Drony Putina przy granicy z Polską. Media alarmują o celowej prowokacji

2026-09-15 11:42

Eksperci są zgodni co do tego, że ostatnie rosyjskie uderzenia w pobliżu polskiej granicy mają na celu wywołanie strachu w państwach Unii Europejskiej oraz NATO. „Atak był sposobem dla Władimira Putina na przekazanie przesłania dla Polski, Unii Europejskiej i NATO. Mówi im on, że mogą stać się celami i że on, Putin, ma do tego zasoby militarne i wolę polityczną” – podkreślają analitycy. Specjaliści wskazują również na kalkulacje Kremla i proponują konkretne rozwiązania.

Prezydent Rosji Władimir Putin siedzi przy biurku i patrzy w bok. O prowokacjach przy granicy z Polską przeczytasz w Eska.
Autor: Mikhail Metzel/ East News
  • Zagrożenie w naszym kraju narasta, a wojsko zostało postawione w stan podwyższonej gotowości z powodu zmasowanego uderzenia bezzałogowców na terytorium zachodniej Ukrainy, tuż przy naszej granicy.
  • Prasa nad Sekwaną odczytuje te działania jako czytelny komunikat Kremla skierowany do Unii Europejskiej i NATO, który stanowi groźbę wobec partnerów Kijowa i dowodzi braku chęci do prowadzenia rozmów pokojowych.
  • W przestrzeni publicznej pojawiają się pytania o odpowiednią strategię Sojuszu Północnoatlantyckiego wobec rosyjskich zaczepek, która pozwoliłaby uniknąć eskalacji i wpadnięcia w pułapkę Moskwy.

W niedzielę 13 września we wczesnych godzinach porannych krajowe radary zarejestrowały uderzenie kilkunastu maszyn typu Gerań-5 na zachodnie tereny Ukrainy. W odpowiedzi na to zagrożenie poderwano polskie myśliwce, a ludność w regionach przygranicznych otrzymała stosowne komunikaty ostrzegawcze. Bezpośrednio przy terytorium Rzeczypospolitej odnotowano eksplozje dwóch wrogich bezzałogowców. Jeden z nich doprowadził do zniszczenia lokomotywy pociągu pasażerskiego na oddalonej o zaledwie dwa kilometry od granicy stacji Jagodzin. Skład ten realizował połączenie na trasie z Kijowa do Warszawy. Kolejna maszyna trafiła w stację paliw zlokalizowaną niedaleko przejścia granicznego w Dorohusku. Szef rządu Donald Tusk podczas niedzielnej odprawy podkreślił wagę tych wydarzeń i wprost zaznaczył, że „eskalacja działań Rosji staje się faktem, a jej przykłady są coraz bliżej naszej granicy”.

Władimir Putin prowokuje NATO

Dziennikarze z Francji opublikowali we wtorek 15 września artykuł na łamach dziennika „Les Dernieres Nouvelles d'Alsace” (DNA), w którym dowodzą celowości uderzenia we wschodnich sojuszników Kijowa. Redakcja nie ma wątpliwości co do prawdziwych motywacji rosyjskiego przywódcy. W tekście czytamy, że „atak był sposobem dla Władimira Putina na przekazanie przesłania dla Polski, Unii Europejskiej i NATO. Mówi im on, że mogą stać się celami i że on, Putin ma do tego zasoby militarne i wolę polityczną. Można byłoby mówić o zastraszaniu i nie bylibyśmy dalecy od rzeczywistości”. Autorzy publikacji stanowczo odrzucają teorię o przypadkowym momencie uderzenia. Zwracają oni uwagę na szerszy kontekst dyplomatyczny, podkreślając, że atak „nastąpił po wizytach w Moskwie przedstawicieli USA: szefa CIA Johna Ratcliffe'a i wysłanników prezydenta USA Donalda Trumpa: Steve'a Witkoffa i Jareda Kushnera. Ta zbieżność pokazuje przede wszystkim to, że rosyjski prezydent nie ma żadnego zamiaru szukać drogi wyjścia w oparciu o negocjacje w tej wojnie, z której nie może już się wydostać, ponieważ stanowi ona jego jedyną perspektywę i jedyny projekt polityczny”.

Podobną optykę przyjmuje redakcja „Le Parisien”, która nazywa te wydarzenia pozostającą bez reakcji prowokacją. Dziennikarze zauważają, że bierna postawa państw zachodnich może ośmielić Rosję do dalszych agresywnych działań. W artykule wprost odniesiono się do trudnego położenia paktu północnoatlantyckiego: „NATO stoi przed prawdziwym dylematem. Niewystarczająca odpowiedź to ryzyko zachęcania Moskwy, by poszła dalej i powtarzała ataki hybrydowe. Zareagowanie w sposób spektakularny to ryzyko działania takiego, jakie chce Kreml. Dąży on, jak dodaje gazeta, do udowodnienia Rosjanom, że ich kraj jest celem bezpośredniej agresji ze strony państw zachodnich. Wówczas ataki takie znalazłyby usprawiedliwienie jako obrona”.

Sposób na pokonanie armii Władimira Putina

Jakie kroki powinny zostać podjęte w obecnej sytuacji? Głos w tej sprawie zabrał na łamach „Le Parisien” Xavier Tytelman, specjalista do spraw obronności i były lotnik wojskowy. Ekspert przedstawił konkretny mechanizm działania państw sprzymierzonych w kontekście wsparcia dla ukraińskiego wojska. Według jego oceny właściwym kierunkiem wyjścia z tej pułapki jest konsekwentne i systemowe dozbrajanie armii broniącej swojego terytorium. Jak dokładnie zaznaczył: „Wobec tego impasu niektórzy eksperci w kwestii bezpieczeństwa europejskiego opowiadają się za odpowiedzią pośrednią. Powinna być systemowa i automatyczna i powinno być nią przekazywanie sprzętu Ukrainie. Za każdym razem, gdy Ukraina niszczy rosyjską fabrykę albo sprzęt wojskowy, zmniejsza się ryzyko bezpośredniej wojny między Rosją i Europą”.

OSTATNI DZWONEK przed pokazem siły Putina!". Śmiszek OSTRZEGA przed nową fazą wojny

Rolki