Swoje ostatnie lata na murawie golkiper spędził w londyńskim West Ham United, którego barw bronił od 2018 roku. Na początku czerwca włodarze zdegradowanej z najwyższej klasy rozgrywkowej ekipy przekazali, że umowa z 41-latkiem wygasa i nie zostanie przedłużona. W trakcie minionej kampanii Polak znajdował się w meczowej kadrze, jednak na boiskach Premier League pojawił się zaledwie jeden raz.
„Niektóre pożegnania są trudniejsze od innych. Dziś jest właśnie jeden z tych dni. Po tylu niezapomnianych latach nadszedł moment, by zamknąć najpiękniejszy rozdział mojego życia. Podjąłem trudną decyzję o zakończeniu piłkarskiej kariery jako bramkarz. Odkąd pamiętam, piłka nożna była moją pasją, moim życiem i moim domem. Dała mi chwile niewyobrażalnej radości, niezapomniane zwycięstwa, bolesne porażki, trudne kontuzje i wyzwania, które wystawiały mnie na próbę. Każdy trening, każda obrona, każdy błąd, każdy powrót i każdy mecz ukształtowały nie tylko bramkarza, którym się stałem, ale przede wszystkim człowieka, którym jestem dzisiaj” - napisał Łukasz Fabiański na Instagramie.
Polski bramkarz zbudował imponującą pozycję na angielskich boiskach, notując 377 spotkań w Premier League. Występował w Arsenalu, Swansea City oraz West Hamie. Z londyńskimi „Kanonierami” triumfował w Pucharze Anglii w sezonie 2013/14, a dziewięć lat później świętował zwycięstwo w Lidze Konferencji Europy jako gracz „Młotów”.
„Gra między słupkami nauczyła mnie odwagi wtedy, gdy się bałem, pokory wtedy, gdy wygrywałem, siły wtedy, gdy upadałem, i wiary wtedy, gdy wszystko wydawało się niemożliwe.Dziękuję każdemu trenerowi, który we mnie uwierzył, każdemu koledze z drużyny, z którym miałem zaszczyt walczyć ramię w ramię, każdemu klubowi, który pozwolił mi z dumą nosić swoje barwy, każdemu kibicowi, który był ze mną, a przede wszystkim mojej rodzinie.Dziękuję, że wierzyliście we mnie nawet wtedy, gdy sam miałem wątpliwości. Dziękuję za każde słowo wsparcia, każde poświęcenie, każdą wspólną radość i każdą trudną chwilę, którą razem przetrwaliśmy. Bez Was nie byłoby tej historii.Piłka nożna dała mi przyjaźnie na całe życie, wspomnienia, których nikt nigdy mi nie odbierze, i wartości, które pozostaną ze mną na zawsze" - dodał były już bramkarz.
Droga urodzonego 18 kwietnia 1985 roku w Kostrzynie nad Odrą zawodnika na piłkarskie szczyty zaczęła się w Polonii Słubice. Po nauce w słynnej szkółce w Szamotułach i występach w niższych ligach trafił do Lecha Poznań, lecz swój ekstraklasowy debiut zaliczył 24 lipca 2005 roku po transferze do stołecznej Legii. Z warszawską ekipą w sezonie 2005/2006 zdobył tytuł mistrza Polski. W 2007 roku opuścił Łazienkowską na rzecz Arsenalu Londyn, gdzie wielokrotnie walczył o miejsce w składzie z Wojciechem Szczęsnym. Pełnię swoich możliwości zaprezentował od 2014 roku w Swansea City, zostając tam kluczowym graczem i dwukrotnie zgarniając tytuł piłkarza sezonu, by po czterech latach ostatecznie przenieść się do West Ham United.
Przygoda polskiego bramkarza z biało-czerwoną koszulką dobiegła końca w październiku 2021 roku na murawie w Warszawie podczas meczu eliminacji do mistrzostw świata przeciwko San Marino. Kibice obserwowali jego grę do 57. minuty, a liczba ta symbolizowała łączny dorobek jego występów w kadrze narodowej. Zastąpił go wówczas debiutujący Radosław Majecki, a schodzącego z murawy i płaczącego ze wzruszenia weterana pożegnał szpaler utworzony przez kolegów z zespołu. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem przedstawiciele PZPN wręczyli mu pamiątkowy trykot z wypisaną listą wszystkich rozegranych w narodowych barwach spotkań.
Ceniony za swoją ogromną skromność gracz po raz pierwszy wystąpił z orzełkiem na piersi 28 marca 2006 roku w zwycięskim 2:1 meczu towarzyskim przeciwko Arabii Saudyjskiej, zmieniając na boisku w końcówce Jerzego Dudka. Znalazł się w kadrze na mistrzostwa świata w 2006 i 2018 roku, a także na mistrzostwa Europy w 2008, 2016 oraz 2020 roku. Turniej Euro 2012, organizowany wspólnie przez Polskę i Ukrainę, ominął go z powodu pechowego urazu. Chociaż często pełnił funkcję rezerwowego podczas wielkich imprez, zagrał łącznie w czterech starciach na Euro 2016 i w pożegnalnym meczu o honor z Japonią podczas mundialu w Rosji.
To właśnie on w znacznym stopniu przyczynił się do historycznego wyniku polskiej reprezentacji w XXI wieku. Kiedy podczas mistrzostw Europy w 2016 roku Wojciech Szczęsny doznał kontuzji po spotkaniu z Irlandią Północną, to Fabiański wskoczył między słupki. Bronił z niezwykłą pewnością siebie, pomagając biało-czerwonym w awansie aż do ćwierćfinału prestiżowego turnieju. Polacy musieli wówczas uznać wyższość późniejszych mistrzów, Portugalczyków, dopiero po niezwykle emocjonującej serii rzutów karnych.
Ale to nie jest pożegnanie. To dopiero początek nowej drogi.Od dziś moją misją jest oddać piłce to, co ona dała mi. Chcę inspirować, rozwijać i wspierać kolejne pokolenia bramkarzy, pomagając im uwierzyć w siebie i spełniać marzenia – tak jak kiedyś ja spełniałem swoje.Bo bycie bramkarzem to nie tylko pozycja na boisku. To sposób myślenia.To sposób na życie. I coś, co pozostaje z Tobą na zawsze.Raz bramkarz. Zawsze bramkarz. Dziękuję, piłko. Dziękuję za wszystko - zakończył Łukasz Fabiański.