Spis treści
Gigantyczny pożar hotelu w Hiszpanii zrujnował wakacje turystów
Sprawą pożaru żyją obecnie światowe serwisy informacyjne. Agencja Reutera donosi, że sprawna i szybka ewakuacja gości z 130 pokoi zapobiegła tragedii w hotelu Ibis zlokalizowanym w Maladze. Ogień błyskawicznie obejmował wyższe kondygnacje budynku. Mimo momentów, w których wydawało się, że sytuacja jest opanowana, płomienie wybuchały na nowo. Początkowo pożar wybuchł na parterze, w przylegającej do obiektu kawiarni Le Grand Cafe.
Dramatyczna relacja świadków ewakuacji hotelu
Jak relacjonowali strażacy, drewniany wystrój kawiarni sprzyjał szybkiemu i intensywnemu rozprzestrzenianiu się płomieni. Portal GB News przytoczył relację Domingo Gila, który przebywał na trzecim piętrze. Mężczyzna opisywał, że obudził go zapach dymu. Gdy on i jego bliscy zorientowali się w sytuacji, pośpiesznie założyli buty i wybiegli. Po zaledwie kilku minutach wszyscy ewakuowani znaleźli się przed budynkiem, obserwując spadający szyld lokalu.
Mężczyzna poinformował, że w pokoju zostawił wszystkie wartościowe przedmioty, w tym lekarstwa, telefon, gotówkę i dokumenty. Inny ewakuowany turysta, Jose Alarcon, potwierdził, że razem z rodziną opuścili hotel w tym, co mieli na sobie. Większość gości znalazła się w takiej samej sytuacji. Na razie nie jest jasne, czy uda im się odzyskać pozostawione rzeczy i dokumenty tożsamości. Ewakuowani podkreślają, że nie mają pojęcia, czy cokolwiek przetrwało pożar.
Walka z żywiołem w hotelu Ibis trwa. Pożar znów się rozwija
Najświeższe doniesienia nie napawają optymizmem, koszmar trwa nadal. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez lokalne media, w środowy poranek 27 maja płomienie ponownie pojawiły się w zniszczonym obiekcie. Strażacy tłumaczą ten fakt obecnością ukrytych ognisk pożaru, które pod wpływem silnego wiatru znów się roznieciły – podaje portal "The Olive Press". Przewiduje się, że działania służb mogą potrwać jeszcze parę dni.