Kable na Morzu Bałtyckim zrywane nie przez Rosję. Fiński wywiad zaskakuje raportem

2026-03-12 8:00

Wbrew powszechnym oskarżeniom kierowanym w stronę Władimira Putina, to nie celowe działania Moskwy odpowiadają za niedawne uszkodzenia infrastruktury podmorskiej na Morzu Bałtyckim. Szef fińskiej agencji wywiadowczej Supo, Juha Martelius, rozwiał wątpliwości na temat rzekomych rosyjskich aktów sabotażu. Chociaż w mediach masowo pojawiały się teorie o udziale Kremla, prawda okazuje się zupełnie inna.

Władimir Putin

i

Autor: Associated Press Władimir Putin

Fiński wywiad o kablach na Bałtyku. Zaskakujące wnioski o Rosji

Kiedy w lutym ubiegłego roku uszkodzono infrastrukturę przesyłową na Morzu Bałtyckim, liczni komentatorzy natychmiast zaczęli wskazywać na Moskwę. Przykładowo Maksymilian Dura z serwisu Defence24.pl na antenie stacji TVN24 w następujący sposób oceniał te incydenty:

"Takie przypadki będą się powtarzały coraz częściej, bo Rosja się rozzuchwala"

Lawina oskarżeń narastała, w sierpniu minionego roku amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW) ostrzegał o potencjalnym zagrożeniu rosyjskimi atakami na podmorskie sieci. Choć władze na Kremlu z pewnością bacznie obserwują strategiczną infrastrukturę państw zachodnich, fiński kontrwywiad właśnie opublikował ustalenia, które mogą zaskoczyć wielu analityków, wprost informując, że za zrywaniem łącz nie stoi reżim Putina, a same awarie to zwykłe dzieło przypadku spowodowane przez kotwice. Zwiększający się ruch morski oraz rosnąca gęstość instalacji bezpośrednio przekładają się na większą częstotliwość takich losowych uszkodzeń.

Awaria kabli na Morzu Bałtyckim to wina statków. Agencja Supo uspokaja

Wydany w tym tygodniu coroczny raport agencji Supo, dotyczący stanu krajowego bezpieczeństwa, rzuca nowe światło na problem uszkodzeń. Według dokumentu, do niszczenia podwodnych instalacji przez kotwice statków:

„dochodziło regularnie w tym stuleciu, choć incydenty te nie były wcześniej szeroko komentowane”

Finowie zaznaczają przy tym wyraźnie, że absolutnie nie wykluczają stosowania przez Rosjan zaawansowanych działań sabotażowych na innych polach, jednak w kontekście Morza Bałtyckiego scenariusz ten się po prostu nie potwierdza. Co więcej, dokument przygotowany przez analityków z Helsinek podkreśla stanowczo, że przekaz medialny wykreował całkowicie błędne wyobrażenie o faktycznych zdolnościach operacyjnych Moskwy. W rozmowie opublikowanej w środę na łamach fińskiego tygodnika „Suomen Kuvalehti”, szef agencji Supo, Juha Martelius, zaznaczył wyraźnie:

"Taki pogląd na te incydenty przejawia się także w kręgach służby wywiadowczych innych krajów"

ROSJA POZWALA SOBIE NA CORAZ WIĘCEJ. GDZIE SIĘ ZATRZYMA?