Ponad 100 osób wzięło udział w konkursie na najgłośniejszy krzyk. Prawie pobito rekord świata

Ponad sto osób zebrało się na punkcie widokowym w San Francisco, by krzyczeć prosto w kierunku oceanu. Uczestnicy tej nietypowej akcji przynieśli ze sobą świeże owoce, ale ich głównym celem była głośna rywalizacja na decybele. Co doprowadziło tych ludzi do tak potężnego krzyku i jak głośny okazał się zwycięski ryk?

Grupa krzyczących i wiwatujących osób na konkursie krzyku. O nietypowych zawodach w San Francisco przeczytasz na Eska.
Autor: Image Source/ Getty Images

Ponad sto osób dało upust skrajnym emocjom na konkursie krzyku w San Francisco 

W sobotnie popołudnie, 12 września 2026 roku, malowniczy punkt widokowy Vista Del Mar w San Francisco stał się areną niezwykłego wydarzenia. Ponad sto osób zebrało się tam w jednym, nietypowym celu: aby wykrzyczeć z siebie wszelkie frustracje prosto w kierunku Oceanu Spokojnego. Akcja pod nazwą "Guttural Scream at the Sea" ("Gardłowy Krzyk nad Morzem") przyciągnęła tłumy spragnione osobliwego oczyszczenia.

Jak donosi amerykański serwis SFGATE, za organizację tego przedsięwzięcia odpowiada Danielle Egan, lokalna aktywistka i współzałożycielka startupu Outernet, która zachęca ludzi do spędzania czasu z dala od telefonów i komputerów. Kobieta uznała, że w dzisiejszych czasach każdy ma mnóstwo powodów do krzyku, a wspólne wyrzucenie z siebie emocji może przynieść ulgę. Oprócz darcia gardła, uczestnicy zostali poproszeni o przyniesienie świeżo pokrojonych owoców, którymi później się dzielili.

Rywalizacja na decybele i życiowe dramaty

Zanim doszło do wspólnego, grupowego krzyku, organizatorzy przeprowadzili konkurs indywidualny. Chętni ustawiali się w kolejce, by przed sędzią zaprezentować swoje wokalne możliwości, oceniane pod kątem głośności, długości oraz stylu. Ryk zgromadzonych przybierał najróżniejsze formy – od zwierzęcego skowytu po przerażające, gardłowe wrzaski pełne ekspresji.

Jednym z uczestników był Daniel Xue, który napiął mięśnie niczym Hulk i wydał z siebie dźwięk opisywany jako "dusza opuszczająca ciało". Mężczyzna przyznał, że kierowały nim negatywne emocje i złość, ponieważ zaledwie trzy miesiące po przeprowadzce stracił pracę, a teraz musi opłacać wysoki czynsz bez możliwości zerwania umowy najmu.

Rekordowe wrzaski. Zwyciężczyni osiągnęła ponad 121 decybeli

Na końcowym etapie uczestnikom mierzono decybele. Kyana Van Houten zajęła drugie miejsce z imponującym wynikiem 114,3 decybeli. Jej krzyk trwał 6,78 sekundy i choć planowała precyzyjnie kontrolować ton, to pod wpływem emocji jej ciało całkowicie przejęło kontrolę nad głosem.

Zwyciężczynią całego konkursu okazała się Olivia Gugliemotto, której wrzask osiągnął niebywały poziom 121,9 decybeli. Dla porównania, oficjalny rekord świata w najgłośniejszym krzyku wynosi 129 decybeli. Kobieta przyznała, że trenowała od dziecka nad jeziorem Erie, a jej inspiracją do tak potężnego ryku były m.in. globalny kapitalizm, niszczenie środowiska oraz tęsknota za rodziną, która mieszka bardzo daleko.

Wspólne oczyszczenie na koniec dnia

Po zakończeniu indywidualnych zmagań przyszedł czas na kulminacyjny punkt programu – wspólny krzyk wszystkich zgromadzonych. Przez około 60 sekund nad brzegiem oceanu unosił się potężny, falujący chóralny ryk ponad stu osób. Choć w solowych występach dominowała wściekłość, to zbiorowe uderzenie dźwięku przyniosło uczestnikom poczucie wspólnoty i wzajemnego wsparcia. Po wszystkim zgromadzeni mogli w spokoju zjeść przygotowane wcześniej owoce.

Na poniższym nagraniu autorstwa KQED News możesz zobaczyć, jak wyglądały zmagania:

Źródła: SFGATE, KQED News

Rolki