Masowe wezwania do armii. Co się dzieje na Białorusi?

2026-02-20 17:59

Od połowy lutego na Białorusi trwa niespodziewana akcja wzywania rezerwistów na ćwiczenia. Mężczyźni otrzymują nakaz stawienia się w jednostkach w trybie natychmiastowym, co wywołuje ogromne zamieszanie. Służby ignorują ustawowe terminy powiadomień oraz sytuację rodzinną poborowych. Reżim w Mińsku twierdzi, że to tylko niezbędny sprawdzian gotowości bojowej.

Aleksandr Łukaszenka

i

Autor: Associated Press

Chaos organizacyjny i natychmiastowe wezwania do armii na Białorusi

W połowie lutego u naszego wschodniego sąsiada rozpoczęła się zakrojona na szeroką skalę akcja wojska. Z doniesień mediów oraz wpisów w sieci wynika, że białoruskie służby działają w ogromnym pośpiechu, wręczając dokumenty nakazujące stawiennictwo na ćwiczenia w trybie natychmiastowym. Zdarza się, że rezerwiści muszą zameldować się w jednostce tego samego dnia lub nazajutrz. W punktach zbiórek panuje dezorganizacja, a tłumy oczekują na decyzje dowódców od rana do późnych godzin nocnych. Zgłaszane dolegliwości zdrowotne są często bagatelizowane przez personel wojskowy.

Przepisy a rzeczywistość mobilizacyjna

Sposób prowadzenia naboru budzi poważne wątpliwości prawne, ponieważ lokalne przepisy wymagają dostarczenia wezwania z co najmniej siedmiodniowym wyprzedzeniem. Kontrowersje wywołuje także podejście do ojców wychowujących małe dzieci. Mimo że ustawa teoretycznie chroni mężczyzn posiadających trójkę lub więcej nieletnich potomków, w praktyce wielu z nich trafia na listy mobilizacyjne. Komendy uzupełnień przyznają wprost, że krótki czas reakcji jest celowy, a sytuacja rodzinna nie gwarantuje automatycznego zwolnienia ze służby, co spotyka się z ostrą krytyką społeczną.

Nagła aktywność wojskowa jest oficjalnie tłumaczona decyzją dyktatora z 16 stycznia o konieczności weryfikacji rzeczywistego potencjału sił zbrojnych. Alaksandr Łukaszenka zapowiedział, że sprawdzian gotowości bojowej potrwa aż do wiosny, a mieszkańcy obawiają się rozszerzenia działań na kolejne miasta. Z kolei szef resortu obrony Wiktar Chrenin precyzuje, że armia testuje nowoczesne metody walki. W ramach manewrów żołnierze mają szkolić się z wykorzystania bezzałogowców oraz systemów walki elektronicznej w działaniach ofensywnych i obronnych.