmiast ogłoszono czerwony alarm. Pierwsi funkcjonariusze policji przybyli na miejsce zdarzenia już o godzinie 1:32, a strażacy, jak podkreślił komendant Gisler, "szybko" ugasili ogień. Mimo to skala zniszczeń i liczba ofiar okazały się przerażające. Na miejsce skierowano łącznie 42 karetki i 13 śmigłowców, które transportowały rannych do szpitali w całym kraju.

Władze uruchomiły specjalne ośrodki recepcyjne oraz infolinię dla rodzin poszkodowanych. Jak zapewniono, wszyscy poszkodowani otrzymali pomoc medyczną krótko po godzinie 5 rano. W kantonie Valais ogłoszono stan wyjątkowy.

Huk, ogromny płomień, a potem wszystko zamieniło się w dym. Wszedłem do środka i próbowałem wyciągać ludzi. Było ich tak dużo. Wiele osób starało się pomóc. Wszyscy byli przerażeni. To było jak w Colectiv (klubie w Bukareszcie, w którym w 2015 roku wybuchł pożar podczas koncertu. Zginęły 64 osoby, 190 odniosło obrażenia.) Ludzie tratowali się nawzajem, żeby wydostać się ognia. Nie było drzwi ewakuacyjnych które uniemożliwiłyby ludziom ucieczkę. Tłoczyli się i tratowali  - tak mężczyzna mieszkający na stałe w Szwajcarii opisał dramatyczną noc.

Jaka była przyczyna pożaru? Prokuratura wszczyna śledztwo

Świadkowie wydarzeń poinformowali, że pożar w kurorcie narciarskim Crans-Montana w szwajcarskim kantonie Valais został spowodowany zimnymi ogniami umieszczonymi na butelkach szampana - przekazała w czwartek telewizja BFM.

Oficjalna przyczyna tragedii wciąż jest badana. Śledczy wykluczyli już akt terroryzmu, wskazując, że incydent był najprawdopodobniej przypadkowym zaprószeniem ognia. W mediach pojawiają się jednak relacje świadków, które rzucają nowe światło na sprawę. Według niektórych z nich, pożar mógł wybuchnąć od iskier, na przykład z zimnych ogni lub świec, które dotknęły łatwopalnego sufitu.

Prokurator generalna kantonu Valais, Beatrice Pilloud, podczas konferencji prasowej stwierdziła jednak, że "jest za wcześnie, aby ustalić, co dokładnie spowodowało katastrofę". Dodała, że wszczęto śledztwo w celu ustalenia przyczyny pożaru, ale na ten moment nie dokonano żadnych zatrzymań i nie toczy się ono przeciwko konkretnym osobom. Śledczy sprawdzą również, czy w lokalu nie została przekroczona dopuszczalna liczba gości – świadkowie szacowali, że w barze mogło przebywać nawet 200 osób.

Serwis BFMTV opublikował zdjęcie z chwili przed wybuchem pożaru

Radio ESKA Google News

Ofiary pożaru w Szwajcarii. Wśród rannych obywatele Włoch i Francji

Według najnowszych danych policji, w pożarze zginęło około 40 osób, a 115 zostało rannych. Ranni trafili do szpitali m.in. w Sion, Lozannie, Genewie i Zurychu. Przewodniczący Rady Stanu kantonu Valais, Mathias Reynard, ogłosił, że "znaczna liczba" przypadków została sklasyfikowana jako "krytyczna".

Stacja BBC podała, że większość rannych to osoby poniżej 26. roku życia. Włoskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że 16 obywateli Włoch jest uznawanych za zaginionych, a kilkunastu kolejnych przebywa w szpitalach. Wśród poszkodowanych znajdują się także obywatele Francji. W związku z tragedią, inne miejscowości turystyczne w regionie, takie jak Verbier i Anzere, odwołały zaplanowane imprezy noworoczne.

FB: Przyjaciele żegnają Julkę, która zginęła w pożarze z wieżowca w Rzeszowie