Ich śmierć oglądały miliony. Mija 40 lat od tragedii Challengera

Czterdzieści lat temu, 28 stycznia 1986 roku, świat był świadkiem katastrofy promu kosmicznego Challenger. Zaledwie 73 sekundy po starcie z Przylądka Canaveral wahadłowiec rozpadł się, powodując śmierć siedmiu członków załogi. Co doprowadziło do tej tragedii i jakie były jej konsekwencje?

Ich śmierć oglądały miliony osób

i

Autor: NASA Human Space Flight Gallery/ CC0 1.0

Co wydarzyło się 28 stycznia 1986 roku?

Czterdzieści lat temu, 28 stycznia 1986 roku, prom kosmiczny Challenger wystartował z Centrum Kosmicznego Johna F. Kennedy’ego na Florydzie. To miała być jego dziesiąta misja. Niestety, zaledwie 73 sekundy po starcie, na wysokości 14,6 kilometra, doszło do tragedii. Wahadłowiec rozpadł się na oczach milionów widzów na całym świecie. Płonące szczątki spadły do Oceanu Atlantyckiego, a siedmioro astronautów, w tym dwóch kobiet i pięciu mężczyzn, straciło życie.

Dlaczego doszło do katastrofy?

Tragedia była wynikiem uszkodzenia pierścienia uszczelniającego w prawym silniku wspomagającym promu. Problem pojawił się w pierwszych sekundach lotu, kiedy to czarny dym zaczął wydobywać się z silnika. W 58. sekundzie lotu płomień przebił zbiornik zewnętrzny, co doprowadziło do jego rozpadu. Komisja Rogersa, powołana przez prezydenta Ronalda Reagana, ustaliła, że niskie temperatury panujące na wyrzutni mogły osłabić materiał uszczelki. Oblodzenie instalacji nie było jedynie niegroźnym detalem, lecz kluczowym wskazaniem przyczyny katastrofy.

Jakie były konsekwencje katastrofy?

Po tragedii misje promów kosmicznych zostały zawieszone do 1988 roku. Wprowadzono szereg poprawek i zabezpieczeń w programie lotów wahadłowców. Jednak nie uchroniło to NASA przed kolejną tragedią w 2003 roku, kiedy to eksplodował wahadłowiec Columbia. Katastrofa Challengera była również punktem zwrotnym w kwestii kultury organizacyjnej NASA. „Kluczowe okazało się nie to, co zawiodło, lecz dlaczego ostrzeżenia ekspertów zostały zignorowane” – podkreślił doktorant Politechniki Warszawskiej Błażej Roch Żyliński. Richard Feynman, amerykański fizyk, zwrócił uwagę na ignorowanie niewygodnych faktów przez organizację.

Co z polskim wątkiem w śledztwie?

W badaniach nad przyczynami katastrofy uczestniczył także Donald J. Kutyna, którego dziadkowie pochodzili z Polski. To on pomógł zrozumieć, że oblodzenie obserwowane w dniu startu nie było niegroźnym detalem, lecz kluczową wskazówką prowadzącą do przyczyny katastrofy. Dzięki jego wkładowi Richard Feynman mógł lepiej zrozumieć problem, co przyczyniło się do wyciągnięcia odpowiednich wniosków.

Źródło PAP.

TRUMP TO SZKOLNY ŁOBUZ. Ma za sobą grupę KLAKIERÓW I PRZYTAKIWACZY. Krupa MOCNO o prezydencie USA.