Spis treści
Otwarte niebo nad Ukrainą. Kiedy to nastąpi?
Ostatni rejs pasażerski wystartował z Ukrainy na krótko przed wybuchem pełnoskalowej wojny 24 lutego 2022 roku. Od tamtej pory ukraińska przestrzeń powietrzna jest niedostępna dla ruchu cywilnego, z małym wyjątkiem dla operacji zatwierdzonych przez Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy. W międzyczasie odbyły się nieliczne loty techniczne maszyn ukraińskiego przewoźnika Skyline Express do europejskich portów. Kwestia odblokowania chociaż części lotnisk wracała wielokrotnie, jednak głównym problemem pozostaje bezpieczeństwo, którego Ukraina nie potrafi w pełni zapewnić.
Najbardziej realny scenariusz przewiduje powrót lotów pasażerskich dopiero po ogłoszeniu rozejmu lub ostatecznym zakończeniu działań zbrojnych.
W 2024 roku Kancelaria Prezydenta Ukrainy donosiła o zaawansowanych pracach nad reaktywacją połączeń, zwłaszcza z Kijowa i Lwowa. Wołodymyr Zełenski zaznacza, że priorytetem jest uruchomienie największego portu w państwie — Boryspola.
Jak wylicza Forbes Ukraine, maszyna startująca z Boryspola potrzebuje około 40 minut lotu w ukraińskiej strefie powietrznej, by znaleźć się w bezpiecznym obszarze. Z kolei lwowski port dzieli od polskiej granicy zaledwie 70–80 km. Dzięki temu samolot startujący ze Lwowa może wejść w polską przestrzeń już po 7 minutach. W zeszłym roku zarządcy tego lotniska informowali o stałych rozmowach z fachowcami na temat możliwości powrotu lotów.
W Ukrainie znajduje się ponad 20 lotnisk. Wśród najważniejszych wymienia się międzynarodowe porty Boryspol i Kijów (Żuliany), lotnisko we Lwowie im. Danyła Halickiego, a także te w Odessie, Charkowie, Dnieprze oraz Zaporożu. Wiele z nich ucierpiało podczas rosyjskich bombardowań.
Wznowienie lotów w Ukrainie to ogromne ryzyko
Zdaniem specjalistów, uruchomienie nawet tych portów, które leżą najbliżej granic — we Lwowie czy Użhorodzie — niesie za sobą ogromne niebezpieczeństwo. Trzeba się liczyć z tym, że Rosja będzie dążyła do ich zniszczenia lub sparaliżowania, gdy tylko zaczną działać.
- Ogólnie rzecz biorąc, Rosjanie raczej nie będą celowo ostrzeliwać lotnisk. Mogą jednak co 15 minut podrywać w powietrze swoje MiG-31 — i to wystarczy: ogłaszany jest alarm i praktycznie cała Ukraina zamiera — powiedział w wywiadzie dla Radia Swoboda ekspert lotniczy Walerij Romanenko.
Z kolei „Ekonomiczna Prawda” analizując przeszkody stojące na drodze do ponownego otwarcia lotnisk, stanowczo odrzuca argument porównujący sytuację do portu w Tel Awiwie, który funkcjonuje w czasie wojny.
Brak skutecznej ochrony przeciwlotniczej dla ukraińskich lotnisk
Zasadnicza różnica opiera się na tym, że Ukraina nie posiada odpowiednich systemów obrony przeciwlotniczej do osłony lotnisk, w przeciwieństwie do Izraela, który przez lata tworzył skomplikowaną, wielowarstwową tarczę antyrakietową.
„W przypadku Ukrainy, aby zabezpieczyć lotnisko przed zagrożeniami rakietowymi — które potencjalnie mogłoby wznowić działalność w warunkach stanu wojennego — konieczne byłoby przerzucenie dodatkowych środków obrony powietrznej, których niestety brakuje. Oznacza to, że zamiast chronić kluczową infrastrukturę lub obiekty wojskowe, systemy obrony musiałyby zostać skierowane do ochrony lotniska”
— napisano w artykule.
W chwili obecnej Ukraińcy mają możliwość opuszczenia kraju tylko drogą lądową. Wybierając podróż lotniczą, najczęściej korzystają z portów w Polsce, Mołdawii bądź Rumunii.