Spis treści
21 poszkodowanych wróci do Polski specjalnym samolotem
Katastrofa wydarzyła się w niedzielę około godz. 1 na autostradzie M3, niedaleko miejscowości Mezőkeresztes w północno-wschodniej części Węgier. Na pokładzie autokaru znajdowało się 59 Polaków.
Wiceminister zdrowia podczas konferencji zorganizowanej przed szpitalem w Miszkolcu przekazała, że decyzje w sprawie transportu i dalszego leczenia poszkodowanych zapadły po wspólnej ocenie ich stanu przez polskich i węgierskich medyków.
- Samolot będzie miał międzylądowanie w Rzeszowie i tam, ponieważ grupa poszkodowanych jest z województwa podkarpackiego, pacjenci ci zostaną przejęci przez służby medyczne - poinformowała Kacperczyk.
Nie wszyscy ranni będą jednak mogli wrócić teraz do kraju. W szpitalach na Węgrzech nadal leczonych będzie 18 pacjentów. Pięć osób opuściło już placówki medyczne i pozostaje pod opieką bliskich.
Polecany artykuł:
- Pięciu pacjentów zostało już wypisanych. Są zaopiekowani przez rodziny, więc nie udają się do Warszawy zorganizowanym transportem - zaznaczyła wiceminister.
Nie wiadomo jeszcze, czy do poniedziałkowego transportu dołączą dwie kolejne osoby. Węgierscy lekarze wykonują ostatnie badania, na podstawie których ocenią, czy ich stan zdrowia pozwala na bezpieczny lot do Polski.
- Lekarze węgierscy jeszcze decydują, przeprowadzają ostatnie badania, czy te osoby będą mogły dołączyć dzisiaj do transportu samolotem specjalnym, który poleci wieczorem do Polski - powiedziała Kacperczyk.
Najciężej ranni pozostaną na Węgrzech. Trzech pacjentów w bardzo poważnym stanie
W czasie podróży do Polski rannymi będą opiekować się członkowie zespołu humanitarno-medycznego, w tym medycy i ratownicy. Po dotarciu do kraju pacjenci, którzy nadal będą wymagali leczenia szpitalnego, zostaną skierowani do odpowiednich placówek.
Jeden z członków polskiego zespołu pozostanie na Węgrzech. Jego zadaniem będzie koordynowanie kolejnych transportów medycznych do Polski, gdy stan następnych poszkodowanych pozwoli na ich przewiezienie.
Jak przekazała Katarzyna Kacperczyk, część rannych pozostających obecnie na Węgrzech może wrócić do kraju jeszcze w tym tygodniu. Dłuższej hospitalizacji będą natomiast wymagali pacjenci, których stan nadal jest ciężki.
- Zapewnimy bezpieczny transport medyczny każdemu Polakowi, który będzie musiał jeszcze zostać w szpitalach na Węgrzech (...). Nadrzędnym celem jest bezpieczny transport - stwierdziła.
Dla osób wymagających specjalistycznej opieki przygotowano miejsca m.in. w szpitalu MSWiA przy ul. Wołoskiej oraz Wojskowym Instytucie Medycznym przy ul. Szaserów w Warszawie.
Michał Hampel, zastępca szefa Zespołu Pomocy Humanitarno-Medycznej przy Ministerstwie Zdrowia, przekazał, że w poniedziałek polscy medycy dotarli do rannych przebywających w węgierskich szpitalach. Na miejscu ocenili ich stan i rozmawiali również z rodzinami poszkodowanych.
- Byliśmy podzieleni na dwie grupy, które pracowały równolegle w czterech miejscowościach. Udało nam się dotrzeć do wszystkich pacjentów przebywających w szpitalu, porozmawiać z każdym z nich, również z rodzinami tych pacjentów, aby trochę ich uspokoić, otoczyć opieką w tym niebywale trudnym dla nich okresie - powiedział.
Najpoważniej ranni są hospitalizowani w Miszkolcu. Przebywa tam ośmiu pacjentów, których obecny stan zdrowia nie pozwala na przewiezienie do Polski.
- Trzech z tych pacjentów jest w stanie bardzo poważnym; nie jest możliwy ich transport w chwili obecnej - powiedział.
Stan dwóch kolejnych osób określany jest jako poważny. W przypadku pozostałych trzech pacjentów przebywających w Miszkolcu przewiezienie do Polski może być możliwe w ciągu najbliższych dni.
Kolejni ranni mogą wrócić do Polski w najbliższych dniach
W szpitalu w Egerze musi na razie pozostać troje poszkodowanych. Ich stan może jednak pozwolić na wypisanie w kolejnych dniach. Lekarze oceniają też możliwość przewiezienia do Polski jeszcze w poniedziałek dwóch innych pacjentów.
- Ich stan na to pozwala, ale są wykonywane jeszcze dodatkowe badania diagnostyczne - mówił Hampel.
Trzy osoby leczone w Debreczynie są w stabilnym stanie, a ich życie nie jest zagrożone. Ich transport do kraju ma zostać przygotowany w następnych dniach.
Najwięcej osób z lżejszymi obrażeniami trafiło do czwartego z węgierskich szpitali. Z tej placówki aż 17 pacjentów ma w poniedziałek wyruszyć do Polski specjalnym samolotem.
- Jeżeli chodzi o ostatni szpital, w tamtym szpitalu przebywała największa liczba, ale najlżej rannych pacjentów. Z tego szpitala zabieramy 17 osób ze sobą dzisiaj na pokład samolotu specjalnego. Pozostałe dwie osoby, które zostają w tym momencie w tym szpitalu - ich stan nie jest na tyle poważny, aby zagrażał ich życiu - też prawdopodobnie będzie szansa na to, aby w kolejnych dniach byli ewakuowani i przeniesieni do szpitali w Polsce - powiedział Hampel.
Dyrektor szpitala w Miszkolcu przekazał ponadto, że w niedzielę do tej placówki przewieziono ciała 11 osób, które zginęły w katastrofie. Cztery ofiary nie zostały jeszcze zidentyfikowane.
Bilans tragedii to 12 ofiar śmiertelnych. Dziesięć osób trafiło do szpitali na Węgrzech w bardzo ciężkim stanie, a 37 pasażerów doznało lżejszych obrażeń. Wszyscy zmarli byli dorosłymi mieszkańcami Podkarpacia, z którego pochodziła również większość podróżnych. Węgierscy funkcjonariusze zatrzymali kierowcę autokaru. Z przekazanych informacji wynika, że we wtorek ma stanąć przed sądem. Dotychczasowe ustalenia wskazują, że mężczyzna mógł zasnąć za kierownicą.