Szybki gol ustawił spotkanie
Mecz KGHM Zagłębia Lubin z Koroną Kielce przyniósł ostateczne rozstrzygnięcie tuż po pierwszym gwizdku. Marcel Reguła wdarł się w pole karne, a po jego uderzeniu piłka odbiła się od Ariela Mosóra i wylądowała w siatce. To trafienie zdeterminowało dalszy przebieg rywalizacji, w której gospodarze musieli odpierać ataki rywali.
Korona Kielce przejęła inicjatywę i przez większość spotkania posiadała wyraźną przewagę na boisku. Mimo naporu gości, KGHM Zagłębie Lubin skutecznie się broniło i nie oddało prowadzenia do końca meczu. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego zdołali dowieźć skromne, ale jakże ważne zwycięstwo 1:0.
"Wygrana cieszy, tym bardziej że graliśmy z jakościową drużyną. Nie mogliśmy dzisiaj skorzystać z kilku zawodników i tym bardziej cieszymy się z wygranej. Daliśmy radę, bo broniliśmy się momentami heroicznie. Swoich szans szukaliśmy głównie z kontrataków i po jednej z takich akcji strzeliliśmy gola. Mieliśmy później jeszcze swoją szansę po stałym fragmencie gry, kiedy Mosór wybijał piłkę z własnej bramki. Mocno pracowaliśmy dzisiaj w defensywie i zapracowaliśmy na tę wygraną" - skomentował Ojrzyński.
Niespodziewany powrót na murawę
Szkoleniowiec drużyny z Lubina wyróżnił postawę Arkadiusza Woźniaka, który po dwóch latach przerwy rozpoczął mecz w wyjściowym składzie. Ojrzyński docenił zaangażowanie zawodnika w grę obronną, podkreślając jego znaczenie dla zespołu. Trener KGHM Zagłębia Lubin z optymizmem patrzy w przyszłość i zapowiada zmiany przed kolejnym starciem z aktualnym mistrzem Polski.
Po drugiej stronie barykady, trener Korony Kielce, Robert Kolendowicz, zwrócił uwagę na nieszczęśliwy splot wydarzeń przy stracie bramki. Wskazał, że strzał Reguły początkowo nie zmierzał w światło bramki, a cała sytuacja przypominała niefortunne zdarzenie z niedawnego meczu Pucharu Polski. Kolendowicz przyznał, że mimo optycznej przewagi, jego drużynie zabrakło skuteczności, co poskutkowało powrotem do Kielc bez punktów.
"Widzieliśmy dzisiaj na boisku Arka, który od dwóch lat rozpoczął meczu od pierwszej minuty. Był nam dzisiaj potrzebny i też mocno pracował w defensywie. Powtarzam: oby tylko zdrowie dopisywało. Mam nadzieję, że w następnych meczach będziemy lepiej wyglądać z piłką przy nodze. Jedziemy teraz do mistrza Polski i na pewno coś w swojej grze zmienimy. Szacunek dla chłopaków za dzisiejsze zwycięstwo" - dodał Ojrzyński.
"Znowu niefartowna obrona kosztowała nas bardzo wiele. W ostatnim meczu w Pucharze Polski straciliśmy gola po samobójczym trafieniu i dzisiaj strzał Reguły też nie leciał w światło bramki. To był taki scenariusz, w którym Zagłębie czuło się dobrze i komfortowo. Pokazywali to już we wcześniejszych meczach. Mieliśmy przewagę i byliśmy częściej przy piłce, ale było w tym wszystkim za mało konkretów. Gratulacje dla Zagłębia, a dla nas to duże rozczarowanie, ponieważ wracamy do Kielc bez punktów" - podsumował mecz trener Korony.