Gigantyczne koszty sali balowej Donalda Trumpa. Podatnicy dopłacą setki milionów

2026-06-17 9:10

Amerykański prezydent realizuje na terenie Białego Domu ogromny projekt obejmujący salę balową, bunkier, lądowisko dla dronów oraz zaplecze medyczne. Z tego powodu zlikwidowano historyczne skrzydło Pierwszej Damy. Donald Trump obiecywał pełne finansowanie z prywatnych zbiórek opiewających na 400 milionów dolarów, gwarantując brak obciążeń dla budżetu państwa. Najnowsze doniesienia wskazują jednak, że obywatele pokryją blisko połowę znacznie wyższych rachunków.

  • Dziennikarze "Washington Post" dotarli do rzeczywistych kosztów wzniesienia luksusowego pawilonu zainicjowanego przez obecną głowę państwa.
  • Zamiast deklarowanego pełnego pokrycia wydatków z prywatnych rąk, inwestycja pochłonie 600 milionów dolarów, z czego ogromna część spadnie na barki obywateli.
  • Ujawnione dokumenty pokazują gigantyczny rozdźwięk między słowami polityka a faktycznymi planami finansowymi amerykańskiej administracji.

Wtorkowe wydanie "Washington Post" przyniosło obszerne ustalenia na temat sztandarowej inwestycji architektonicznej amerykańskiego przywódcy. Dziennikarze przeanalizowali wewnętrzne kosztorysy głównego wykonawcy robót przy Białym Domu. Odkryto, że budowana sala balowa będzie znacznie droższa, a rachunki w ponad pięćdziesięciu procentach opłacą amerykańscy obywatele. Pierwotne koncepcje z lata 2025 roku zakładały wzniesienie obiektu dla 650 gości, jednak jesienią prezydent uznał te parametry za niewystarczające. Zmieniony projekt zakłada ugoszczenie aż 900 osób. Trump w styczniowym wywiadzie dla stacji NBC News mówił jasno: „Robimy ją trochę większą. Będzie absolutnie najlepsza, jaką można sobie wyobrazić, na poziomie światowym”.

Donald Trump zapowiadał prywatne finansowanie. Dokumenty przeczą słowom prezydenta

Zaledwie pod koniec marca 2026 roku amerykański przywódca zarzekał się publicznie, że budżet państwa nie ucierpi na tym przedsięwzięciu nawet w najmniejszym stopniu, a z kieszeni obywateli nie ubędzie ani centa. Przekonywał wówczas o zgromadzeniu 400 milionów dolarów, które rzekomo pochodziły z jego osobistego majątku oraz wpłat od darczyńców. Dziennikarskie śledztwo dowodzi jednak, że dokumentacja projektowa od samego początku zakładała zupełnie inny scenariusz. Redakcja dotarła do twardych dowodów potwierdzających, że wykonawca przedstawił kalkulacje opiewające na 600 milionów dolarów jeszcze na kilka tygodni przed publicznymi deklaracjami polityka. Z wyliczeń tych wynikało, że lwią część wydatków pokryją publiczne pieniądze, o czym główny zainteresowany doskonale wiedział.

Rozbudowa Białego Domu pochłania publiczne środki. Administracja milczy w sprawie rachunków

Z ustaleń amerykańskiej prasy wynika, że machina finansowa ruszyła na długo przed oświadczeniami głowy państwa o braku zaangażowania środków publicznych. Gazeta zaznacza: „Już przed marcowymi zapowiedziami prezydenta rząd federalny zatwierdził kilkanaście płatności dla firmy Clark Construction, która nadzoruje realizację prac. Z rejestru faktur wykonawcy wynika, że łączna wartość tych wypłat wyniosła dziesiątki milionów dolarów i były to środki publiczne”. Władze całkowicie zignorowały pytania redakcji dotyczące wewnętrznych audytów kosztów oraz pompowania pieniędzy podatników w prywatną wizję amerykańskiego lidera. Zamiast merytorycznych wyjaśnień, rzecznik Białego Domu Davis Ingle przekazał jedynie suchy komunikat, w którym stwierdził: „Prezydent Trump oraz hojni amerykańscy patrioci finansują budowę sali balowej kwotą około 400 milionów dolarów, dzięki czemu powstanie bezpieczne i odpowiednie miejsce dla prezydentów na wiele przyszłych pokoleń”. Oficjalnie potwierdzono, że zakończenie wszystkich prac budowlanych przewidziano na 2028 rok.

KRUPA: TRUMP OŚMIESZA AMERYKĘ!