Spis treści
Powrót do kadry po latach
Bartłomiej Lemański znalazł się w „drużynie marzeń” jako jeden z dwóch czołowych środkowych turnieju. To ogromne wyróżnienie dla 30-letniego siatkarza, który powrócił do reprezentacji po długiej nieobecności.
Zawodnik z PGE Projektu Warszawa wprost przyznał, że stracił nadzieję na powrót do narodowej drużyny. Sukces w ME siatkarzy oraz Lidze Narodów sprawił, że ten rok okazał się dla niego niezwykle udany.
"W ogóle od lat się nie spodziewałem, że będę miał taką okazję. Nie tylko, że będę w „drużynie marzeń”, ale zacznijmy od tego, że będę w kadrze. Był taki moment, że ja naprawdę nie miałem nadziei, że wrócę. Dostałem szansę i cieszę się, że wykorzystałem tę szansę do końca, bo kończymy sezon z dwoma złotymi medalami, więc czego chcieć więcej" – tłumaczył zawodnik PGE Projektu Warszawa.
Kluczowy moment pierwszego seta
Podczas finałowego meczu, Lemański odegrał znaczącą rolę, choć jego pomyłka niemal kosztowała biało-czerwonych przegraną w otwierającej partii. Na szczęście dla polskiej drużyny, błąd rywali uratował sytuację, co zawodnik opisał jako uśmiech od losu.
Polska wygrała tego niezwykle zaciętego seta po walce na przewagi z wynikiem 31:29. Ten moment okazał się punktem zwrotnym całego spotkania z reprezentacją Francji.
"Pamiętam uśmiech od losu, bo zepsułem bardzo ważną piłkę setową, a rywale dotknęli wtedy siatki. Pomyślałem wówczas, że nie można zmarnować tej szansy, bo to był naprawdę bardzo ważny punkt, a potem tego seta wygraliśmy. Na pewno długo tego nie zapomnę" - przyznał siatkarz.
Doświadczenie kluczem do sukcesu?
Zdaniem Lemańskiego, brak nerwowości w trudnych momentach to zasługa obycia w finałach. Wielu zawodników polskiej reprezentacji ma za sobą znacznie poważniejsze starcia, co pozwala na lepsze radzenie sobie z ciśnieniem.
Polska reprezentacja zagrała solidnie, z wyjątkiem jednego gorszego fragmentu w meczu. Biało-czerwoni sięgnęli po trzeci złoty medal w historii mistrzostw Europy, powtarzając sukcesy z lat 2009 i 2023.
"Myślę, że nie było nerwowo. Mamy tylu doświadczonych chłopaków, którzy grali już w tylu finałach, dużo poważniejszych nawet. Każdy odczuwa jakiś stres i presję, bo to zawsze się pojawia, ale każdy już nauczył się radzić sobie z tym, żeby podołać wyzwaniu. Ciężko się zaczyna mecz, ale jak się człowiek rozkręca, to jest już dużo łatwiej" - zauważył 30-letni środkowy.
"Mimo wszystko uważam, że zagraliśmy bardzo dobrze. Mieliśmy jeden przestój w jednym secie, w którym nas trochę pogonili, ale skończył się sezon kadrowy, jesteśmy z medalem, już chyba nikt nie będzie tego analizował. Chyba że Nikola (Grbić, trener kadry – PAP) nas zaraz zawoła i będziemy jeszcze wideo robić z tego meczu, ale mam nadzieję, że już nie" - dodał z uśmiechem Lemański.