Amerykańskie bombowce B-52 lądują w brytyjskiej bazie. Waszyngton przygotowuje uderzenie w irańskie wyrzutnie

2026-03-09 16:08

Stacja BBC News poinformowała o lądowaniu kolejnych amerykańskich bombowców strategicznych B-52 w bazie RAF Fairford na terenie Wielkiej Brytanii. Ogromne maszyny dołączyły do stacjonujących tam wcześniej jednostek lotnictwa Stanów Zjednoczonych. Zgoda na przemieszczenie sił została wydana przez premiera Sir Keira Starmera, który pozwolił sojusznikowi na wykorzystanie brytyjskiej infrastruktury do prowadzenia przez Stany Zjednoczone „ograniczonych działań defensywnych” wycelowanych w irańskie instalacje rakietowe.

Decyzja o wpuszczeniu amerykańskich sił zbrojnych na terytorium Zjednoczonego Królestwa rodziła się w bólach. Szef brytyjskiego rządu Sir Keir Starmer początkowo kategorycznie odmawiał udostępnienia instalacji wojskowych, takich jak strategiczna baza Diego Garcia na Oceanie Indyjskim oraz brytyjski obiekt RAF Fairford, do przeprowadzenia ewentualnego uderzenia na Iran we współpracy z Izraelem. Taka ostrożna polityka Londynu doprowadziła do wyraźnego zgrzytu dyplomatycznego na linii z Waszyngtonem, a swoje głębokie niezadowolenie z postawy europejskiego sojusznika otwarcie demonstrował Donald Trump.

Przełom nastąpił w minioną niedzielę, kiedy to brytyjski premier opublikował zupełnie nowe oświadczenie w tej sprawie. Sir Keir Starmer tłumaczył zmianę kursu faktem, że zgoda leży w interesie „zbiorowej samoobrony” sojuszu oraz bezpośredniej ochrony życia obywateli brytyjskich. Szef rządu w Londynie wprost zarzucił Teheranowi realizację „strategii spalonej ziemi” i zaznaczył, że udostępniona infrastruktura lotnicza posłuży wyłącznie do „konkretnego i ograniczonego celu obronnego”, jakim jest niszczenie zagrożenia rakietowego „u źródła”. Polityk wielokrotnie jednak zastrzegał, że siły zbrojne Zjednoczonego Królestwa nie zaangażują się w jakiekolwiek operacje o charakterze zaczepnym.

Amerykańskie samoloty B-1 i B-52 stacjonują w bazie RAF Fairford

Zgrupowanie amerykańskich maszyn bojowych na lotnisku wojskowym w hrabstwie Gloucestershire stale rośnie. Według najnowszych danych w brytyjskiej bazie RAF Fairford obecnie stacjonuje już osiem bombowców B-1 oraz trzy samoloty typu B-52.

Jak donosi dziennik Daily Mail, w piątkowy wieczór 6 marca na terenie tego samego obiektu obiektywy aparatów uchwyciły amerykański samolot transportowy C-5 Super Galaxy. Przestrzeń ładunkowa tej imponującej maszyny pozwala na jednoczesny przewóz dwóch czołgów M1 Abrams, pół tuzina śmigłowców uderzeniowych Apache lub nawet kilkudziesięciu lżejszych wozów bojowych. Ten konkretny egzemplarz przebył trasę z bazy lotniczej Dyess zlokalizowanej w teksańskim Abilene, dotykając brytyjskiego pasa startowego na krótko przed lądowaniem pierwszego z bombowców B-1 należącego do 7. Skrzydła Bombowego USA.

Bazy RAF Fairford i Diego Garcia kluczowe do ataku na Iran

Wybór brytyjskiego lotniska w hrabstwie Gloucestershire na punkt przerzutowy ma swoje głębokie uzasadnienie logistyczne. Obiekt RAF Fairford jest jednym z nielicznych europejskich kompleksów z odpowiednimi certyfikatami pozwalającymi na przyjmowanie superciężkich bombowców strategicznych takich jak B-1, B-2 czy B-52. Posiadający ponad trzy kilometry długości pas startowy gwarantuje bezpieczne operowanie dla w pełni obciążonych maszyn uderzeniowych. Stacjonowanie na terytorium Anglii drastycznie usprawnia planowanie ewentualnych ataków na terytorium Bliskiego Wschodu, eliminując uciążliwą konieczność wielokrotnego uzupełniania paliwa w powietrzu w przypadku startów bezpośrednio z terytorium Stanów Zjednoczonych.

Niezwykle istotnym punktem na mapie militarnej pozostaje również terytorium wyspy Diego Garcia, wchodzące w skład Brytyjskiego Terytorium Oceanu Indyjskiego. Jej unikalne położenie umożliwia skuteczne rzutowanie siły militarnej na kluczowe obszary Azji oraz Bliskiego Wschodu, przy jednoczesnym pozostawaniu poza maksymalnym zasięgiem rażenia jakichkolwiek irańskich systemów balistycznych. Kompleks ten w minionych latach wielokrotnie odgrywał rolę logistycznego zaplecza dla amerykańskiego wojska. Obecnie sytuację komplikuje fakt, że administracyjna kontrola nad tą strategiczną wyspą stała się obiektem poważnego sporu dyplomatycznego na linii Londyn-Mauritius.

