Maja Słodzińska uznawana jest za ogromny talent, ale na jej drodze pojawiały się liczne kłopoty zdrowotne. Niemal cały rok straciła przez zmagania z uciążliwą dyskopatią, co skłoniło ją do poszukania nowych wyzwań. Postanowiła spróbować swoich sił w świecie modelingu i wystartowała w programie "Top Model", gdzie doszła aż do półfinału.
- Po "Top Model" miałam do podpisania umowę z agencją modelingową z Paryża - zdradziła w rozmowie z WP Sportowe Fakty. - Wciąż marzy mi się podpisanie takiej umowy. Drugim marzeniem jest wyjazd na kontrakt - dodała.
Kłopoty zdrowotne miały znaczący wpływ na dyspozycję młodej lekkoatletki, co skutkowało ostatecznie jej usunięciem z kadry narodowej.
- Powrót do sportu po poważnej kontuzji i udziale w programie "Top Model" był bardzo trudny. Wielokrotnie słyszałam, że wybrałam łatwiejsze pieniądze, że show-biznes zawrócił mi w głowie, że już nigdy nie wrócę na wysoki poziom sportowy. Zostałam wyrzucona z kadry narodowej. Musiałam sama opłacać sobie zgrupowania, a do reprezentacji mogłam wrócić dopiero po osiągnięciu odpowiedniego poziomu sportowego - wyznała. - Szydzono ze mnie, że udawałam kontuzję, by zrobić sobie przerwę na "Top Model". Czułam, że część środowiska mnie skreśliła.
Maja Słodzińska jednak z uporem dążyła do powrotu i ostatecznie zdołała odbudować formę na najwyższym poziomie. Najpierw wywalczyła 4. pozycję podczas mistrzostw Europy do lat 20, a w ostatnich miesiącach aż cztery razy ustanawiała nowe rekordy życiowe. Sukcesy te ukoronowała złotym medalem na Mistrzostwach Polski.
- Wiem, że wiele osób spisało mnie już na straty i przestało wierzyć w to, że zrobię jeszcze karierę w sporcie. Śmiano się, że wybrałam karierę modelki i nie wierzono, gdy mówiłam, że jestem przede wszystkim skoczkinią wzwyż. Dzisiaj jestem przeszczęśliwa. Spełniłam swoje marzenie - nie kryje satysfakcji w rozmowie z WP Sportowe Fakty.