Dwulatek runął z trzeciego piętra. Sąsiedzi zareagowali w ostatniej chwili

2026-05-13 7:58

Przerażające sceny rozegrały się w Kolumbii, gdzie dwuletni chłopiec wypadł z balkonu na trzecim piętrze. Groźny incydent został uwieczniony na nagraniu. Życie dziecka udało się uratować wyłącznie dzięki błyskawicznej postawie okolicznych mieszkańców, którzy w porę chwycili spadającego malucha w prowizoryczną siatkę z ubrań oraz koców.

Dramatyczna akcja ratunkowa. Maluch runął z trzeciego piętra

W Bogocie doszło do mrożących krew w żyłach wydarzeń. Do sieci trafiło wideo, na którym widać dwulatka kurczowo trzymającego się krawędzi balkonu na trzecim piętrze. Maluch przez krótki czas próbował utrzymać się na balkonie, podczas gdy z dołu dobiegały krzyki zaszokowanych świadków. Zgromadzeni pod budynkiem ludzie nerwowo obserwowali dramatyczną walkę. W pewnym momencie dziecko opadło z sił i poleciało w dół, jednak przytomni sąsiedzi zdążyli wcześniej przynieść kurtki, koce oraz grube materiały, tworząc z nich prowizoryczną płachtę pod oknami. To właśnie ich błyskawiczna interwencja zapobiegła najgorszemu. Poszkodowany maluch trafił natychmiast pod opiekę medyków, którzy po przeprowadzonych badaniach stwierdzili szczęśliwie brak poważniejszych obrażeń.

Sonda
Czy rozmawiasz ze swoim dzieckiem o zagrożeniach?

Ojciec wyszedł po papierosy. Służby zbadają sprawę

Opiekun chłopca w rozmowie z lokalnymi dziennikarzami potwierdził, że zostawił syna bez opieki w zamkniętym mieszkaniu. Mężczyzna wyjaśniał, że w towarzystwie brata opuścił mieszkanie jedynie na moment, żeby kupić papierosy.

– Chcieliśmy zapalić na zewnątrz, żeby nie zadymić mieszkania, bo jest tam małe dziecko – powiedział mężczyzna.

QUIZ. Półkula północna czy południowa? Test tylko dla najlepszych!
Pytanie 1 z 10
Na której półkuli znajduje się Kostaryka?

Dodał również, że po powrocie do budynku było już za późno na jakąkolwiek interwencję z jego strony. Jeden z naocznych świadków całego zajścia relacjonował, że przechodząc obok bloku, dostrzegł małą rączkę i głowę wystającą przez balkonową barierkę.

– Od razu pomyślałem, że dziecko nie powinno być tam samo. Zacząłem do niego mówić, ale ono zaczęło się obracać i zostało już tylko na rękach – relacjonował mieszkaniec.

Całą sprawą zajęły się już policja i służby socjalne. Urzędnicy będą teraz wyjaśniać, czy ojciec swoim zachowaniem bezpośrednio naraził dziecko na niebezpieczeństwo i czy poniesie jakieś tego konsekwencje.

Wypchnął Olę z okna, bo nie chciała do niego wrócić