Spis treści
Przełamanie Radomiaka pod wodzą Carvera
Gospodarze wygrali pierwszy mecz pod kierunkiem angielskiego trenera Johna Carvera, pokonując Śląsk Wrocław 3:1. Tym samym radomianie przerwali serię sześciu ligowych spotkań bez zwycięstwa i pięciu kolejnych porażek. Wynik rywalizacji już w czwartej minucie otworzył Christos Donis, oddając bardzo efektowny strzał z dystansu.
Po przerwie przewaga miejscowych nadal była wyraźna, co szybko zaowocowało kolejnymi trafnymi strzałami. Dwie bramki dla gospodarzy w drugiej połowie spotkania bezbłędnie zdobył Jan Grzesik. Trener John Carver poprosił przed meczem swoich piłkarzy o pokazanie najlepszej wersji, co wyraźnie przełożyło się na boiskowe wydarzenia.
- Zasłużyliśmy na zwycięstwo. Zdominowaliśmy rywali zwłaszcza w środkowej strefie boiska. W trakcie tego spotkania tylko na 15 minut straciliśmy nad nim kontrolę. Widziałem zespół, który był bardzo zaangażowany, bardzo odważny, który bardzo chciał wygrać. Do tej pory widziałem to podczas treningów, ale nie udało nam się tego przełożyć na mecz – stwierdził Carver.
- I myślę, że to im się udało. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do wygrywania i ten mecz powinien dać nam więcej pewności siebie oraz wiary. Wcześnie brakowało nam też trochę szczęścia, ale pracowaliśmy ciężko oraz inteligentnie i dzisiaj mamy za to nagrodę. To dopiero początek, jednak mam nadzieję, że to pierwsze zwycięstwo z wielu, które przydarzy nam się w przyszłości. Po tym sukcesie musimy nie tylko nadal ciężko pracować, ale jednocześnie zachować pokorę – dodał.
Dlaczego Śląsk Wrocław znalazł się w strefie spadkowej?
Sytuacja wrocławskiej drużyny staje się coraz trudniejsza, a zespół wciąż nie potrafi przełamać słabej dyspozycji na boiskach rywali. W siedmiu dotychczasowych spotkaniach wyjazdowych gracze Śląska zdołali wywalczyć zaledwie jeden punkt. Szkoleniowiec Ante Simundza zauważył, że jego podopieczni po stracie drugiej bramki całkowicie stracili pewność siebie i jakość w grze.
Porażka w Radomiu sprawiła, że wrocławianie osunęli się w tabeli bezpośrednio do strefy zagrożonej degradacją. Mimo trudnej sytuacji słoweński trener zapewnił o swojej głębokiej wierze w potencjał zespołu i utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Szkoleniowiec gości podkreślił, że na treningach zespół funkcjonuje prawidłowo, a zawodnicy muszą w to jedynie uwierzyć.
- W spotkaniach wyjazdowych nie czujemy się komfortowo. W pierwszej połowie, tak do 40. minuty, graliśmy na dobrym poziomie. Ostatnie 10 minut było jednak w naszym wykonaniu słabsze, a po stracie drugiej bramki po błędzie znaleźliśmy się na bardzo słabym poziomie. Dlaczego? Bo jako drużyna nie wierzyliśmy, że jesteśmy w stanie strzelić dwa gole, a to jest bardzo ważne – podkreślił trener gości Ante Simundza.
- To na 100 procent. Na treningach wszystko wygląda w porządku. Najważniejsze, aby drużyna uwierzyła w siebie, aby każdy uwierzył w postawiony przez nas cel. Pokazaliśmy przecież już jako zespół, że potrafimy dobrze grać – podsumował. (PAP)