Tragiczny pożar w Nakuru pochłonął uczennice
- Kolejny dramat w kenijskiej placówce edukacyjnej doprowadził do śmierci przynajmniej dziesięciu młodych dziewcząt uczących się w Nakuru.
- Żywioł pojawił się w nocy, zmuszając służby ratownicze do gorączkowego przeczesywania zgliszcz z obawy przed odkryciem kolejnych ciał.
- Katastrofa rodzi pytania o przyczyny powtarzających się incydentów w afrykańskich internatach oraz o to, czy można było uchronić uczennice przed tak nagłą śmiercią.
Czwartkowa noc przyniosła dramatyczne wydarzenia w środkowej Kenii, gdzie ogień strawił żeński internat w rejonie Nakuru. Samuel Ndanyi, lokalny komendant policji, przekazał dziennikarzom rozgłośni Capital FM, że płomienie wybuchły około godziny pierwszej w nocy czasu miejscowego, co odpowiada naszej północy. Ratownicy błyskawicznie udali się na miejsce tragedii, ale ogień rozprzestrzeniał się w niezwykle szybkim tempie. Dotychczasowe raporty władz wskazują, że w spalonych pomieszczeniach zginęło przynajmniej dziesięć dziewcząt.
Sytuacja na miejscu wciąż jest jednak dynamiczna, a ostateczna liczba zabitych prawdopodobnie drastycznie wzrośnie wraz z postępem prac poszukiwawczych. Zespoły zadysponowane do akcji, wspierane aktywnie przez Kenijski Czerwony Krzyż, nieustannie przeczesują ruiny doszczętnie zniszczonego obiektu. Według doniesień agencji Reutera, przed spaloną szkołą zgromadzili się zdruzgotani rodzice, z którymi starał się rozmawiać przedstawiciel miejscowej policji Masouda Mwinyi. Władze prowadzą obecnie żmudne procedury mające na celu ustalenie tożsamości zmarłych tragicznie dzieci.
„Niepokojąca i smutna sytuacja”
Kenijskie internaty regularnie trawią pożary
„Nasi ratownicy z E-Plus Medical Services Kenya, załogi karetek oraz personel zapewniający wsparcie psychospołeczne są na miejscu zdarzenia, gdzie wraz z innymi służbami ratowniczymi i władzami udzielają pomocy poszkodowanym uczennicom”
Taki komunikat został opublikowany przez kenijską organizację za pośrednictwem platformy X, zaraz po wybuchu ognia. Amerykańska stacja CBS zwraca z kolei uwagę, że podobne katastrofy w tamtejszych placówkach edukacyjnych z internatem nie należą niestety do rzadkości i od lat stanowią ogromny problem dla lokalnych społeczności.
„Niektóre z nich są spowodowane podpaleniami, inne zaś zwarciami elektrycznymi”
Dziennikarze zagranicznej stacji przypominają, że najtragiczniejsze zdarzenie tego typu miało miejsce ponad dwie dekady temu. W 2001 roku piekło w internacie na terenie hrabstwa Machakos zabiło aż sześćdziesięciu siedmiu uczniów, co do dziś pozostaje najbardziej krwawym incydentem w historii kenijskiego szkolnictwa.