Z informacji opublikowanych 6 marca przez portal ArmyRecognition wynika, że amerykańskie dowództwo zdecydowało się na przemieszczenie w rejon Zatoki Perskiej bombowców strategicznych B-52 uzbrojonych w precyzyjne pociski manewrujące dalekiego zasięgu typu JASSM. Zastosowanie tego konkretnego arsenału umożliwia siłom powietrznym likwidację kluczowych celów militarnych wroga bez konieczności fizycznego naruszania irańskiej przestrzeni powietrznej. Najnowsze wersje pocisków rodziny JASSM pozwalają na skuteczne rażenie instalacji wojskowych z odległości oscylującej w granicach tysiąca kilometrów.

Aktualne nagromadzenie samolotów sił powietrznych Stanów Zjednoczonych w rejonie Bliskiego Wschodu znajduje się na rekordowym poziomie. Skala amerykańskiej obecności militarnej w tym regionie przewyższa tę z czasów zbrojnej inwazji sił koalicyjnych na Irak w 2003 roku.

Bombowiec B-52 Stratofortress ma niszczycielskie możliwości

Samoloty B-52 Stratofortress to niekwestionowana legenda amerykańskich sił uderzeniowych. Rozmiary tej konstrukcji budzą respekt – kadłub mierzy blisko 49 metrów długości, skrzydła mają ponad 56 metrów rozpiętości, a operacyjny zasięg wynosi około 14 tysięcy kilometrów bez konieczności tankowania, co daje dowódcom narzędzie o prawdziwie globalnym zasięgu. Przy wykorzystaniu wsparcia ze strony powietrznych cystern takich jak KC-135 czy nowoczesne KC-46, ten ośmiosilnikowy gigant może przebywać w locie przez niemal nieograniczony czas. Taka specyfikacja techniczna pozwala na dotarcie do dowolnego punktu na kuli ziemskiej bez choćby jednego międzylądowania.

Ogromnym atutem modyfikacji B-52H pozostaje udźwig pozwalający na transport niewyobrażalnej ilości środków bojowych i rażenie celów z bezpiecznej odległości tysięcy kilometrów, co pozwala ominąć wrogą obronę przeciwlotniczą. Ładowność samej komory bombowej oscyluje w granicach 32 ton. Maszyna potrafi przenosić na swoim pokładzie pełen wachlarz uzbrojenia, od klasycznych bomb grawitacyjnych, przez precyzyjne systemy JDAM i pociski przeciwokrętowe LRASM, aż po manewrujące rakiety AGM-86B z głowicami nuklearnymi. Przedstawiciele Pentagonu zapowiadają, że w niedalekiej przyszłości platforma ta zostanie zintegrowana z najnowszą bronią hipersoniczną typu AGM-183A ARRW.

Niezależnie od prowadzonych operacji, brytyjski koncern Rolls-Royce poinformował o finalizacji rygorystycznych testów wysokościowych najnowszych silników F130, które będą napędzać zmodernizowaną wersję bombowców oznaczonych jako B-52J. Zaawansowane próby zrealizowano w specjalistycznym kompleksie Arnold Engineering Development Complex na terytorium stanu Tennessee. Inżynierom udało się potwierdzić deklarowaną wydajność napędu w absolutnie skrajnych warunkach środowiskowych, co stanowi prawdziwy kamień milowy w kosztownym procesie unowocześniania wysłużonej floty powietrznej.

Oprócz podstawowych badań, specjaliści przetestowali sprzęt pod kątem odporności na zniekształcenia przy użyciu dedykowanych ekranów, co umożliwiło laboratoryjne odtworzenie niezwykle turbulentnego przepływu mas powietrza. Przeprowadzenie tak skomplikowanych symulacji pozwala inżynierom na ocenę ciągłości pracy jednostki napędowej w dynamicznie zmieniających się warunkach podczas lotu. Bardzo ważnym punktem całego procesu była współpraca z inżynierami firmy Boeing, z którymi dokładnie sprawdzono nowy zintegrowany generator, mający zapewnić bezawaryjne dostawy energii elektrycznej dla pokładowych systemów w czasie najdłuższych misji bojowych.

Pomyślne zakończenie prób jest bezpośrednim następstwem pozytywnego audytu Critical Design Review z końca 2024 roku, co pozwoliło na faktyczne zbudowanie przedprodukcyjnych egzemplarzy silników do pierwszych testów w powietrzu. Historyczne już etapy tego programu obejmowały sprawdziany w zakładach w Indianapolis oraz „szybkie testy dwukadłubowe” zrealizowane na terenie Centrum Kosmicznego NASA imienia Johna C. Stennisa. Celem tych wcześniejszych badań było sprawdzenie zachowania zespołu napędowego w podwójnym układzie gondoli, co jest charakterystycznym i dość nietypowym rozwiązaniem technicznym dedykowanym wyłącznie dla samolotów B-52.

Obecnie ambitny program modernizacyjny wkracza w fazę szczegółowej integracji elektroniki i ostatecznych prób dwóch połączonych gondoli, po których maszyny wzbiją się do lotów testowych. Jednostka napędowa F130, która bezpośrednio wywodzi się z cywilnego silnika BR725, ma zagwarantować bezawaryjność, ułatwić serwisowanie i drastycznie obniżyć koszty utrzymania wiekowych bombowców. Koncern Rolls-Royce skoncentruje całą produkcję, montaż końcowy i certyfikację w swoich zakładach w Indianapolis, co zagwarantuje wsparcie amerykańskiej gospodarki i stworzenie nowych miejsc pracy. Implementacja nowych silników to kluczowy wymóg, by ikoniczne maszyny mogły skutecznie służyć na polu walki przez kolejne kilkadziesiąt lat.

Polski C-130E Hercules
Portal Obronny SE Google News