Opiekunki stworzyły w przedszkolu „klub walki” dla dzieci. Kamera wszystko nagrała

W jednym z teksańskich przedszkoli miało dochodzić do zatrważających scen z udziałem najmłodszych. Rodzice czteroletniego chłopca złożyli pozew, oskarżając opiekunki o stworzenie brutalnego „klubu walki”. Przedszkolny monitoring zarejestrował, jak nauczycielka szarpie malucha i zmusza dzieci do fizycznego starcia, podczas gdy druga kobieta bezczynnie się przygląda.

Pusta sala przedszkolna. Na miniaturze nagranie z monitoringu, gdzie opiekunka szarpie dziecko. O sprawie czytaj w Eska.
Autor: The Button Law Firm, PLLC/ Pexels.com

Przemoc w teksańskim przedszkolu i zmuszanie dzieci do walki

Do zatrważających scen miało dochodzić w placówce Arka Montessori Academy of Risinger w amerykańskim mieście Fort Worth w Teksasie. Rodzice czteroletniego chłopca złożyli pozew przeciwko przedszkolu, oskarżając pracowników o stworzenie brutalnego „klubu walki” dla dzieci. Jak informuje serwis Law&Crime, maluch miał zostać zmuszony do fizycznego starcia z innym dzieckiem, podczas gdy opiekunki przyglądały się całemu zajściu.

Heather i Richard Harris, rodzice poszkodowanego czterolatka, twierdzą, że ich syn doznał poważnych obrażeń fizycznych, psychicznych oraz emocjonalnych. W pozwie sądowym opisano, że przedszkolanka potraktowała dziecko jak „ludzką szmacianą lalkę”. Chłopiec musiał bronić się przed rówieśnikiem oraz przed dorosłą kobietą, która była od niego dziesięciokrotnie większa.

Agresja nauczycielki i początek bójki na nagraniu z monitoringu

Całe zdarzenie rozegrało się 27 kwietnia i zostało zarejestrowane przez kamery przedszkolnego monitoringu. Około godziny 16:30, po wyjściu ze szkoły dotychczasowej opiekunki, czterolatek został przeniesiony do innej sali. Na nagraniu widać, jak do chłopca podchodzi inny przedszkolak i uderza go w plecy, gdy pilnująca ich nauczycielka stoi odwrócona tyłem. Wtedy między dziećmi wybuchła szarpanina.

Wkrótce do sali weszła inna pracownica przedszkola, aby zastąpić koleżankę, która musiała wyjść do toalety. Nowo przybyła kobieta była matką chłopca, który wcześniej zaatakował czterolatka. Zamiast załagodzić sytuację, kobieta zareagowała agresją. Gdy poszkodowany chłopiec uniósł ręce, by powstrzymać jej syna, nauczycielka rzuciła się na niego, mocno chwyciła go za ramię, zaczęła nim szarpać, a na koniec gwałtownie odepchnęła.

Zmuszanie dzieci do bójki i bierna postawa opiekunek

Z dokumentów sądowych wynika, że nauczycielka celowo dążyła do konfrontacji między dziećmi. Kamery zarejestrowały, jak mówi coś do swojego syna, co według prawników rodziny Harrisów było nakazem ataku. Następnie kobieta siłą przyciągnęła poszkodowanego czterolatka, który próbował się wyrwać, i przysunęła do niego swojego syna, próbując zmusić własne dziecko do bicia i kopania rówieśnika.

W tym samym czasie do sali wróciła przedszkolanka, która wcześniej wyszła do toalety. Kobieta nie zrobiła absolutnie nic, aby przerwać to skandaliczne zachowanie. Stała z boku i bezczynnie przyglądała się, jak rozgrywa się narzucona przez jej koleżankę walka.

Dramatyczne skutki dla zdrowia psychicznego i fizycznego dziecka

Brutalne traktowanie pozostawiło widoczne ślady na ciele chłopca, który miał liczne zadrapania i siniaki. Przedszkolanka w pewnym momencie szarpnęła go również za nogę, podcinając go i powodując upadek na twardą, drewnianą podłogę. Chłopiec zmaga się teraz z bólami pośladków oraz pourazowymi bólami głowy.

Zdarzenie odcisnęło też ogromne piętno na psychice czterolatka. Stał się on lękliwy, nerwowy, boi się zostawać sam i stale potrzebuje zapewnień o bezpieczeństwie. Rodzice natychmiast wypisali go z placówki Arka Montessori, jednak próba przeniesienia do innego przedszkola okazała się niezwykle trudna. Chłopiec na sam widok nowego miejsca wpadał w histerię, płakał i kurczowo trzymał się rodziców w drzwiach, a w samej grupie reagował agresywnym zachowaniem, naśladując traumatyczne wydarzenia, których doświadczył.

Ostatecznie rodzice musieli całkowicie zrezygnować z posyłania syna do przedszkola, by pomóc mu uporać się z lękiem. Władze placówki Arka Montessori Academy dotychczas nie odpowiedziały na prośby o komentarz w tej sprawie.

Rolki