Myśleli, że tajemnicza siatka na brzuchu dziecka to uszkodzenie wątroby. Winny okazał się codzienny nawyk

Na dolnej części brzucha młodego chłopca z Wielkiej Brytanii pojawiła się niepokojąca, czerwono-brązowa siatka. Medycy początkowo podejrzewali u pacjenta uszkodzenie wątroby, a tropy prowadzące do bójki z rodzeństwem okazały się błędne. Prawdziwa przyczyna dolegliwości wyszła na jaw dopiero wtedy, gdy lekarze szczegółowo wypytali rodzinę o codzienne nawyki dziecka.

Dłonie osoby trzymającej laptopa na kolanach. O zespole przypieczonej skóry przeczytasz na Eska.
Autor: SplitShire/Pixabay/ CC0

Tajemnicza siatka na brzuchu dziecka. Lekarze podejrzewali uszkodzenie wątroby

Do szpitala w Wielkiej Brytanii trafił chłopiec w wieku wczesnoszkolnym z wyjątkowo nietypową i niepokojącą zmianą na ciele. Na jego dolnej części brzucha pojawiły się czerwono-brązowe ślady przypominające siatkę. Pielęgniarka początkowo określiła je jako „samoistne siniaki”. Jak opisuje medyczne czasopismo „BMJ Case Reports”, skóra dziecka zaczęła zmieniać wygląd już tydzień wcześniej. Chłopiec zwlekał jednak z pokazaniem tego rodzicom, a na rozmowę zdecydował się dopiero wtedy, gdy plamy ściemniały i nie chciały zniknąć.

Początkowo nikt nie był w stanie wskazać przyczyny tego stanu. Lekarze przeprowadzili pierwsze badania, ale nie przyniosły one żadnych jasnych odpowiedzi. Medycy zaczęli nawet podejrzewać uszkodzenie wątroby. Chłopiec czuł się jednak dobrze i poza zmianami na skórze nie miał żadnych innych dolegliwości, co czyniło tę diagnozę mało prawdopodobną.

Błędne tropy i bójka z rodzeństwem

Podczas pobierania krwi chłopiec wyjawił lekarzom pewien sekret. Przyznał, że tydzień wcześniej bawił się w zapasy ze swoim rodzeństwem i w pewnym momencie został popchnięty na krzesło. Dziecko wcześniej milczało o tym incydencie, ponieważ bało się, że wpędzi rodzeństwo w kłopoty. Lekarze uznali, że siatka na brzuchu może być wynikiem łagodnego urazu po uderzeniu, jednak badania obrazowe nie potwierdziły tej teorii. Ostatecznie chłopiec został wypisany do domu z receptą na antybiotyk i zaleceniem uważnej obserwacji brzucha.

Kilka tygodni później pacjent ponownie pojawił się w szpitalu, a jego stan wyraźnie się pogorszył. Wysypka stała się większa, a skóra w tym miejscu była bardzo tkliwa. Pojawiły się na niej także różowe plamy, co świadczyło o uszkodzeniu samej skóry oraz tkanek podskórnych. W tym momencie lekarze całkowicie odrzucili teorię o zwykłym potłuczeniu czy siniakach.

Osiem godzin z laptopem na brzuchu

Medycy postanowili jeszcze raz szczegółowo przepytać rodzinę o potencjalne źródła ciepła, z którymi chłopiec mógł mieć kontakt. Początkowo pacjent i jego bliscy zaprzeczali, by dochodziło do takich sytuacji. Kluczowy okazał się jednak fakt, że chłopiec uczy się w trybie nauczania domowego i codziennie korzysta z komputera. Wtedy dziecko przyznało, że rutynowo kładzie laptopa bezpośrednio na swoim brzuchu. Urządzenie spoczywało na jego ciele nawet przez osiem godzin dziennie, bardzo często w czasie, gdy było podłączone do ładowarki.

To wyznanie pozwoliło lekarzom natychmiast postawić właściwą diagnozę. Chłopiec cierpiał na erythema ab igne (EAI), szerzej znane jako „zespół przypieczonej skóry”. Ta przypadłość rozwija się pod wpływem długotrwałego i powtarzającego się kontaktu skóry z niskim poziomem ciepła lub promieniowaniem podczerwonym. Choć taka temperatura nie powoduje natychmiastowych, widocznych oparzeń, to z czasem uszkadza naczynia krwionośne oraz włókna elastyczne pod skórą.

Zaskakująca choroba piekarzy i nowoczesna technologia

„Zespół przypieczonej skóry” to schorzenie znane lekarzom od stuleci. Historycznie dotykało ono głównie przedstawicieli zawodów mających stały kontakt z gorącymi obiektami, na przykład piekarzy. Współcześnie jednak to właśnie laptopy i inne urządzenia elektroniczne stają się coraz częstszym źródłem tego problemu. Autorzy raportu zaznaczają, że o ile u dorosłych schorzenie to jest zazwyczaj szybko rozpoznawane, o tyle u dzieci łatwo je przeoczyć. Do wzrostu liczby takich przypadków w ostatnim czasie mogła przyczynić się także pandemia COVID-19 i związana z nią popularyzacja nauki zdalnej.

Nieleczona choroba może prowadzić do trwałych przebarwień skóry, a w rzadkich przypadkach, po latach lub dekadach ciągłego narażenia na ciepło, zwiększać ryzyko niektórych nowotworów skóry. W przypadku młodego pacjenta leczenie polegało jedynie na założeniu opatrunku i bezwzględnym nakazie trzymania komputera z dala od ciała. Po kilku miesiącach ojciec chłopca przekazał lekarzom w rozmowie telefonicznej, że skóra jego syna stopniowo się zagoiła, a uciążliwa wysypka całkowicie zniknęła.

Rolki