Czerwony alert i zalane drogi
Serwis Vigicrues, zajmujący się monitoringiem zagrożeń hydrologicznych, poinformował o najwyższym, czerwonym stopniu alertu powodziowego dla trzech departamentów: Maine i Loary, Żyrondy i Lot oraz Garonny. Eksperci ostrzegają, że intensywne opady deszczu utrzymają się w regionie, co grozi wylaniem dopływów Loary w północno-zachodniej części kraju. Zagrożenie dotyczy rzek: Loir, Sarthe, Mayenne i Maine. Już teraz służby donoszą o licznych podtopieniach gospodarstw oraz nieprzejezdnych drogach.
Na północnym-zachodzie najbardziej zagrożone jest miasto Angers, gdzie urzędnicy zdecydowali o zamknięciu parkingów i części przystanków tramwajowych. Głos w sprawie zabrał mer gminy, Christophe Bechu.
"Obserwujemy najwyższy poziom wód od 25 lat" - ostrzegł.
Samorządowiec zaapelował do lokalnej społeczności o odpowiedzialność i bieżące śledzenie komunikatów wydawanych przez służby.
Trudna sytuacja panuje także w południowo-zachodniej części Francji, zwłaszcza w rejonie Bordeaux. Dochodzi tam do wylewów rzek Garonny, Adour i Dordogne. Zdaniem specjalistów, przyczyną gwałtownych powodzi jest burza Nils, która przeszła przez te tereny.
Meteorolodzy ogłosili pomarańczowy, drugi w skali zagrożenia alert dla łącznie dwunastu departamentów na wtorek i środę. Ostrzeżenia te obejmują obszary takie jak: Charente, Charente-Maritime, Correze, Dordogne, Ille-et-Vilaine, Indre-et-Loire, Landy, Loire-Atlantique, Sarthe, Tarn i Garonna, Wandea i Morbihan.
Zmiany klimatu stają się faktem
Agencja AFP przytacza opinie naukowców z Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), którzy wskazują, że gwałtowne zjawiska pogodowe będą się nasilać. Eksperci łączą obecną sytuację z postępującymi zmianami klimatycznymi. Pierre Brigode, hydrolog z uniwersytetu w Rennes, skomentował to zjawisko jednoznacznie.
"Statystycznie doświadczamy tego, co jest naszą przyszłością, czyli wilgotniejszych zim, a co za tym idzie - obfitszych opadów" - zaznaczył hydrolog.