Spis treści
Połączone siły Stanów Zjednoczonych oraz Izraela rozpoczęły 28 lutego intensywną ofensywę wymierzoną w Iran. Teheran nie pozostaje dłużny, odpowiadając seriami ataków dronowych i rakietowych na cele izraelskie oraz w regionie Zatoki Perskiej. Chociaż pierwotnie zapowiadano, że kampania militarna może potrwać wiele tygodni, szef Pentagonu już w środę 4 marca ogłosił totalną dominację nad przeciwnikiem. Pete Hegseth w bardzo stanowczym tonie zapewnił o całkowitym zdławieniu irańskiego oporu, sugerując miażdżącą przewagę sojuszników.
„Ameryka wygrywa zdecydowanie, druzgocąco i bezlitośnie. Jest już po nich i oni o tym wiedzą, a przynajmniej wkrótce się o tym dowiedzą, a my dopiero zaczęliśmy ich ścigać, demontować, demoralizować, niszczyć i pokonywać ich potencjał” – powiedział Pete Hegseth.
Iran zaprzecza kapitulacji i grozi atakami na ambasady
Tego samego dnia media obiegły niepotwierdzone pogłoski, sugerujące próby nawiązania przez stronę irańską kontaktu z CIA w celu negocjowania warunków poddania się. Władze w Teheranie natychmiast ucięły te spekulacje, wydając ostre dementi. Reżim poszedł o krok dalej, formułując groźby uderzeń o zasięgu globalnym w przypadku ataku na ich placówkę dyplomatyczną w stolicy Libanu. Rzecznik irańskich sił zbrojnych jasno wskazał potencjalne cele odwetowe, nie pozostawiając złudzeń co do eskalacji konfliktu.
„Jeśli Izrael popełni tę zbrodnię, zmusi to nas do uczynienia pełnoprawnego celu z ambasad izraelskich na całym świecie” – takie słowa padły z ust rzecznika sił zbrojnych Iranu, generała Abolfazla Szekarcziego.
Akcja #SendBarron i wątpliwości dotyczące wzrostu syna Trumpa
Tragiczna śmierć amerykańskich żołnierzy stała się impulsem do powstania w serwisie X inicjatywy opatrzonej hasztagiem #SendBarron. Za pomysłem stoją komicy związani z kultową produkcją „South Park”, a internauci błyskawicznie podchwycili narrację, domagając się wysłania 19-latka na front bliskowschodni. W dyskusji pojawił się argument, że syn Donalda Trumpa może uniknąć poboru ze względu na swoje warunki fizyczne, gdyż mierzy ponad dwa metry. Amerykańskie media szybko zweryfikowały te doniesienia, zaprzeczając istnieniu limitów wzrostu w armii USA. Jako dowód przywołuje się postać koszykarza Davida Robinsona, który pełnił służbę, mimo że ma aż 215 cm wzrostu.